szkoleniE ONLINE Odpowiedzialność karna w zarządzaniu placówką medyczną 19.08.2026 r., godz. 12:00
Zmień język strony
Prawo.pl

Bieliński: Konsolidacja szpitali jest nieunikniona

Dzięki połączeniu szpitali w Zgorzelcu i w Bolesławcu koszt obsługi naszego zadłużenia zmniejszy się o 9 mln zł w ciągu najbliższych trzech lat, czyli 3 mln zł rocznie. Jeszcze większe środki, bo około 15 mln zł, uzyskamy ze względu na to, że będziemy dużym podmiotem. Efektywniej wykorzystamy także niezwykle drogi sprzęt medyczny - mówi Artur Bieliński, starosta zgorzelecki.

Artur Bielinski

Józef Kielar: Ustawa o reformie szpitalnictwa umożliwiająca m.in. konsolidację (łączenie) szpitali weszła w życie we wrześniu 2025 roku, a już od marca tego roku organy założycielskie Wielospecjalistycznego Szpitala SPZOZ w Zgorzelcu oraz Szpitala Św. Łukasza w Bolesławcu rozpoczęły proces łączenia obu podmiotów. Dlaczego zdecydowali się Państwo się na taki krok?

Artur Bieliński: Jeszcze nie połączyliśmy szpitali. Rozpoczęliśmy proces, żeby do tego doprowadzić. Na razie podjęliśmy stosowne uchwały, a faktyczna konsolidacja nastąpi w momencie wpisaniu nas do KRS-u.

Jakie przesłanki sprawiły, że podjęli Państwo taką decyzję?

Było ich kilka. Po pierwsze, każdy ze szpitali ma swoje atuty w różnych obszarach. Chcieliśmy je wykorzystać i wyeliminować swoje... nie powiem wady, bo to za mocno powiedziane, ale podjąć takie działania, dzięki którym zyskamy wszyscy, w tym pracownicy, a przede wszystkim pacjenci.

Czy może Pan wymienić atuty tych dwóch szpitali? 

Na przykład w szpitalu zgorzeleckim jest dobrze funkcjonująca onkologia czy okulistyka, natomiast w szpitalu bolesławieckim bardzo dobra neurologia. Oni mają inne oddziały i jest to ważny aspekt medyczny, który braliśmy pod uwagę, ale sprawą dla nas najbardziej determinującą była chęć stworzenia bardzo dużego podmiotu, bo zakładamy, że „duży może więcej”. Po pierwsze, łatwiej mu negocjować korzystnie zakupy z dostawcami. Jeżeli ktoś chce kupić np. 50 endoprotez, a inny zamówi ich 1000, to możne przecież uzyskać korzystne rabaty. Ponadto, już przy samym szacowaniu korzyści z bankiem BGK, ustaliliśmy wstępnie, że koszt obsługi naszego zadłużenia zmniejszy się o 9 mln zł w ciągu najbliższych trzech lat, czyli 3 mln zł rocznie. Dla szpitala są to duże pieniądze. Jeszcze większe, bo około 15 mln zł uzyskamy ze względu na to, że będziemy dużym podmiotem. Poza tym, każdy z naszych powiatów ma nieco ponad 80 tys. mieszkańców. W obydwu szpitalach mamy dużo drogiego sprzętu, który musi pracować w pełnym zakresie. Konsolidacja obydwu podmiotów zapewni jego lepsze wykorzystanie.

Jak reagują mieszkańcy powiatów, a także personel medyczny na ten pomysł połączenia szpitali?

Jeśli chodzi o mieszkańców, to poza polemikami w internecie nie było znaczących protestów. Kiedyś byli u mnie mieszkańcy jednej z miejscowości mojego powiatu. Rozmawialiśmy na zupełnie inny temat. Zadałem im pytanie, jakie jest ich zdanie na temat idei połączenia szpitali. Jeden z  rozmówców powiedział: „bardzo dobrze, panie starosto, bo na kardiologii byłem w zgorzeleckim szpitalu, a na neurologii w bolesławieckim”. Teraz będzie inaczej. Na początku konsolidacji szpitali każda taka zmiana powoduje niepewność. Jeśli chodzi o pracowników szpitala, to prowadziliśmy rozmowy ze związkami zawodowymi. Staraliśmy się uspokajać personel i myślę, że z dużym zrozumieniem. Oczywiście były pytania i obawy, co uważam za naturalne.

Niemal każdy starosta powiatu chce mieć na swoim terenie szpital, nawet zadłużony na wiele milionów złotych, żeby nie przegrać kolejnych wyborów…

To nieprawda. Nie jest to powszechna opinia. Podam przykład szpitala w Bogatyni, do którego gmina dopłaca około 12 mln zł rocznie, ale obawia się podjąć decyzji o konsolidacji. Powiem więc tak: jako starostowie, jesteśmy wynajmowani przez społeczeństwo, żeby podejmować decyzje, które mają być racjonalne, choć nie zawsze popularne. Uważam, że postąpiliśmy słusznie.

W jakiej kondycji finansowej były oba szpitale przed połączeniem?

Nie przynosiły strat. Szpital zgorzelecki ma dodatni wynik finansowy co najmniej od 2010 roku, bo od tego roku jestem starostą. Są szpitale powiatowe, które także mogą się pochwalić zyskami. To nie są pojedyncze przypadki. Jest np. na Śląsku szpital powiatowy, którym zarządza dyrektor będący na stanowisku od 2016 czy 2017 roku. Szpital ten miał 50 - 60 mln zł długu, a obecnie ma kontrakt na około 400 mln zł i zysk roczny w kwocie kilka milionów złotych. Czyli można. Oczywiście są takie podmioty, którym będzie niezwykle trudno, ale wiele z nich mogłoby się w tym systemie znaleźć.

Jakie działania zwiększające efektywność finansową i organizacyjną podjęli Państwo do tej pory? 

Pierwszą sprawą będzie wdrożenie systemów informatycznych. Planujemy wprowadzić inne rozwiązania, ale jest przedwcześnie, żeby o tym mówić.

Czy pomoc finansowa ze strony państwa jest wystarczająca dla łączących się szpitali?

Nie wiem, bo jeszcze jej nie otrzymaliśmy. Zapowiedzi są różne – miało być 100 mln zł, potem inaczej. Nie wiadomo, jak to się skończy. Jeśli jednak nie dotrze pomoc od państwa, będziemy musieli poradzić sobie inaczej. Bardzo cieszyłbym się, gdyby taka pomoc dotarła, bo mamy dużo inwestycji i nie możemy przecież odliczyć VAT. Są to rozwiązania ustawowe. Mamy finansowanie na różnych poziomach, Pokrywamy koszty inwestycji np. w 85 proc. i od tego płacimy 8 lub 22 proc. VAT. Oznacza to, że samorządy i szpitale ponoszą od 25 do ponad 60 proc. kosztów inwestycji, co nie jest łatwe. Na przykład w Danii na inwestycje samorządowe jest specjalny fundusz, na który wpływa cały VAT płacony przez samorządy i potem jest on rozdzielany. U nas jest jak jest.

Od lipca pracownicy podmiotów leczniczych powinni otrzymywać ustawowe podwyżki wynagrodzeń. Czy macie zagwarantowane pieniądze na ten cel, bo luka finansowa w NFZ wynosi szacunkowo ok. 23 mld zł?

Mamy obowiązek wypłacenia podwyżek. Kontrakty są renegocjowane, w tzw. wycenach punktów jest to uwzględniane. Trudno mi powiedzieć, czy zostanie to w pełni uwzględnione. Wszyscy mamy podobną sytuację. Nasz szpital nie otrzymuje środków finansowych za nadwykonania, nawet w zakresie świadczeń onkologicznych.

Razem z Tomaszem Gabrysiakiem, starostą bolesławieckim, jako pierwsi w Polsce przeprowadzają Państwo proces historycznej konsolidacji szpitali na nowych zasadach. Czy inne podmioty to Państwem konsultują?

Niektórzy tak. Pytają o porozumienie o konsolidacji. Dokument ten już dwukrotnie nowelizowaliśmy. Ta ustawa o reformie jest dość ramowa i nie wszystko przewiduje. Na przykład jest przepis, który stanowi, że przy konkursie na dyrektora ma uczestniczyć przedstawiciel rady społecznej. Tylko której? Mojego szpitala, bolesławieckiego czy nowo powołanego? Takich detali jest dużo.

A co jeszcze jest problemem dla Pana?

Na razie wszyscy nie wiemy, dokąd zmierzamy w systemie ochrony zdrowia. W 2024 roku na spotkaniu w Poznaniu z prezesem NFZ usłyszałem, że w latach 2025-26 rozpoczną się problemy, jeśli nie zostanie zahamowana dynamika płac. Tak się niestety stało, więc długi będą rosły. Cele ustawy płacowej zostały już zrealizowane – personel zarabia teraz naprawdę przyzwoicie i myślę, że sposób waloryzacji należałoby zmienić. Problemem jest także niepłacenie za nadwykonania. Ponadto sama wycena świadczeń zależy od tego, jak silne są poszczególne lobby – niektóre usługi medyczne są lepiej wycenione, inne gorzej. Nie znam kraju, który byłby w stanie w pełni zaspokoić potrzeby zdrowotne mieszkańców. W państwach sąsiednich, np. w Niemczech, również prowadzone są procesy konsolidacyjne, a mimo to kolejki wydłużyły się. W Czechach wprowadzono symboliczne współpłacenie za wizytę u lekarza czy pobyt w szpitalu. Mamy trudną sytuację nie tylko w ochronie zdrowia, ale i w oświacie, bo utrzymujemy np. szkoły podstawowe, w których uczy się mniej niż 50 uczniów.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.

 

Polecamy książki prawnicze o tematyce zdrowotnej