E-papierosy nie są testowane pod kątem składu, a problemy nawet z dokumentacją
Prawie 60 proc. e-papierosów skierowanych w ostatnich trzech latach do rejestracji nie spełniła wymogów nawet "na papierze", przez co nie trafiła na rynek legalnego obrotu. Trzeba zaznaczyć, że mowa tu jedynie o niezgodnościach w dokumentacji - w Polsce nie ma instytucji, która miałaby możliwości w zakresie sprawdzania rzeczywistego składu i deklaracji producentów. Z kolei wiele produktów nielegalnych trafia do internetu.

Jak wynika z najnowszej edycji Wieloośrodkowego Ogólnopolskiego Badania Stanu Zdrowia Ludności (WOBASZ), nad którym nadzór merytoryczny prowadzi Narodowy Instytut Kardiologii Państwowy Instytut Badawczy w Warszawie, w ostatnich 20 latach poprawiła się sytuacja związana z paleniem papierosów. Dwie dekady temu tradycyjne papierosy paliło 31 proc. Polaków w wieku 20–75 lat, dekadę później – 25 proc., w 2026 r. widoczny jest natomiast spadek do 17 proc. Jak podkreślono podczas prezentacji wyników, oznacza to, że w ciągu 20 lat odsetek palaczy zmniejszył się niemal o połowę – to jeden z największych sukcesów w ograniczaniu ryzyka sercowo-naczyniowego. Warto zwrócić jednak uwagę, że mówimy tu o wyrobach tradycyjnych, a nie papierosach elektronicznych, które mocno zyskały na rynku w ostatnich latach. Wiele osób zamienia tradycyjne wyroby na ich elektroniczne odpowiedniki, eksperci zdrowia publicznego są jednak zgodni co do tego, że teza o „redukcji szkód” jest na rękę koncernom tytoniowym, a nie pacjentom. E-papierosy to wciąż zagrożenie dla zdrowia, a ze względu na zmieniający się charakter tych wyrobów nie wiadomo wciąż, jakich dokładnie skutków zdrowotnych możemy spodziewać się w dalszej przyszłości. Już teraz mówi się m.in. o chorobach płuc, ryzyku sercowo-naczyniowym, wdychaniu potencjalnie toksycznych substancji wytwarzających się w trakcie podgrzewania, a także negatywnych skutkach dla dzieci i młodzieży, która szczególnie chętnie sięga po takie wyroby (i to mimo ustawowych zakazów).
Pytania o skuteczność nadzoru
Do tego wszystkiego dochodzi ryzyko związane z rzeczywistym składem e-papierosów. Zwracają na to uwagę również posłowie kierujący pytania w tej sprawie do resortu zdrowia. Ostatnio z interpelacją zwrócił się poseł Paweł Kowal, który zaznaczył, że do jego biura poselskiego wpływają liczne sygnały od rodziców zaniepokojonych rosnącą popularnością e-papierosów wśród osób niepełnoletnich oraz możliwymi zagrożeniami wynikającymi z ich stosowania.
- Coraz częściej pojawiają się również informacje o incydentach związanych z uszkodzeniem urządzeń lub nieznanym składem liquidów. W związku z tym zasadne jest dokonanie oceny obowiązujących regulacji oraz skuteczności nadzoru nad tym rynkiem – wskazał poseł. W interpelacji zadał szczegółowe pytania związane z aktualną sytuacją na rynku, nadzorem i występującymi problemami.
W odpowiedzi Katarzyna Kęcka, wiceminister zdrowia, przypomniała, że nadzór nad rynkiem papierosów elektronicznych i pojemników zapasowych jest realizowany przez kilka organów administracji publicznej, zgodnie z zakresem kompetencji powierzonych im ustawowo. Chodzi tu m.in. o Inspekcję Handlową, Biuro do spraw Substancji Chemicznych, Państwową Inspekcję Sanitarną. Część czynności wykonuje również Krajowa Administracja Skarbowa. Każdy z tych organów ma jednak inne zadania i może podejmować inne działania.
Ponad połowa nie spełnia wymagań nawet na papierze
Przykładowo, prezes Biura do spraw Substancji Chemicznych formalnie odpowiada za przyjmowanie i weryfikację zgłoszeń papierosów elektronicznych i pojemników zapasowych. To więc głównie weryfikacja dokumentacji, a nie sprawdzanie rzeczywistych składów. Nawet tutaj zaskakuje jednak skala wykrywanych nieprawidłowości. - W okresie od 1 stycznia 2023 r. do 3 września 2026 r. do Biura do spraw Substancji Chemicznych wpłynęły 31 594 zgłoszenia papierosów elektronicznych lub pojemników zapasowych. Po przeprowadzeniu weryfikacji formalnej 18 278 zgłoszeń zostało uznanych za niedokonane lub pozostawionych bez rozpoznania, co stanowi niemal 60 proc. wszystkich zgłoszeń. Oznacza to, że produkty objęte tymi zgłoszeniami nie mogą być legalnie wprowadzane do obrotu na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej – wyjaśnia wiceminister Kęcka w odpowiedzi.
I dodaje, że pozostałe 13 316 zgłoszeń zostało szczegółowo przeanalizowanych pod kątem zgodności z przepisami ustawy tytoniowej. W dalszej procedurze, w odniesieniu do 355 produktów wydano decyzje odmowne, bo stwierdzono, że produkty zawierały w składzie substancji posiadających właściwości rakotwórcze, mutagenne lub działające szkodliwie na rozrodczość.
Kto odpowiada więc za badanie rzeczywistych składów? Problem jest taki, że… w zasadzie nikt. Wiceminister Kęcka wyjaśnia bowiem, że obecnie Państwowa Inspekcja Sanitarna nie posiada uprawnień do pobierania próbek papierosów elektronicznych i pojemników z płynem do ponownego ich napełniania oraz badania ich pod kątem zgodności składu z deklaracją producenta, a także obecności substancji niedozwolonych. Wszystko opiera się więc na deklaracjach zawartych w dokumentacji. Sanepid nie prowadzi też rejestru zatruć, hospitalizacji ani innych zdarzeń medycznych związanych z używaniem papierosów elektronicznych jako odrębnej kategorii produktów – nie wiemy więc, jak często takie przypadki się zdarzają.
Wiceminister Kęcka podkreśla, że obecnie obowiązujące przepisy przewidują obowiązek ujawniania pełnego składu produktu. - Zgodnie z ustawą tytoniową na opakowaniach jednostkowych i zbiorczych papierosów elektronicznych oraz pojemników zapasowych musi być zamieszczony wykaz wszystkich składników produktu w porządku malejącym według masy, a także informacje dotyczące zawartości nikotyny. Ponadto część danych przekazywanych przez przedsiębiorców za pośrednictwem systemu EU-CEG jest publikowana w Biuletynie Informacji Publicznej Prezesa Biura do spraw Substancji Chemicznych. Dalsze rozszerzenie zakresu publikowanych informacji planowane jest do końca 2026 r. przy wsparciu technicznym Komisji Europejskiej – zaznacza.
Źródłem nielegalnych produktów często internet
Jak wyjaśnia z kolei w odpowiedzi na nasze pytania st. asp. Justyna Pasieczyńska, rzecznik prasowy Szefa Krajowej Administracji Skarbowej, działania KAS dotyczą przede wszystkim legalności obrotu e-papierosami z punktu widzenia przepisów akcyzowych oraz ujawniania przypadków nielegalnego obrotu wyrobami akcyzowymi. Jak wylicza, KAS kontroluje m.in. producentów, importerów, podmioty dokonujące nabycia wewnątrzwspólnotowego oraz punkty sprzedaży. Weryfikowana jest m.in. prawidłowość rozliczenia akcyzy oraz oznaczania wyrobów znakami akcyzy. W ramach prowadzonych kontroli pobierane są również próbki produktów do badań laboratoryjnych. Rzeczniczka KAS podkreśla jednocześnie, że rynek e-papierosów w ostatnich latach uległ istotnym i dynamicznym zmianom, zarówno w Polsce, jak i w innych państwach Unii Europejskiej. Wraz z intensyfikacją kontroli prowadzonych przez Służbę Celno-Skarbową zmieniają się również sposoby organizowania i prowadzenia nielegalnego obrotu tymi wyrobami.
Znaczenie tradycyjnego kanału dystrybucji, polegającego na sprzedaży nielegalnych e-papierosów w stacjonarnych punktach sprzedaży, stopniowo maleje. Jednocześnie osoby zaangażowane w nielegalny obrót poszukują alternatywnych kanałów dystrybucji oraz metod utrudniających identyfikację uczestników tego procederu. Do oferowania i sprzedaży nielegalnych e-papierosów wykorzystywane są przede wszystkim media społecznościowe, w tym Instagram oraz prywatne grupy na Facebooku, a także komunikatory internetowe, takie jak Discord czy Telegram. Kanały te umożliwiają szybkie nawiązywanie kontaktu z potencjalnymi nabywcami oraz organizowanie dystrybucji poza tradycyjnymi punktami sprzedaży. Zidentyfikowane przypadki wskazują na międzynarodowy charakter tego procederu – mówi Justyna Pasieczyńska.
Wyjaśnia przy tym, że nielegalna sprzedaż prowadzona jest coraz częściej za pośrednictwem stron internetowych zarejestrowanych poza terytorium Polski, często z wykorzystaniem zagranicznej infrastruktury serwerowej. Znaczna część takich wyrobów pochodzi z Chin i trafia najpierw do innych państw członkowskich Unii Europejskiej, m.in. Belgii czy Holandii, a następnie jest kierowana do Polski w celu dalszej dystrybucji, m.in. za pośrednictwem przesyłek pocztowych i kurierskich.
Odnotowywanych naruszeń jest sporo. Jak przytacza rzeczniczka, w I połowie 2026 roku jednostki organizacyjne KAS wykonały łącznie ponad 1,2 tys. skutecznych kontroli we wskazanym obszarze, obejmującym kontrole prowadzone w punktach sprzedaży, na drogach, rozdzielniach przesyłek kurierskich, podczas których zajęto ponad 6,7 mln ml e-płynu oraz 424,4 tys. e-papierosów. W porównaniu z całym 2025 rokiem widoczny jest wzrost ilości ujawnianych wyrobów, bowiem w całym ubiegłym roku zajęto 8,3 mln ml e-płynu oraz 259,1 tys. e-papierosów. Jak przekazuje Pasieczyńska, łącznie w trakcie wykonywania kontroli w latach od maja 2021 r. do lipca 2026 r. ujawniono ponad 32,5 mln ml płynu bez znaków akcyzy.
- Efektem kontroli jest również zauważalny spadek ujawnień w stacjonarnych punktach sprzedaży e-płynów, co wiązać również należy z prewencyjnym działaniem wykonywanych kontroli. Krajowa Administracja Skarbowa w lutym 2026 r. w trakcie rutynowej kontroli dokonała ujawnienia ponad 41 tys. szt. e-papierosów, zawierających blisko 1,7 mln ml płynu do e-papierosów bez polskich znaków akcyzy oraz 9 tys. szt. opakowań płynu do e-papierosów o łącznej objętości 270 tys. ml. Gdyby towar ten trafił na rynek, Skarb Państwa straciłby niemal 5,5 mln zł – zaznacza Justyna Pasieczyńska.
Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.






