"Urzędowy lekarz do spraw zgonów" zamiast koronera - środowisko rozczarowane
Projekt przepisów po kolejnej korekcie marginalizuje rolę koronera, przez co odpowiedzialność za stwierdzanie zgonów nadal ma spoczywać na lekarzach podstawowej opieki zdrowotnej. Sprzeciw budzi też próba zakwalifikowania stwierdzenia zgonu jako świadczenia zdrowotnego, na co zwracają uwagę przedstawiciele Porozumienia Pracodawców Ochrony Zdrowia. I przypominają, że od 20 lat medycy postulują o ustanowienie koronera.

Od kilku miesięcy trwają prace nad nowelizacją ustawy o działalności leczniczej oraz niektórych innych ustaw. Zmiany mają na celu m.in. wprowadzenie zasad powoływania i działania koronera. Projekt ustawy z 8 października 2025 r. przewidywał formalne powołanie instytucji koronera na poziomie województwa. Przepisy miały być odpowiedzią na oczekiwania lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej i zyskały ich uznanie. W nowej wersji projektu z 12 lutego 2026 r. Ministerstwo Zdrowia instytucję koronera zastąpiło „urzędowym lekarzem do spraw zgonów”. Tyle że taki urzędowy lekarz to nie to samo, co koroner, ponieważ jego rola będzie znacznie ograniczona. Poza tym odebrano lekarzom podstawowej opieki zdrowotnej prawo do bezpośredniego wezwania takiego specjalisty w razie wątpliwości. Zgodnie z nowym projektem, decyzję o zadysponowaniu „lekarza urzędowego“ ma podejmować wojewódzki koordynator ratownictwa medycznego, według, jak podkreślają lekarze Porozumienia Pracodawców Ochrony Zdrowia, zupełnie niejasnych kryteriów.
W naszej ocenie takie rozwiązanie wydłuży procedurę stwierdzenia zgonu, zwiększy ryzyko opóźnień, przeniesie odpowiedzialność za ocenę zasadności wezwania na osobę niezaangażowaną bezpośrednio w badanie pacjenta ani ocenę okoliczności zgonu. Uważamy, że wszystko to osłabi bezpieczeństwo systemowe oraz doprowadzi do konfliktów kompetencyjnych – podkreśla Bożena Janicka, prezeska Porozumienia Pracodawców Ochrony Zdrowia.
20 lat czekania na ustanowienie koronera
Wątpliwości dotyczące przyczyny, czasu oraz okoliczności śmierci najczęściej pojawiają się nie w szpitalach, lecz w środowisku pozaszpitalnym, np. w domach pacjentów czy miejscach publicznych. I to właśnie tam lekarze, najczęściej podstawowej opieki zdrowotnej, wystawiają karty zgonu. Rocznie to 100 tysięcy takich dokumentów. W wielu krajach odpowiada za to właśnie koroner, czyli niezależny lekarz odpowiedzialny za wyjaśnianie okoliczności zgonów.
– My, jako przedstawiciele lekarzy rodzinnych, od ponad 20 lat postulujemy wprowadzenie podobnego rozwiązania w Polsce, najlepiej na poziomie powiatu, z możliwością współpracy między sąsiednimi jednostkami. Już od 2002 roku w wielu powiatach samorządy, często we współpracy z lekarzami podstawowej opieki zdrowotnej, powoływały lokalnych „koronerów”, mimo braku pełnego umocowania ustawowego. Rozwiązania te świetnie sprawdziły się w praktyce i stały się odpowiedzią na realne potrzeby samorządów oraz mieszkańców – argumentuje Bożena Janicka.
Nie ma koronera i nie będzie?
W związku z tym, że „urzędowy lekarz do stwierdzania zgonów” ma działać jedynie w sytuacjach nadzwyczajnych, główna odpowiedzialność za zgony pozaszpitalne nadal spoczywać będzie na lekarzach podstawowej opieki zdrowotnej.
Projekt zupełnie nie uwzględnia realiów kadrowych w podstawowej opiece zdrowotnej. Kadra lekarzy POZ jest starzejąca się, braki personelu są poważnym problemem. Jeżeli stwierdzanie zgonu zostanie uznane za świadczenie zdrowotne realizowane w ramach umowy z NFZ, to każda taka czynność będzie wykonywana kosztem czasu przeznaczonego dla żywych, zadeklarowanych pacjentów – komentuje Bożena Janicka.
Zdecydowany sprzeciw Porozumienia Pracodawców Ochrony Zdrowia wzbudziła też próba zakwalifikowania stwierdzenia zgonu jako świadczenia zdrowotnego.
– Dotychczas czynność ta miała i nadal ma charakter administracyjno-statystyczny, co odpowiada jej istocie oraz utrwalonej praktyce prawnej. Uznanie stwierdzenia zgonu za świadczenie zdrowotne jest rozwiązaniem sprzecznym z logiką systemu ochrony zdrowia i rodzi poważne wątpliwości interpretacyjne, zarówno w zakresie zdrowia, finansowania, jak i odpowiedzialności prawnej – podkreślają lekarze PPOZ.
Apel o przywrócenie instytucji koronera
Projekt w obecnym kształcie jest oceniany przez PPOZ jako jako szkodliwy dla pacjentów i medyków, poza tym w praktyce niemożliwy do wdrożenia. Dlatego apelują o przywrócenie instytucji koronera jako odrębnego, wyspecjalizowanego podmiotu w systemie, a także zapewnienie lekarzom, w tym lekarzom podstawowej opieki zdrowotnej, prawa do bezpośredniego wezwania koronera w przypadkach budzących wątpliwości. Postulują też rezygnację z kwalifikowania stwierdzenia zgonu jako świadczenia zdrowotnego (usługi medycznej) i utrzymanie jego administracyjno-sprawozdawczego charakteru oraz podjęcie rzeczywistego dialogu ze środowiskiem lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej przed ostatecznym przyjęciem przepisów.
Lekarze PPOZ wyrażają gotowość do merytorycznej współpracy nad rozwiązaniami, które zapewnią bezpieczeństwo prawne lekarzy, sprawność organizacyjną systemu oraz należny szacunek wobec rodzin osób zmarłych.
– Bez realnego wzmocnienia instytucji koronera, system nadal będzie przerzucał odpowiedzialność na lekarzy rodzinnych, zamiast tworzyć przejrzyste i bezpieczne rozwiązania dla wszystkich uczestników procesu – uzasadnia w piśmie do Ministerstwa Zdrowia Bożena Janicka.
PPOZ podjęło w tej sprawie wielokierunkowe działania. Pisma zostały już przesłane nie tylko do prezesa Rady Ministrów, ale również do minister zdrowia, prezesa NFZ, rzecznika praw pacjentów, rzecznika praw obywatelskich. W najbliższym czasie zostaną wystosowane również pisma do organizacji pacjenckich, Związku Miast Polskich, Stowarzyszeń Gmin i Powiatów Polskich, samorządów, policji i MSWiA z wnioskiem o wsparcie działań PPOZ.
Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.





