Prawo nie skończy z pandemią - maseczki, testy i łóżka covidowe powinny zostać
We wtorek 22 marca odnotowano 10 149 nowych zakażeń, czyli o 20 proc. mniej niż tydzień wcześniej, kiedy pozytywny wynik testu na koronawirusa uzyskało 12 695 osób. W efekcie Ministerstwo Zdrowia ogłasza praktycznie koniec pandemii. Eksperci ostrzegają jednak, że rok temu trzecia fala była na przełomie marca i kwietnia, i to nie jest dobry czas na likwidowanie oddziałów covidowych.

Adam Niedzielski, minister zdrowia, chce przejść ze stanu epidemii, do stanu zagrożenia epidemicznego. Rekomendował premierowi, żeby od początku kwietnia znieść rozwiązania dotyczące noszenia maseczek, nakładania kwarantanny i izolowania. Decyzja w sprawie noszenia maseczek zostanie przekazana opinii publicznej w czwartek. Projektu rozporządzenia w tej sprawie jeszcze nie ma, ale eksperci nie mają wątpliwości, że to zły kierunek. A Prawo.pl ustaliło, że maseczki będą obowiązkowe tylko w przychodniach.
Czytaj też: Rozwiązania i regulacje prawne związane z epidemią COVID oraz konfliktem zbrojnym >
- Właściwie zostajemy pozostawieni sami sobie z wirusem, który będzie teraz swobodnie krążył - mówi prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska z Katedry Wirusologii i Immunologii w Instytucie Nauk Biologicznych UMCS w Lublinie. Z zarządzenia prezesa NFZ wynika jednak, że po 1 kwietnia zostaną nam tylko szczepienia, testy i rehabilitacja pocovidowa. Jeśli jednak ma być zniesiona kwarantanna i izolacja, nie ma pewności, czy rząd zdecyduje się na pozostanie przy powszechnym testowaniu. Adam Niedzielski, w środę popołudniu, podał na Twitterze bardzo ważne stanowisko Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Epidemiologicznego i Lekarzy Chorób Zakaźnych, w którym docelowo rekomendują wykonywanie testów w kierunku Covid-19 wyłącznie w sytuacjach uzasadnionych klinicznie oraz chorym z deficytem odporności. Z informacji Prawo.pl wynika zaś, że NFZ przestanie finansować testy antygenowe, m.in. te w aptekach.
Tymczasem jak przypomina Łukasz Pietrzak, farmaceuta prowadzący statystyki covidowe, rok temu szczyt trzeciej fali przypadł na przełom marca i kwietnia. - Dlatego to nie jest moment na odchodzenie od restrykcji, zwłaszcza testowania, lepiej być w gotowości - mówi.
Co radziła Rada do spraw Covid-19, co zrobił Narodowy Fundusz Zdrowia
Dwa dni przed agresją Rosji na Ukrainę, 22 lutego nowa Rada do spraw Covid-19 zarekomendowała utrzymanie testowania i obowiązku noszenia maseczek. Tymczasem od 24 lutego do Polski zaczęli przybywać obywatel Ukrainy – do dziś ponad 2 miliony. Mimo to 28 lutego prezes Narodowego Funduszu Zdrowia wydał tzw. zarządzenie o końcu pandemii. Zgodnie z nim od 1 kwietnia nie będzie już szpitali tymczasowych ani powołanych przez wojewodów tzw. oddziałów covidowych. - Od 1 kwietnia leczenie pacjentów zarażonych SARS-CoV-2 będzie rozliczane, jak każde inne świadczenie, czyli na podstawie taryfy świadczeń wynikającej z tzw. koszyków świadczeń gwarantowanych – wyjaśnia Dobrawa Biadun, radca prawny, specjalizujący się prawie ochrony zdrowia. Z dniem 31 marca zakończy się również wypłata dodatków cowidowych. Rada ponownie zebrała się 22 marca, ale nie opublikowała swojego stanowiska.
W rządzie trwają dyskusje o zniesieniu obowiązku noszenia maseczek w pomieszczeniach zamkniętych. Decyzja w tej sprawie miała zapaść we wtorek, a ogłoszona ma zostać dziś. Z informacji Prawo.pl wynika, że bez maseczek będzie można już chodzić od 28 marca. Adam Niedzielski, minister zdrowia, rekomenduje też rezygnację z kwarantanny i izolacji, a także zmianę stanu epidemii na stan zagrożenia epidemicznego. Z prawnego punktu widzenia to nic nie zmienia. Jak zauważa radca prawny Jakub Kowalski, wspólnik w Kancelarii Radców Prawnych Mirosławski, Galos, Mozes, większość przepisów dotyczy stanu epidemii lub zagrożenia epidemią. Co zatem pozostanie? – Testowanie, szczepienia przeciwko Covid-19 oraz rehabilitacja dla osób, które przechorowały Covid-19 – mówi Dobrawa Biadun. Czy to dobrze? Eksperci nie mają wątpliwości, że nie. Zwłaszcza, że nie ma pewności, czy powszechne testowanie pozostanie.
Marzec 2022 r. z ochroną zdrowia - Redakcja LEX poleca >
Maseczki wciąż potrzebne
- Są co najmniej trzy czynniki, które powodują, że nie można mówić o końcu pandemii – mówi dr Paweł Grzesiowski, ekspert Naczelnej Rady Lekarskiej do spraw Covid-19 i prezes Stowarzyszenia Higieny Lecznictwa i Fundacji Instytut Profilaktyki Zakażeń. -Wirus nie zniknął, pojawił się nowy wariant, który spowoduje, że będzie więcej infekcji, ale też reinfekcji. Są osoby, które w styczniu przeszły Omikrona i znowu chorują. Mamy pełną mobilność, uczniowie wrócili do szkół, pracownicy wracają do biur, a jeszcze do Polski wjechało ponad 2 miliony osób z Ukrainy. Ponadto obserwujemy wzrost zakażeń w krajach Europy Zachodniej. Doświadczenie uczy, że w Polsce odnotujemy go za kilka tygodni, w kwietniu, gdy będą już pozamykane oddziały covidowe i szpitale tymczasowe. Prawo nie zmieni rzeczywistości, to tylko propaganda – ocenia dr Grzesiowski. I zwraca uwagę, że przez komunikaty o końcu pandemii wiele ludzi przestało stosować jakiekolwiek zasady. - Zniesiono limity zgromadzeń, skrócono izolację do siedmiu dni. Owszem, powinna być skrócona, ale dopiero po negatywnym wyniku testu – tłumaczy dr Grzesiowski.
Wiesław Seweryn, który jako wolontariusz prowadzi statystyki covidowe, zwraca uwagę, że średniotygodniowa liczba zgonów nadal oscyluje wokół 100 dziennie, a dynamika nie leci w dół.- Jego zdaniem sytuacja ogólna też nie jest żadnym wskazaniem do rezygnowania z obostrzeń.
Czytaj też: Szczepienia cudzoziemców narodowości ukraińskiej przeciw Covid-19 >
Łukasz Pietrzak zwraca uwagę, że Polacy przestali się szczepić, co także nie wróży dobrze. Eksperci uważają, że rząd nie powinien znosić obowiązku noszenia maseczek, np. w sklepach. Łukasz Pietrzak pozostawiłby obowiązek zakrywania nosa i ust co najmniej do końca kwietnia. Z informacji Prawo.pl wynika, że mają być tylko rekomendowane, a obowiązkowe jedynie w placówkach ochrony zdrowia. - Maseczki na pewno powinny zostać obowiązkowe chociaż do maja – uważa prof. Szuster-Ciesielska.
Konieczne powszechne testowanie, w tym obywateli z Ukrainy
Lekarze zwracają też uwagę na zbyt małą liczbę izolatoriów w sytuacji napływu obywateli z Ukrainy. W efekcie wolontariusze twierdzą, że nie testuje się powszechnie osób w punktach recepcyjnych, bo nie ma ich gdzie odesłać, a nawet jak jest gdzie, to nie ma kto. Waldemar Kraska, wiceminister zdrowia, zapewnia jednak, że mają robione testy przesiewowe. Z danych Ministerstwa Zdrowia wynika jednak, że liczba wykonanych testów po 24 lutego spadła. Przykładowo 22 lutego wykonano ponad 99 tys. testów, we wtorek 1 marca - 84 tysiące, a we wtorek 8 marca - 82 tysiące, a dwa dni później już tylko 73 tysiące. - Pomagam w punktach recepcyjnych w Nadarzynie i na Modlińskiej, przez które przewija się tysiące osób. Nikt ich nie testuje - mówi Kasia, wolontariuszka. W efekcie nie wiemy obecnie, ilu zakażonych jest tak naprawdę. Łukasz Pietrzak odnotowuje zaś wzrosty zakażeń we wschodnich regionach Polski. Jeśli jednak zgodnie z propozycją ministra Niedzielskiego nie będzie już izolacji i kwarantanny, to skończy się też powszechne bezpłatne testowanie. Adam Niedzielski, w środę popołudniu, podał na Twitterze bardzo ważne stanowisko Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Epidemiologicznego i Lekarzy Chorób Zakaźnych, w którym docelowo rekomendują wykonywanie testów w kierunku Covid-19 wyłącznie w sytuacjach uzasadnionych klinicznie oraz chorym z deficytem odporności. Jak ustaliło Prawo.pl Ministerstwo Zdrowia chce wycofać się z finasowania powszechnych testów antygenowych, m.in. przeprowadzanych w aptekach i punktach wymazowych. Eksperci uważają to za błąd, bo nie będziemy znali skali zakażeń. Lekarze przekonują zaś do pozostawienia oddziałów covidowych.
W każdym województwie oddział covidowy i izolatorium
Z cytowanego już stanowiska zarządu PTEiLCh wynika, że na oddziały zakaźne mają trafiać tylko pacjenci z ostrym Covid-19. Zakażeni, ale mający problemy kardiologiczne czy ortopedyczne powinni trafiać na właściwy oddział, gdzie będą odpowiednio leczeni. Tyle, że muszą być izolowani od pozostałych pacjentów, bo tego wymaga Covid-19. - Jeśli przyjmujemy zakażonego pacjenta na internę, kardiologię, musimy zapewnić mu izolatkę. Jeśli jej nie ma, pewnie trzeba będzie przekształcać dwu-, trzyosobowe sale w pojedyncze, wydzielać śluzy, osobne łazienki. Stracą więc inni pacjenci. A wiele szpitali nie ma struktury, która umożliwiałaby hospitalizację pacjenta wymagającego izolacji powietrzno-kropelkowej. Z tego powodu powinniśmy zachować szpitale izolacyjne, tymczasowe, choćby jeden na region, który zbierałby chorych z całego województwa – radzi dr Grzesiowski.
Zdaniem Piotra Kasztelowicza, lekarza z oddziału zakaźnego Szpitalu Powiatowego w Chełmży, większość oddziałów covidowych powinna wrócić do normalnej roli niecovidowej. - Powinny jednak pozostać w każdym województwie nieliczne, ale stałe oddziały covidowe w wybranych szpitalach wieloprofilowych, które będą zabezpieczać nadal leczenie tych pacjentów w sytuacji przejścia pandemii w endemię z wybuchaniem okresowo ognisk epidemicznych. Jest to ważne ponieważ leczenie takich chorych w każdym szpitalu (tym, do którego chory trafi) dezorganizuje normalną pracę takiego nieprzygotowanego do izolacji tych chorych szpitala - podkreśla Kasztelowicz.
Podobnie uważa Dobrawa Biadun. - Szpitale tymczasowe nie są konieczne, ale awaryjne oddziały covidowe powinny pozostać, aby szpitale miały świadomość, że muszą być miejsca dla osób zarażonych. Po dwóch latach pandemii możemy bowiem powiedzieć jedno – nie wiemy, jak zmieni się wirus. Lepiej więc powoli zmniejszać liczbę miejsc dla chorych, a nie uciąć wszystkie na trzy cztery. Prawo ma zmienić rzeczywistości, powinno się do niej dostosować – kwituje Biadun.
Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.





