Szpital powiatowy w Żywcu wygenerował na przestrzeni ostatnich dwóch lat  20 mln złotych długu - Wcześniej się bilansowaliśmy. NFZ płacił nam za świadczenia wykonane ponad limit, których nie jesteśmy w stanie uniknąć, bo do naszego regionu przyjeżdża wielu turystów, którzy później okazują się być naszymi ponadprogramowymi pacjentami. A ryczałtowe finansowanie jest sztywne i - co najgorsze - zostało nam narzucone na bazie kontraktu z NFZ, jaki wykonaliśmy w 2015 roku. Nikt nie wziął pod uwagę, że w 2016 r. mieliśmy nadwykonania - mówił Andrzej Kalata, starosta żywiecki podczas ostatniego parlamentarnego zespołu ds. szpitali powiatowych.  Podał, że szpital wykonuje ryczały na poziomie 118 proc. i brakuje mu co roku ok. 4,5 mln zł.

Potrzebna ustawa o wynagrodzeniach

Jedną z przyczyn zapaści w szpitalach powiatowych jest wzrost wynagrodzeń, który nie został finansowo zabezpieczony przez rząd. Ciężar problemów płacowych spadł na zarządzających, tymczasem płace w szpitalach wzrosły już do poziomu 80 proc. całkowitych kosztów ich funkcjonowania. Są i szpitale, którym pensje pochłaniają 110 proc. budżetu.

-W tym roku cały czas borykamy się z kwestią podniesienia płacy minimalnej do 2,6 tys. złotych. Ministerstwo Zdrowia podaje, że konsekwencją tej zmiany dla szpitali, jest konieczność wydania dodatkowych 500-600 mln zł rocznie. Tyle, że nam tych pieniędzy nie dano. Borykamy się z falą roszczeń płacowych - mówi Andrzej Malinowski, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Pracodawców Szpitali Powiatowych. Jego zdaniem trzeba raz na zawsze załatwić kwestię wynagrodzeń i dlatego potrzebna jest ustawa o minimalnym wynagrodzeniu w służbie zdrowia.
- Wskazywaliśmy w ubiegłym roku, że ta minimalna kwota w samej ochronie zdrowia powinna wynosić 2450 zł. Aż tu nagle w drugiej połowie 2019 roku, w Krynicy rząd ogłasza, że wszystkie pensje minimalne wzrosną do 2,6 tys. złotych 
- bulwersuje się Andrzej Malinowski.

Szpitalom powiatowym, które z powodu braku lekarzy zamykają kolejne oddziały, rząd sugeruje, że powinny je przekształcać w opiekę długoterminową. -Tyle, że to nie jest wcale opłacalne, a wymagania są wysokie choćby przez to, że trzeba zapewnić opiekunki na oddziałach - dodaje Andrzej Malinowski.

 


Na Śląsku 25 szpitali zrzeszonych w Związku Szpitali Powiatowych Województwa Śląskiego, wygenerowało ujemny wynik finansowy na poziomie 146 mln złotych. Same wzrosty usług outsorcingu to 1 mln zł kosztu dla każdej placówki medycznej.

- W naszych szpitalach mamy obecnie 6032 łóżka. Przewidujemy, że w tym roku  zlikwidujemy 289 łóżek, bo brakuje nam ok. 250 pielęgniarek, by spełnić normy kadrowe co do ilości kadry przypadającej na jedno łóżko - zaznaczał w Sejmie, podczas parlamentarnego zespołu Jerzy Szafranowicz, wiceprezes śląskiego związku. Tamtejsze szpitale zamykają odziały z powodu braku kadry. Zamknięciem zagrożone są oddziały endokrynologii, chorób wewnętrznych czy neonatologii.

Niedoszacowane procedury medyczne

Jak się okazuje, długi szpitalom generują nie tylko rosnące pensje, ale świadczenia medyczne, za które NFZ płaci poniżej kosztów ich wykonania. Dla przykładu Jerzy Szafranowicz podaje procedurę nr 87 sprawozdawaną przez szpitale do NFZ. Jest to leczenie różnych chorób układu nerwowego. Fundusz  płaci za nią 4484 złotych, zaś  koszty oddziału aby  ją przeprowadzić, to 13800 złotych. Szpital dopłaca zatem 9 tys. złotych. Inny przykład niedoszacowania to  procedura leczenia nadciśnienia  tętniczego u osób powyżej 16 roku życia. NFZ refunduje ją na poziomie 1514 zł, a szpital kosztuje ona 2560 złotych.

Na wzrost kosztów wykonania procedur medycznych duży wpływ mają wynagrodzenia pracowników, którzy te świadczenia wykonują

-Reprezentuję powiat, w którym negocjacje z pediatrami zaczynają się od 140 zł za godzinę. Stoimy pod ścianą, a jako szpitale powiatowe zabezpieczamy 50-60 proc. zdarzeń związanych z ratowaniem życia. Na 120 szpitali, z jakich mamy informacje, 90 proc. jest pod kreską po podsumowaniu 2019 roku. Dlatego oczekujemy wzrostu wycen o 15 proc. w ryczałcie jaki wypłaca nam NFZ i w kontrakcie, którym też finansuje część świadczeń - postuluje Andrzej Płonka, prezes Związku Powiatów Polskich (ZPP).

Skrócenie czasu nauki

ZPP proponuje dokonanie przeglądu wymogów stawianych podmiotom leczniczym w zakresie wymogów kadrowych. Być może w tej kwestii pomocne będzie podjęcie działań mających na celu ułatwienie i przyspieszenie dojścia do wykonywania zawodów medycznych. Nieuniknione wydaje się też wprowadzenie zachęt dla obywateli państw zza wschodniej granicy do podejmowania pracy na terenie Polski.

Przedstawiciele resortu zdrowia, czyli adresata postulatów przyznają, że trzeba zrobić rewizję zasad kwalifikowania placówek do sieci szpitali i sposobu zawierania umów w tej sprawie. -Konieczna jest także zmiana sposobu finansowania szpitali poprzez ustalenie innego wzoru obliczania ryczałtu i wskazania świadczeń, które mogą być opłacane poza ryczałtem- zaznaczył w Sejmie Bernard Waśko, zastępca prezesa NFZ ds. medycznych.