Poinformował, że prace nad ustawą są w ministerstwie zaawansowane. Mimo to nie był w stanie sprecyzować, czy jeszcze w tym roku projekt trafi do Sejmu.

Cele i założenia ustawy wiceminister przedstawił podczas debaty o zdrowiu publicznym „Opłaca się być zdrowym społeczeństwem”, która odbyła się podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach.

Paneliści przekonywali, że rozwój i nakłady na medycynę naprawczą w Polsce – choć potrzebne i oczekiwane – nie poprawią już radykalnie stanu zdrowia populacji w Polsce. Teraz nacisk trzeba położyć na edukację, profilaktykę i inne działania prozdrowotne. Zachęcali też obywateli do wzięcia odpowiedzialności za własne zdrowie i wskazywali konieczność niekonwencjonalnych działań. Ulotki i plakaty w przychodniach są już – ich zdaniem - mało skuteczne. Realny wpływ na zachowania prozdrowotne ma natomiast – jak mówiono – choroba ulubionego bohatera popularnego serialu lub polityk wysokiego szczebla uprawiający na co dzień sport.

„To nie od ministra zdrowia czy prezesa NFZ zależy zdrowie ludzi - zależy od nich samych. (...) Czas, byśmy odeszli od XX-wiecznej wizji, że lekarze i pielęgniarki wyleczą nas ze wszystkich dolegliwości – Anglicy nazywają takie myślenie hospitalizm, szpitalność. Nadmiernie koncentrujemy się na medycynie naprawczej. Musimy to zmienić” – powiedział wiceminister Radziewicz–Winnicki.

Jak mówił, obecnie działania prozdrowotne realizuje – nieraz w sposób nieskoordynowany - wiele różnych instytucji. Część zadań spoczywa na samorządach, część na instytucjach państwowych, jak Ministerstwo Zdrowia, Narodowy Fundusz Zdrowia, czy Sanepid, są też instytucje zajmujące się pojedynczymi problemami, jak np.

Państwowa Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych.
„Wydajemy więc sporo, ale w sposób niewystarczająco dobrze skoordynowany (...). Często są to krótkotrwałe, kilkumiesięczne akcje, które nie kończą się ewaluacją ani podjęciem kolejnych działań. Niewystarczająco w tym zakresie jest wykorzystywana podstawowa opieka zdrowotna. Jeśli przeanalizować programy realizowane przez samorządy, to często przy ich podejmowaniu brakuje analizy rzeczywistych potrzeb, a dobrą wolę lokalnych władz uzupełnia firma, która miała produkt do sprzedania, nie odpowiadający wcale głównym potrzebom tej populacji” – powiedział wiceminister.„Działania, które prowadzimy, wymagają koordynacji, przeniesienia na grunt ustawowy ich ewaluacji, aby interwencje były właściwe i nie powtarzać tych nieskutecznych. Projektowana ustawa umożliwi zintegrowanie wszystkich działań, przyjmuje zasadę oceny potrzeb zdrowotnych, stworzenie narodowego programu zdrowia, dopasowanie działań z zakresu zdrowia publicznego do tworzonych równolegle programów wojewódzkich” – powiedział.

Zastępca przewodniczącego Komitetu Zdrowia Publicznego Polskiej Akademii Nauk prof. Wojciech Hanke powiedział podczas debaty, że badania przesiewowe są realizowane w Polsce na różnych poziomach, mają akcyjny charakter, najczęściej są finansowane ze środków Ministerstwa Zdrowia, organizuje je też NFZ, samorządy, a badania okresowe finansują pracodawcy. „Żaden z tych programów do tej pory w Polsce nie był w 100 proc. sukcesem. Blisko były programy kardiologiczne – proste i akceptowalne, prowadzone na początku poprzedniej dekady. Powoli spada umieralność z powodu chorób układu krążenia, jest w tym drobny udział tych programów” - powiedział.

Prof. Hanke wyjaśniał, jakie kryteria musi spełnić test przesiewowy, aby był skuteczny i objął szeroką grupę potencjalnych chorych. Musi być prosty w przeprowadzeniu, tak by mógł być wykonany w warunkach polowych, niezbyt drogi. Powinien być też akceptowalny dla pacjenta, kluczowe jest również to, by wykonanie tego testu zapewniło dłuższe życie badanemu w porównaniu z tym, kto się nie podda temu badaniu – ten warunek spełniają np. badania cytologiczne i mammograficzne.

Wiceprezes NFZ Marcin Pakulski poinformował, że ubiegłoroczne nakłady NFZ na programy profilaktyczne raka piersi to ponad 93 mln zł. W przypadku raka szyjki macicy było to ponad 40 mln zł, a na badania prenatalne wydano 38 mln zł. Pełniący obowiązki głównego inspektora sanitarnego Marek Posobkiewicz zwrócił uwagę na związek między stanem zdrowia populacji a kondycją gospodarczą kraju. Choroby przewlekłe i urazy powodują zmniejszenie PKB od 7 do 14 proc., zależnie od kraju, spowalniając jego wzrost ekonomiczny – poinformował.