- Ta dyskusja odbyła się pod hasłem "P jak polityka" a nie "M jak merytoryka" . Tak Sławomir Gadomski, wiceminister zdrowia, podsumował debatę podczas pierwszego czytania noweli ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej dotyczącej zmian w tworzeniu map potrzeb zdrowotnych (druk sejmowy nr 1013).

Stwierdził, że nie usłyszał żadnej konstruktywnej krytyki, choć merytoryczne uwagi zgłosił Andrzej Sośnierz, poseł Porozumienia, Zdzisław  Wolski z Lewicy, Paulina Hening-Kloska z Polski 2050 oraz Rajmund Miller z Koalicji Obywatelskiej. Andrzej Sośnierz zwrócił uwagę, że konstrukcja projektu jest na tyle wadliwa, że nie nadaje się do poprawienia. A pozostali posłowie, że jedyne co wzmocni, to pozycję ministra zdrowia. - Projekt jest korzystny, ale tylko dla ministra zdrowia, który skupia coraz więcej władzy w swoich rękach i marginalizuje samorządy - mówi poseł Wolski. I opozycja złożyła wniosek o odrzucenie projektu.  20 posłów zagłosowało za, a przeciw było 18. To nie oznacza, że projekt przepadł. Jeżeli Sejm odrzuci wniosek komisji,  projekt ponownie trafi do komisji. Jego sprawozdawcą został Bolesław Piecha.

Czytaj również: Krajowy Plan Odbudowy - na co będą wydane unijne dotacje i dlaczego nie naprawią służby zdrowia po pandemii >> 

 


Powstaną krajowe oraz wojewódzkie plany transformacji

Zgodnie z projektem obok map potrzeb zdrowotnych będą też tworzone od 2022 roku krajowe oraz wojewódzkie plany transformacji. To one zamiast priorytetów polityki regionalnej będą jednym z kryterium opinii o celowości inwestycji w ramach Instytucji Oceny Wniosków Inwestycyjnych w Sektorze Ochrony Zdrowia, tzw. „IOWISZ”. Bez pozytywnej opinii nie można zaś pozyskiwać środków unijnych. - Priorytety regionalnej polityki zdrowotnej zostaną zastąpione planem transformacji - mówił wiceminister Gadomski. - Charakter i istota tych dokumentów ma być różna. Obecnie obowiązujące priorytety mają ogólny charakter, zaś plan transformacji określi zakres, jaki te dokumenty mają spełniać. Będą zawierać konkretne działania wraz z harmonogramem czy jednostką odpowiedzialną za ich wdrażanie - tłumaczył. Wojewódzkie plany zatwierdzałby minister zdrowia. Ten pomysł skrytykował Andrzej Sośnierz. - Transformacja kieruje nasza uwagę w kierunku struktur,  a problem nie jest struktura, nie to, że mamy za mało szpitali i przychodni, ale ich organizacja i zarządzanie - mówi Sośnierz. - Co z tego, że laboratoria mogły wykonywać 100 tys. testów na Covid-19, jak wykonywały 30 tys. Struktura jest, ale nie funkcjonuje jak trzeba. Problem jest właśnie organizacja, a w tym zakresie projekt nic nie wniesie, bo podstawą będą wciąż niedoskonałe mapy potrzeb zdrowotnych. Już definicja potrzeb zdrowotnych jest niedoskonała, bo nie wiadomo, czy chodzi o potrzeby pacjentów, czy systemu. Mapy pokazują, co się w Polsce wykonuje, a z potrzebami mają niewiele wspólnego - wskazuje Sośnierz. I dodaje, że projekt ma podstawowy błąd, bo nie obejmuje lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej, czyli rodzinnych. - To oni są podstawą funkcjonowania systemu, a jeśli projekt ich nie obejmuje, to nie pokazuje potrzeb - tłumaczył. Dlatego zdaniem Sośnierza trzeba zacząć od zdefiniowania potrzeb zdrowotnych, by nie trafić na manowce. 

Nowy skład wojewódzkich rad niekorzystny dla samorządów

Zgodnie z projektem dotychczasowe wojewódzkie rady ds. potrzeb zdrowotnych zostaną rozwiązane. W ich skład wchodzą konsultanci wojewódzcy oraz 8 członków wyróżniających się wiedzą w zakresie zdrowia publicznego powołanych przez wojewodę, w tym: przedstawiciel wojewody, marszałka województwa, dyrektora oddziału wojewódzkiego NFZ, zwanych dalej „OW NFZ”, NIZP-PZH, wojewódzkiego Urzędu Statystycznego, szkół wyższych kształcących na kierunkach medycznych mających siedzibę na terenie województwa, konwentu powiatów danego województwa oraz reprezentatywnych organizacji pracodawców. W ich miejsce powołane zostaną nowe, znacznie mniej liczne. W skład komisji wejdą:

  1. wojewoda albo osoba przez niego wyznaczona, jako jej przewodniczący;
  2. dwóch przedstawicieli wojewody;
  3. trzech przedstawicieli prezesa NFZ;
  4. jeden przedstawiciel prezesa Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji;
  5. jeden przedstawiciel marszałka województwa;
  6. jeden przedstawiciel konwentu powiatów danego województwa;
  7. jeden przedstawiciel państwowego wojewódzkiego inspektora sanitarnego; 
  8. jeden przedstawiciel Rzecznika Praw Pacjenta;
  9. jeden przedstawiciel dyrektora Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Zakładu Higieny;
  10. jeden przedstawiciel ministra właściwego do spraw zdrowia.

W radzie zatem nie będzie lekarzy - konsultantów medycznych. I zmiany w składzie rady skrytykował Rajmund Miller. - Chytre zapisy ograniczają wpływ samorządu w radzie. Będzie trzech przedstawicieli NFZ i trzech wojewody i mniejszość samorządowa złożona z dwóch osób, która nie będzie miała żadnego wpływu na powstawanie map. Ponadto odsuwa się lekarzy, konsultantów wojewódzkich, którzy najlepiej wiedzą, jakie są potrzeby na danym terenie. W efekcie pan minister będzie określał potrzeby w całej Polsce na podstawie opinii  15 ekspertów - drwił Miller. I dodał, że to jest droga do sięgnięcia po środki z UE, które teraz są w dyspozycji samorządów. Wiceminister Gadomski odparł, że uwagi nie są poparte faktami, bo teraz samorządy mają jedną osobę w liczącej blisko 100 osób radzie. 

 


Zmiana w zasadach tworzenia map potrzeb zdrowotnych

Obecnie zgodnie z ustawą o świadczeniach opieki zdrowotnej za przygotowywanie map potrzeb zdrowotnych do  31 grudnia 2021 r. odpowiedzialny jest minister zdrowia.  W latach 2015 – 2018 resort opracował dla 16 województw, a także zbiorcze dla kraju:

  • mapy w zakresie lecznictwa szpitalnego – opublikowane w 2016 i 2018 roku
  • mapy w zakresie onkologii – opublikowane w 2015 i 2017 roku;
  • mapy w zakresie kardiologii – opublikowane w 2015 i 2017 roku;
  • mapy dla 30 grup chorób – opublikowane w 2017 i 2018 roku.

Bez nich Unia Europejska nie chciała uruchomić dofinansowania w sektorze zdrowia, bo okazywało się, że część inwestycji się dubluje lub zakupiony sprzęt nie jest wykorzystywany z braku kontraktów z NFZ. Przygotowane dotychczas mapy nie były doskonałe, bo zawierały szereg nierzetelnych danych, co wykazała Najwyższa Izba Kontroli w raporcie z 2018 roku, ale porządkowały informacje o systemie. Pozwalały wojewodzie ustalać priorytety dla regionalnej polityki zdrowotnej na okres obowiązywania mapy. Od 2022 roku za opracowanie map miał odpowiadać Narodowy Instytutu Zdrowia Publicznego - Państwowy Zakład Higieny. NIZP-PZH miał przygotowywać projekty map na pięć lat, a  zatwierdzać wojewoda  w porozumieniu z wojewódzkimi radami do spraw potrzeb zdrowotnych. Minister zdrowia miał je jedynie zatwierdzać. Tyle, że zdaniem resortu ten system, by nie zadziałał, dlatego przygotowano nowelizację. Zastrzeżenia resortu dotyczyły, m.in. terminów tworzenia map, okresu ich obowiązywania, niskiej skuteczności realizacji regionalnej polityki zdrowotnej i określania priorytetów, braku wynikających z map wniosków i rekomendacji. Dlatego za sprawą projektu mapy będzie tworzył i zatwierdzał minister zdrowia. Jak jednak zauważyła poseł Hening-Kloska pierwsza ocena funkcjonowania nowych ma być dopiero po 4 latach. - Przez parę lat będziecie mamić społeczeństwo, ze wszystko jest dobrze, ale minister zdrowia będzie robił co chce. Nie ufa nawet wojewódzkim dyrektorom oddziałów NFZ, bo wszystkie decyzje mają być podejmowane w centrali - dodała.