Rośnie rola jakości w ochronie zdrowia
Po ponad trzech latach od przyjęcia ustawy o jakości w ochronie zdrowia widać, że samo przyjęcie regulacji, a nawet spełnienie formalnych wymogów narzuconych przez ustawodawcę, nie wystarczy, by realnie poprawić wyniki leczenia i doświadczenie pacjentów. Równie ważne, a czasem nawet ważniejsze, jest silne przywództwo lidera, wyznaczanie konkretnych celów, branie odpowiedzialności i tworzenie takiej kultury pracy, w której medycy nie boją się przyznać do błędu. To wszystko wciąż wymaga pracy.

O kwestiach związanych z jakością w systemie ochrony zdrowia już po raz szósty dyskutowali uczestnicy konferencji „Zmiany w Ochronie Zdrowia: Jakość i bezpieczeństwo w działaniu”, organizowanej przez Wolters Kluwer Polska, przy wsparciu strategicznym Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego. Prawo.pl było patronem medialnym wydarzenia. Konferencja jest cyklicznym wydarzeniem, które jest poświęcone podnoszeniu jakości w sektorze ochrony zdrowia oraz praktycznemu wdrażaniu podejścia opartego na jakości (Value-Based Healthcare, VBHC).
- W tej rzeczywistości jakość i bezpieczeństwo nie mogą być traktowane jako zestaw obowiązków do spełnienia czy kolejny element dokumentacji. To sposób myślenia o organizacji. To zdolność do uczenia się, analizowania doświadczeń, podejmowania trafnych decyzji i ciągłego doskonalenia procesów. To kultura, którą budują ludzie na każdym poziomie organizacji. Dlatego tak ważne jest łączenie wiedzy, praktyki i technologii – podkreśliła Alicja Pollesch, dyrektor Strategii oraz Fuzji i Przejęć, wiceprezes zarządu Wolters Kluwer Polska.
Pokonać lęk przed przyznaniem się do błędu
Dr hab. Małgorzata Gałązka-Sobotka, rektor Uczelni Łazarskiego, dziekan Łazarski Executive Education, dyrektor Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia oraz Center of Value Based Healthcare Uczelni Łazarskiego, zaznaczyła z kolei, że istotne jest to, że każdy menedżer pracujący w ochronie zdrowia, bez względu na konkretną rolę i wykształcenie, musi odrobić lekcję z ekonomii zdrowia. To bardzo istotne zwłaszcza z perspektywy zapowiedzi i działań Narodowego Funduszu Zdrowia, które zmierzają ku temu, by zacząć realnie wdrażać model „płacenia za jakość”. – Przed nami duża praca do wykonania, jeśli chodzi o odpowiedź na pytanie, jak mierzyć jakość; jak zbudować kulturę bezpieczeństwa pacjenta tak, aby zgłaszanie zdarzeń niepożądanych służyło temu, by organizacja był jeszcze silniejsza, byśmy mogli uczyć się na własnych doświadczeniach. Mamy bardzo dużo pracy do wykonania, aby pokonać obawy mentalne, pokonać lęki, które tkwią w nas – zaznaczyła Gałązka-Sobotka.
A w Polsce wyraźnie widać, że strach przed konsekwencjami wciąż jest jednym z najistotniejszych czynników, który powstrzymuje pracowników przed zgłoszeniem zdarzenia niepożądanego. Agnieszka Pietraszewska-Macheta, dyrektor Centrum Monitorowania Jakości w Ochronie Zdrowia, wskazała, że wśród zdarzeń niepożądanych najczęściej odnotowywane są zgłoszenia dotyczące upadków. Niekoniecznie dlatego, że jest ich generalnie najwięcej – po prostu taki wypadek ma mniejszy potencjał, by generować potencjalne konsekwencje niż np. pomyłka przy wydaniu leku. - Trzeba zmierzyć się ze swoim wstydem i z przełożonym, którego reakcja jest kluczowa – oceniła.
Potrzebujemy centralnego rejestru?
Dr n. med. Maria Jessa-Jabłońska, zastępca rzecznika praw pacjenta, przytoczyła dane, z których wynika, że blisko 10 proc. hospitalizacji jest obarczonych wystąpieniem zdarzenia niepożądanego, i tak statystyka plasuje się generalnie w europejskich krajach wysoko rozwiniętych (choć obraz ten jest zaburzony ze względu na braki w zgłoszeniach). Co ważne, połowy z nich można byłoby uniknąć poprzez odpowiednie rozwiązania, do tego jednak konieczne jest wdrażanie działań naprawczych i monitorowanie zdarzeń, któremu nie towarzyszy stres i lęk personelu. W 2025 r. według danych OECD Polska plasowała się na 28. miejscu (na 38 państw), jeśli chodzi o opiekę zdrowotną i wskaźniki leczenia, co jest wynikiem gorszym niż jeszcze kilka lat wcześniej. Z raportu OECD wynika chociażby, że liczba zgonów, którym można było zapobiec dzięki skutecznej opiece, wynosi w Polsce 202 na 100 tys. mieszkańców (średnia OECD to 145), a zaledwie 51 proc. Polaków jest zadowolonych z dostępności wysokiej jakości usług medycznych (średnia OECD to 64 proc.). - Ważne, aby błędy wychwycić, otwarcie o nich mówić, wyciągać wnioski i wprowadzać programy naprawcze – i mierzyć to, czy są one skuteczne – podkreśliła dr Jessa-Jabłońska.
Jak jednocześnie zaznaczyła, obecnie większość szpitali zgłasza ok. 50 zdarzeń niepożądanych rocznie, co jest niezwykle małą liczbą – nie oznacza to jednak, że jest „tak dobrze”, tylko świadczy raczej o słabości systemu zgłoszeń. Dr Jessa-Jabłońska oceniła, że w dalszej perspektywie powinniśmy jednak przemyśleć kwestię wdrożenia realnego systemu zgłaszania zdarzeń, ale na poziomie krajowym, centralnym. To, co obecnie jest przyjęte, może bowiem nie wystarczyć.
W kierunku „płacenia za jakość”
W ostatnich dniach spore emocje wzbudziły zmiany ogłoszone przez Narodowy Fundusz Zdrowia. W sierpniu 2026 r. przedstawiono do konsultacji społecznych propozycje tzw. współczynników korygujących – zasad podwyższania lub obniżania płatności w zależności od jakości świadczeń w przychodniach. Chodzi o trzy obszary: profilaktykę, wizyty domowe, teleporady. Nowe zasady płatności, już przyjęte w ramach zarządzenia NFZ, będą się kształtować następująco:
- Profilaktyka: niższe wynagrodzenie o 5 proc., gdy zgłaszalność do konkretnych programów profilaktycznych (dotyczy profilaktyki raka piersi i szyjki macicy) będzie najniższa.
- Wizyty domowe: niższe wynagrodzenie o 10 proc., gdy przychodnia w ogóle nie realizuje wizyt domowych.
- Teleporady: niższe wynagrodzenie o 10 proc., gdy placówka w ogóle nie udziela teleporad albo gdy ich odsetek przekracza 50 proc.
Zmiany będą wprowadzane stopniowo, od maja 2027 r. Dr Filip Nowak, prezes NFZ, zaznaczył w liście odczytanym podczas konferencji, że założenie jest takie, by wynik jakościowy coraz wyraźniej wpływał na finansowanie w ochronie zdrowia. Wspieranie poprawy i wymaganie rezultatów powinny być bowiem częścią tego samego świadczenia, a sama jakość jest częścią finansowania NFZ i tego, czego pacjent ma prawo oczekiwać. Nie będzie natomiast tak, że placówka z gorszymi wynikami, mówiąc potocznie, nie dostanie nic – ale z drugiej strony, stuprocentowe finansowanie mają otrzymywać ci, którzy naprawdę mogą stwierdzić, że zrobili wszystko. Jak podkreślił, różnice między populacjami pacjentów trzeba analizować, ale nie może to powodować braku odpowiedzialności.
Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.






