Ze sprawozdań z wykonania planu finansowego i działalności NFZ za ubiegły rok wynika, że o niemal 80 proc. wzrosły wydatki na finansowanie zabiegów medycznych Polaków w innych krajach. Na leczenie emigrujemy przede wszystkim do Czech. Chodzi głównie o usuwanie zaćmy.

 


Od zabiegów w Polsce skutecznie odstraszają kolejki. W Czechach jest i łatwiej, i szybciej. Jak nic nasuwa się tutaj na myśl porównanie do polskich przedsiębiorców, zwłaszcza działających na południu kraju, którzy masowo rejestrują swoje firmy w czeskim urzędzie. Podatki u naszego południowego sąsiada są po prostu bardziej przyjazne.

 

 


 

Polski fiskus uszczelnia przepisy i będzie się starał nie dopuszczać do rejestrowania firm zagranicą, jeśli działalność w rzeczywistości prowadzona będzie w Polsce. Zapowiada się nawet różnego rodzaju zachęty m.in. ulgę na start dla nowo założonych firm. Czy jednak te metody odwrócą trendy? Zobaczymy.

Zobacz również: NFZ ma 11 spraw w sądach z powodu sieci szpitali >>

Wróćmy jednak do zdrowia. Czy zwiększenie środków na finansowanie leczenia zaćmy w Polsce zmniejszy kolejki? Raczej chyba nie. Zwłaszcza, że już wiadomo, że w 2017 roku zabiegi wcale nie stały się bardziej dostępne. Najgorsze są w tym wszystkim kolejki i oczekiwanie na miejsce w szpitalu.

 

Aktualnie na usunięcie zaćmy czeka ok. pół miliona osób. Stanowczo za dużo. Ale nie może być niestety inaczej, jeśli listy oczekujących tworzy się niemal systemowo. Znam przypadek pewnej osoby, która parę miesięcy temu zgłosiła się do okulisty z problemami z okiem. Diagnoza wykazała, że to początek zaćmy i trzeba się zapisać na jej usunięcie. Pacjent udał się natychmiast do rejestracji i został wpisany na listę. Termin zabiegu został wyznaczony na rok… 2021! Za trzy lata! Chory wrócił zatem do lekarza z informacją o wyznaczonej dacie. Medyk stwierdził, że to bardzo dobry termin. Zaćma w oku dopiero się zaczyna i teraz i tak nie kwalifikowałaby się do operacji. Za trzy lata choroba będzie już na tyle zaawansowana, że zabieg będzie można, a właściwie będzie trzeba, wykonać. Miną trzy lata w kolejce i będzie, jak znalazł. Szkoda tylko, że nie ma mowy o żadnej profilaktyce, ani leczeniu zachowawczym.

 

Tutaj znowu wracamy do podatków. Przepisy są trudne i skomplikowane. Interpretacje nie pomagają. Można powiedzieć, nie ma żadnej profilaktyki. Podatnik jest pozostawiony sam sobie, niczym pacjent. Na koniec za swoje często niezamierzone błędy może co najwyżej dostać karę.