Leki na receptę z dowozem? GIF zdecydowanie na "nie", ale ma inną propozycję
Do Sejmu ma trafić gotowy już projekt w sprawie wysyłkowej sprzedaży leków na receptę, który budzi silne emocje w środowisku farmaceutycznym. Mogłoby to być rozwiązanie wygodne dla pacjentów, ale eksperci podkreślają, że potencjalnych zagrożeń dla zdrowia publicznego jest w nim równie dużo. Łukasz Pietrzak, główny inspektor farmaceutyczny, w rozmowie z Prawo.pl mówi wprost, że jest przeciwny takiemu otwarciu rynku. Wskazuje jednak na inną możliwość do ewentualnego wdrożenia w przyszłości - dojazdu farmaceuty do pacjenta.

Propozycja umożliwienia sprzedaży leków na receptę przez internet powraca w debacie publicznej co pewien czas. Wkrótce może ona jednak ponownie nabrać konkretnego kształtu, ponieważ pod koniec maja br. na antenie RMF24 Norbert Pietrykowski, poseł Polska 2050, zapowiedział, że ustawa w tej sprawie – nazywana projektem „Lek pod drzwi” – trafi do Sejmu po wakacjach.
Środowisko już podzielone
- Pomysł polega na tym, że lekarz wystawia e-receptę, która trafia do apteki. Farmaceuta przygotowuje leki i później kierownik lub pracownik apteki albo kurier dowozi seniorom, albo osobom obłożnie chorym, te medykamenty do domu lub pod drzwi. W wielu krajach ten pomysł się sprawdził – wyjaśniał poseł na antenie.
Na razie, mimo zapowiedzi, projektu „fizycznie” jeszcze nie wniesiono, sugestii o poparciu środowiska farmaceutycznego od razu stanowczo sprzeciwiła się natomiast Naczelna Izba Aptekarska (NIA). W wydanym stanowisko podkreślono, że projekt nie był w żaden sposób konsultowany z samorządem aptekarskim i stwarzanie wrażenia, że popierają go farmaceuci, jest mylące. - Naczelna Izba Aptekarska wskazuje, że konsekwentnie wspiera rozwiązania służące poprawie dostępności świadczeń zdrowotnych i bezpieczeństwa farmakoterapii pacjentów. Jednocześnie stoi na stanowisku, że wszelkie propozycje zmian legislacyjnych dotyczące obrotu produktami leczniczymi powinny być poprzedzone rzetelną analizą ich skutków, w szczególności w zakresie bezpieczeństwa pacjentów, a także szerokimi konsultacjami publicznymi – zaznaczono w stanowisku.
Farmaceuta mógłby dojechać do ciężko chorego pacjenta
O kwestię ewentualnego umożliwienia sprzedaży leków na receptę przez internet zapytaliśmy Łukasza Pietrzaka, głównego inspektora farmaceutycznego (całą rozmowę opublikujemy na łamach Prawo.pl w czwartek, 1 października). Jak podkreśla, jest on zdecydowanie przeciwny takim rozwiązaniom, nie tylko jako przedstawiciel inspektoratu, ale przede wszystkim jako farmaceuta. Zaznacza, że jego zdaniem mogłoby to stworzyć zagrożenie dla zdrowia publicznego, choćby ze względu na to, że nadal nie do końca poradziliśmy sobie z komercyjną sprzedażą recept poprzez tzw. receptomaty. Farmaceuta ma prawo odmówić wydania leku, jeśli podejrzewa np., że lek będzie służył do celów pozamedycznych, a więc jednocześnie występuje on jako swego rodzaju ogniwo kontrolne.
- Do tego dochodzi istotna sprawa zapewnienia transportu leków we właściwych warunkach oraz fakt, że w takiej konstrukcji nie byłoby zapewnionej osoby, która mogłaby rozwiać wątpliwości pacjenta oraz zadbać o bezpieczeństwo jego farmakoterapii. Już teraz nawet 50 proc. pacjentów nie przestrzega zaleceń lekarskich, dlatego marginalizowanie roli farmaceuty byłoby błędem. Apteka jest placówką ochrony zdrowia, w której bardzo często są rozwiązywane problemy zdrowotne pacjentów – wskazuje Pietrzak.
Zaznacza jednak przy tym, że jeśli chcielibyśmy rozważać zmiany w dystrybucji leków, to najlepiej byłoby szukać sprawdzonych i bezpiecznych rozwiązań, jak na przykład wprowadzenie w uzasadnionych sytuacjach możliwości, w których pracownik apteki dostarcza leki do domu pacjenta. Takie rozwiązanie mogłoby być właściwe w przypadku zapewnienia leków dla osób, których stan zdrowia lub sytuacja społeczna uniemożliwia dotarcie do placówki aptecznej. Warto zaznaczyć, że umożliwiono to np. w Wielkiej Brytanii – tam niektóre apteki oferują nie tylko dojazd farmaceuty w momencie, gdy pacjent jest obłożnie chory, ale również zdalne konsultacje za pomocą wideorozmowy. Niektóre lokalne oddziały NHS (National Health Service, czyli publiczna ochrona zdrowia w Wielkiej Brytanii) oraz władze samorządowe finansują programy, które umożliwiają dojazd farmaceutów do pacjentów leżących, przewlekle chorych, mających problem z przestrzeganiem zaleceń dotyczących farmakoterapii. Część aptek dostarcza też leki bezpośrednio do pacjenta, jeśli np. przyjmuje on dany preparat na stałe.
Myślę, że takie czysto hipotetyczne rozwiązanie powinno w pierwszej kolejności wspierać pacjentów, którzy są wykluczeni w wyniku istniejącej choroby. Oczywiście wymagałoby to odpowiednich zmian prawnych, natomiast byłby to na pewno bardziej zachowawczy kierunek niż uwolnienie sprzedaży wszystkich leków albo większości leków przez internet. Bo, warto podkreślić, że obecnie żaden lek dostępny na receptę nie może być legalnie sprzedawany przez internet. Owszem, istnieją apteki internetowe, ale w przypadku leków dostępnych z przepisu lekarza, za pośrednictwem możemy dokonać jedynie zamówienia, które za każdym razem realizowane jest w fizycznej aptece przy jednoczesnej realizacji recepty – przypomina w rozmowie z Prawo.pl Łukasz Pietrzak.
Nowe przepisy unijne na horyzoncie
Mateusz Mądry, partner w kancelarii Domański Zakrzewski Palinka, szef praktyki Life Sciences, przypomina przy tym, że w najbliższym czasie należy spodziewać się przyjęcia nowej unijnej dyrektywy tworzącej kodeks dotyczący produktów leczniczych stosowanych u ludzi, która zastąpi obecną dyrektywę 2001/83/WE. Projekt znajduje się już na końcowym etapie procesu legislacyjnego – Rada przyjęła swoje stanowisko w pierwszym czytaniu we wrześniu 2026 r.
- Co istotne, nowe przepisy wprost regulują sprzedaż produktów leczniczych na odległość. Przyjęte rozwiązanie jest elastyczne: prawo unijne nie ustanawia generalnego zakazu sprzedaży wysyłkowej leków wydawanych na receptę, ale pozostawia państwom członkowskim możliwość zdecydowania, czy taka forma sprzedaży będzie na ich terytorium dopuszczalna. Oznacza to, że Polska mogłaby w przyszłości dopuścić sprzedaż na odległość leków na receptę. Sprawa ta będzie z pewnością przedmiotem dyskusji przy uchwalaniu nowego prawa farmaceutycznego – wyjaśnia ekspert.
I ocenia jednocześnie, że z punktu widzenia bezpieczeństwa pacjenta ewentualne otwarcie sprzedaży wysyłkowej leków na receptę musiałoby być obudowane odpowiednimi gwarancjami. Nowa dyrektywa przewiduje m.in., że sprzedaż może być prowadzona wyłącznie przez podmioty uprawnione do dostarczania produktów leczniczych pacjentom, a strona internetowa powinna podlegać zgłoszeniu właściwym organom i spełniać określone wymogi identyfikacyjne. Dr Mądry zaznacza, że możliwe byłoby więc stworzenie modelu, w którym zachowane byłyby zarówno kontrola legalności podmiotu, jak i możliwość weryfikacji recepty oraz zapewnienie odpowiednich warunków transportu.
- Propozycja osobistego dostarczania leku pacjentowi przez farmaceutę może być jednym z rozwiązań dla osób mających trudności z dotarciem do apteki. Nie musi jednak wykluczać dyskusji o innych modelach. Nowe przepisy unijne pozostawiają w tym zakresie państwom członkowskim stosunkowo szeroką przestrzeń do zaprojektowania systemu odpowiadającego potrzebom pacjentów i jednocześnie zapewniającego bezpieczeństwo obrotu lekami. Czy wprowadzenie instytucji kurierów – farmaceutów jest konieczne? Tego nie wiem – podsumowuje dr Mądry.
Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.






