USK tłumaczy, że odmowa przyjęcia pacjenta była spowodowana brakami kadrowymi, gdyż na dyżurze był wówczas tylko jeden neurochirurg, a do operacji potrzebnych byłoby dwóch.

Według NFZ stanowisko to budzi wątpliwości, ponieważ do ratowania życia na szpitalnym oddziale ratunkowym nie potrzeba było dwóch neurochirurgów, byli tam bowiem także inni specjaliści.
Postępowanie w tej sprawie rozpoczęła też prokuratura. NFZ przyznaje, że wobec szpitala były już zastrzeżenia w przeszłości.

Cały artykuł www.tvn24.pl