W ocenie hiszpańskich naukowców ryzyko przeniesienie się choroby poprzez dziki na świnie jest najwyższe w Polsce ze wszystkich krajów bałtyckich i wynosi 69 proc.; największe jest w listopadzie i w grudniu. Wiceszef Inspekcji Weterynaryjnej na posiedzeniu sejmowej komisji rolnictwa zaznaczył jednak, że choroba może pojawić się w każdym okresie.

Choroba ta nie jest groźna dla ludzi, ale pociąga za sobą duże straty materialne.

Jak mówił Jażdżewski, gdyby w Polsce pojawiła się ta choroba, to straty materialne wynikałyby nie tylko z konieczności wybicia stad, ale jeszcze większe spowodowałby zakaz eksportu trzody i wieprzowiny na rok lub nawet kilka lat. W najgorszym scenariuszu straty w ciągu kilku lat wyniosłyby od 600 mln zł do 3 mld zł. Dodał, że eksport żywych świń w 2012 wyniósł 100 mln zł.

"Wirusa tej choroby nigdy dotąd nie było w Polsce, jednak zbliża się on do naszych granic" - stwierdził Jażdżewski. Choroba ta od 2007 r. jest w Rosji, w 2012 r. pojawiła się na Ukrainie, a w tym roku oficjalnie odnotowano dwa ogniska afrykańskiego pomoru świń na Białorusi. Dodał, że jedno z ognisk tej choroby wykryto 160 km od naszej granicy i 40 km od litewskiej.

Jażdżewski zaznaczył, że choroba ASF jest bardzo trudna do zwalczenia, ponieważ objawy pojawiają się późno - od czasu zakażenia się ASF do momentu jej wykrycia mijają 63 dni.

Na ASF nie ma szczepionki, a wirusem może zarazić się do 100 proc. stada; w takim przypadku wszystkie zwierzęta padają. Choroba ta przenoszona jest przez dziki, które coraz częściej podchodzą do zabudowań w poszukiwaniu pożywienia. Co prawda w Polsce świnie hoduje się w zamkniętych pomieszczeniach, ale poprzez pasze wirus może przedostać się do stad. Wirus może przenieść się też poprzez jedzenie, które przewożone jest zza wschodniej granicy, np. przez pracowników sezonowych i kierowców ciężarówek. Tiry przewożące zwierzęta, mimo że są odkażane, także mogą przewieźć wirusa.

Najbardziej zagrożone są województwa wschodnie, głównie lubelskie i podlaskie, oraz częściowo mazowieckie. Na tych terenach znajduje się 29 tys. stad świń, w sumie 524 tys. sztuk - w tym sześć dużych hodowli (powyżej 2 tys. świń lub 750 loch)

tuczników. Ocenia się, że na tym terenie żyje 16 tys. dzików.

Służby weterynaryjne szkolą lekarzy weterynarii w zakresie rozpoznawania i zwalczania tej choroby; do tej pory przeszkolono 4,5 tys. osób. Informują też rolników o zagrożeniach związanych z tą chorobą i prowadzą dezynfekcję pojazdów na przejściach granicznych z Białorusią. Ponadto prowadzony jest monitoring 40 km strefy przygranicznej. Badane są wszystkie padłe zwierzęta; dotychczas przebadano prawie 1400 próbek świń i 6 tys. próbek dzików. Wojewodowie z podlaskiego, mazowieckiego i lubelskiego wydali rozporządzenia dotyczące chowu świń.

Jażdżewski poinformował że Komisja Europejska współfinansuje koszty akcji zapobiegawczych. W sumie w tym roku przeznaczy na ten cel ok. 580 tys. zł. Przyznał, że nie są to zbyt duże środki, ale - jego zdaniem - na razie wystarczające. Inspekcja Weterynaryjna liczy, że znacznie więcej pieniędzy uzyska w latach 2014-2015.

Chorobę ASF po raz pierwszy opisano w 1921 r. w Kenii. Do Europy (Portugalii) wirus przywędrował w 1957 r. W Europie Wschodniej pojawiła się w 2007 r. za sprawą statku z Mozambiku, który wyrzucił resztki jedzenia zawierające wirusa w porcie w Batumi. Na to pożywienie trafiły świnie i wirus pojawił się później w Gruzji, a potem w Rosji. Na Ukrainę choroba przedostała się prawdopodobnie za sprawą rosyjskich turystów, którzy przebywali w gospodarstwie agroturystycznym.