- Jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że gdy ktoś ma nowotwór, to trzeba go jak najwcześniej wykryć i leczyć, ale w przewlekłej białaczce limfocytowej i w ogóle w niektórych nowotworach hematologicznych jest troszkę inaczej. Niektóre z nich w momencie rozpoznania i jeszcze długo po rozpoznaniu nie wymagają leczenia, a wręcz zbyt wczesne włączenie leczenia może skrócić życie. PBL jest takim nowotworem - podkreśla prof. Rzepecki.

Czytaj: Nieleczona ostra białaczka szpikowa powoduje zgon w kilka dni >>>

Według niego co najmniej 40 procent chorych na tę białaczkę nigdy nie będzie wymagało postępowania terapeutycznego.

U pozostałych chorych można dziś stosować coraz skuteczniejsze leczenie, w tym przede wszystkim przeciwciała monoklonalne. Najnowszym z nich jest obinutuzumab - przeciwciało monoklonalne anty-CD20, będące efektem zastosowania tzw. glikoinżynierii. Jak wyjaśnia profesor Rzepecki, dzięki modyfikacji w łańcuchu wielocukrów, łączy się ono z białkiem CD20 (obecnym na powierzchni zmienionych nowotworowo komórek krwi) w sposób odmienny niż dotychczas stosowane leki i daje silniejszy efekt przeciwnowotworowy. Nowy lek jest przeznaczony dla pacjentów, u których ze względu na stan zdrowia nie można zastosować agresywnej chemioterapii.

Przewlekła białaczka limfocytowa (PBL) jest najczęstszym nowotworem układu krwiotwórczego i chłonnego u ludzi dorosłych. W większości przypadków wywodzi się z limfocytów B, które produkują przeciwciała. Jest diagnozowana przeważnie u osób w wieku 60 lat i starszych. Nie stwierdza się jej u dzieci. W Polsce rocznie diagnozuje się około 1400 nowych przypadów PBL.

Choroba może się objawiać powiększeniem węzłów chłonnych, wątroby, śledziony. Rzadko, bo u mniej niż 5 procent chorych, nowotwór zajmuje narządy spoza układu chłonnego, jak płuca i opłucną, ośrodkowy układ nerwowy, skórę. Mogą występować ogólne objawy choroby, w tym chudnięcie (ponad 10 procent masy ciała w ciągu pół roku), gorączka i poty nocne.

Czytaj: Od lipca 2014 roku na białaczkę generyki zamiast Glivec >>>

- Ponieważ jest to nowotwór układu odpornościowego, a osłabienie tego układu sprzyja rozwojowi nowotworów to często, bo u co czwartego chorego na PBL, występują też inne nowotwory złośliwe, jak rak jelita grubego, płuca albo nowotwory skóry - mówi profesor Rzepecki.

Hematolog zaznacza, że w większości przypadków PBL rozpoznawana jest zupełnie przypadkowo.
- Podczas wykonywania morfologii do badań okresowych okazuje się, że są nieprawidłowości - tłumaczy profesor Rzepecki. Są to podwyższone wartości białych krwinek, głównie limfocytów, do tego dołącza się mała liczba czerwonych krwinek, czyli anemia oraz mała liczba płytek krwi, czyli małopłytkowość.

Podstawą rozpoznania PBS jest tzw. immunofenotypowanie, czyli określenie, jakie białka dominują na powierzchni limfocytów. Wykonanie biopsji szpiku nie jest konieczne. Wykonuje się również USG narządów jamy brzusznej, RTG klatki piersiowej, rzadziej tomografię komputerową (TK) czy rezonans magnetyczny (MRI). Przy dobieraniu leczenia warto wykonać badanie cytogenetyczne. Sprawdza się w nim, czy w komókach nowotworowych u chorego brakuje fragmentu chromosomu 17. Tacy pacjenci mają bowiem gorsze rokowania i wymagają innej terapii.

Jeśli PBL zostanie wykryta w stadium początkowym, to średnia przeżycia pacjentów wynosi powyżej 10 lat. Ale gdy jest diagnozowana w stadium zaawansowanym, to ta średnia jest pięć razy krótsza - podkreśla prof. Rzepecki.

Jeżeli PBL jest we wczesnym stadum zaawansowania, pacjent nie ma objawów, takich jak gorączka, poty nocne, chudnięcie to nie wymaga leczenia - tłumaczy hematolog.



 

Podstawowymi wskazaniami do włączenia leczenia u pacjenta z PBL są: występowanie niedokrwistości i małopłytkowości. Wskazaniem do terapii może też być szybkie powiększanie się węzłów chłonnych, wątroby, śledziony lub liczby limfocytów u chorych z grup o lepszym rokowaniu.

O tym, jaka to będzie terapia decydują: stan ogólny chorego, współwystępowanie innych schorzeń, stadium choroby, brak fragmentu chromosomu 17. (pap)