Bezpłatny e-book Co warto wiedzieć na stanowisku dyrektora placówki medycznej?
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Zakaz reklamy aptek już nie całkowity, ale wolnej amerykanki nie będzie

Po ponownym przeanalizowaniu nowelizacji przez Sejm jest duża szansa, że wkrótce zacznie funkcjonować reklama aptek w nowej odsłonie. Nie będzie tak restrykcyjnych zakazów, jakie obowiązywały do tej pory, ale jednocześnie regulacje mają zapobiec agresywnym kampaniom i podprogowym działaniom marketingowym. Duże emocje w środowisku budzi kwestia wysokich sankcji za naruszenia - nawet do miliona złotych.

apteka komputer
Źródło: iStock

Chodzi o ustawę zmieniającą prawo farmaceutyczne, która zakłada przede wszystkim uchylenie obowiązującego od 2012 r. całkowitego zakazu reklamy aptek i punktów aptecznych. Wynika to z konieczności realizacji wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z ubiegłego roku, który uznał, że dotychczasowe zasady zakazujące całkowicie reklamowania usług aptecznych (dopuszczalne było jedynie czysto informacyjne podawanie adresów placówek i godzin otwarcia) jest niezgodne z prawem unijnym.

Nie ma przepisów, nie ma granic

Zmiana umożliwia m.in. reklamowanie usług świadczonych przez farmaceutów, takich jak: opieka farmaceutyczna, szczepienia, przeglądy lekowe czy podstawowe badania diagnostyczne. Jednocześnie zapowiedziano, że nowa regulacja ma zapobiec sytuacjom, w których pacjenci mieliby być zachęcani choćby do kupowania większej ilości leków, niż to faktycznie konieczne (np. poprzez akcje rabatowe). Pierwotna wersja nowelizacji uległa zmianom w toku prac sejmowych, a istotne poprawki merytoryczne wprowadzili ostatnio również senatorowie. Dlatego ustawa nie trafi jeszcze na biurko prezydenta – w pierwszej kolejności ponownie zajmie się nią Sejm. Istotne jest jednak to, by regulacja zaczęła obowiązywać, bo opóźnienia w tym zakresie są dla Polski kosztowne, i to całkiem dosłownie, jak wyjaśniał Łukasz Pietrzak, główny inspektor farmaceutyczny, w rozmowie z Prawo.pl. Przypomniał też, że zanim wprowadzono zakaz reklamy, dochodziło też do sytuacji wręcz patologicznych. A obecnie, ze względu na wyrok TSUE, zakaz nie ma już racji bytu, pozostajemy więc w pustce legislacyjnej. Nietrudno zauważyć, że jest to wykorzystywane – w przestrzeni publicznej pojawiły się ostatnio choćby organizowane przez niektóre sieci apteczne loterie skierowane do pacjentów, którzy zrobili zakupy w placówkach.

 Jako farmaceuta zaczynałem pracę w 2007 roku i pamiętam, jak wyglądała kwestia dowolności reklamy. Leki rzeczywiście stały się produktem poddawanym działalności mikromarketingowej poszczególnych aptek. Dochodziło do praktyk, w których za odpowiednio wysokie zakupy można było otrzymać garnki lub mikrofalówkę. Jako farmaceuta nie wyobrażam sobie powrotu do tamtych czasów i cieszę się, że projekt przyjęty przez Sejm nie dopuszcza takiej działalności. Z perspektywy inspekcji wiem, że na pewno będzie czekało nas dużo pracy, gdyż przedsiębiorcy mogą zacząć testować granice dopuszczalnej reklamy. Biorąc pod uwagę strukturę inspekcji, mam nadzieję, że uda się również skoordynować działania na poziomie wojewódzkim. Niewątpliwie będziemy mieć do czynienia także z kontrolą sądów administracyjnych i tworzącą się nową linią orzeczniczą w zakresie tego, co jest dozwolone i zabronione. Osobiście cieszę się, że już niedługo przepisy wejdą w życie, bo trzeba przypomnieć, że od czasu wyroku TSUE my nie mamy w tym zakresie w praktyce żadnej regulacji, a inspekcja jest zobowiązana do zwrotu wcześniej nałożonych kar – wyjaśniał Łukasz Pietrzak w rozmowie z Prawo.pl.

Czytaj całą rozmowę: Pietrzak: Jeśli jest zainteresowanie lekiem, to prędzej czy później pojawią się falsyfikaty

Senat doprecyzowuje przepisy

Nowelizacja wprowadza definicję reklamy apteki lub punktu aptecznego. Ma polegać ona na zachęcaniu do skorzystania z oferty apteki lub punktu aptecznego, co z kolei ma mieć na celu zwiększenie sprzedaży asortymentu dostępnego w aptece lub punkcie aptecznym, świadczonych w nich usług lub realizowanych w nich świadczeń lub programów wynikających z powszechnie obowiązujących przepisów prawa. Niedopuszczalna ma być m.in. reklama porównawcza, kierująca przekaz do dzieci czy oferująca w sposób pośredni lub bezpośredni jakiekolwiek korzyści w zamian za nabycie asortymentu. Za naruszenie regulacji wciąż będą grozić surowe kary, które będą nakładać wojewódzcy inspektorzy farmaceutyczni. Kara grożąca za łamanie regulacji wyniesie do miliona złotych, przy wzięciu pod uwagę takich czynników, jak: ewentualne wcześniejsze naruszenia, stopień winy czy niewykonywanie decyzji administracyjnych inspekcji.

Senat zaproponował sześć merytorycznych i technicznych poprawek, nad którymi teraz pochyli się Sejm. Sprecyzowano w nich m.in., że reklama apteki lub punktu aptecznego nie może wykorzystywać wizerunku lub głosu osób posiadających wykształcenie farmaceutyczne lub sugerujących posiadanie takiego wykształcenia, ani polegać na odwoływaniu się do zaleceń tych osób w sposób naruszający zasady wykonywania zawodu farmaceuty. Senat uznał również, że nakaz umorzenia wszczętych i niezakończonych ostateczną decyzją administracyjną przed dniem wejścia w życie ustawy postępowań administracyjnych powinien być odnoszony do prowadzenia reklamy aptek, punktów aptecznych, a także placówek obrotu pozaaptecznego oraz ich działalności odnoszącej się do wyrobów medycznych. Natomiast wszczęte i niezakończone ostateczną decyzją administracyjną przed dniem wejścia w życie ustawy mają być kontynuowane na podstawie dotychczasowych przepisów.

Sankcja odstraszająca czy przesadzona?

Warto przypomnieć, że pierwotnie propozycja przepisów zakładała, że maksymalna kara za łamanie zakazu reklamy wyniesie 100 tys. zł. Ostatecznie jednak zaproponowano poprawki, które znacząco podnosiły przewidzianą sankcję. Poparł je m.in. samorząd aptekarski. Dr Marek Tomków, prezes Naczelnej Rady Aptekarskiej, przypomniał w Senacie, że za reklamę wyrobów medycznych grozi dziś 2 mln zł, a za przejęcie kontroli nad apteką 5 mln zł. Jak podkreślił, zbyt niska sankcja nie powstrzyma dużych kampanii reklamowych. - W związku z czym ta kara symboliczna, gdyby przypisana była do jednego podmiotu, tak naprawdę mogłaby zostać po prostu wliczona w koszt prowadzenia takiej reklamy – zaznaczył Tomków.

Inaczej widzą to natomiast przedsiębiorcy. Rada Przedsiębiorczości Konfederacji Lewiatan przygotowała apel, w którym wnioskowała o „przywrócenie proporcjonalnego modelu sankcji”. Jak podkreślono, maksymalna kara w wysokości 1 mln zł jest dziesięciokrotnie wyższa, niż przewidywał projekt rządowy i dwudziestokrotnie wyższa niż obecny limit. Zdaniem organizacji, jeszcze poważniejsze konsekwencje może wywołać mechanizm wielokrotnego nakładania kary według liczby placówek objętych tym samym naruszeniem. - Jedna kampania reklamowa i jedna decyzja o jej rozpowszechnieniu mogą w takim modelu prowadzić do wielokrotnego nałożenia tej samej rodzajowo sankcji tylko dlatego, że przekaz dotyczy większej liczby aptek. Przy sieci obejmującej 100 placówek teoretyczna maksymalna odpowiedzialność mogłaby sięgnąć 100 mln zł – wyliczono w stanowisku.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.

Polecamy książki prawnicze o tematyce zdrowotnej

Przejdź do: Opieka długoterminowa, Iwona Kowalska-Bobko - otwiera się w nowym oknie
Nowość
Opieka długoterminowa BOBKO rgb
8% Rabatu
Sprawdź
Cena promocyjna: 109,47 zł | Cena regularna: 119,00 zł
Najniższa cena w ostatnich 30 dniach: 89,25 zł