Zbliżające się wybory sprawiają, że dyskusja w przestrzeni publicznej staje się coraz bardziej gorąca. Głos - czasem w budzącej wątpliwości formie - zabierają też pracownicy naukowi, co rodzi pytanie, czy i w jakim stopniu powinni ponosić oni konsekwencje nazbyt emocjonalnych lub obraźliwych wystąpień.

Ban na Facebooku pod kontrolą sądu>>

 

Granice wolności słowa

– Brońmy rodziny przed tego rodzaju zepsuciem, deprawacją, absolutnie niemoralnym postępowaniem. Brońmy nas przed ideologią LGBT i skończmy słuchać tych idiotyzmów o jakichś prawach człowieka czy jakiejś równości. Ci ludzie nie są równi ludziom normalnym i skończmy wreszcie z tą dyskusją – powiedział na antenie TVP Info Przemysław Czarnek, poseł PiS i członek sztabu wyborczego Andrzeja Dudy. Przemysław Czarnek jest jednocześnie dr. hab. nauk prawnych i adiunktem Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego i to w katedrze prawa konstytucyjnego, a zatem w dużym stopniu związanej z materią, w której dr Czarnek ma tak wyrobioną opinię.

 

Jego wypowiedź wywołała falę oburzenia w środowisku naukowym. Profesor Ewa Łętowska skierowała list do rektora Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. - Rozumiem delikatność materii. Rozumiem prawa dyskursu politycznego i wiem, jaka jest różnica między nim a dyskursem naukowym. Ale zadaję sobie pytanie, czego naucza się o prawach człowieka, o równości i dyskryminacji jako pojęciach konstytucyjnych na KUL, skoro p. Czarnek prowadzi dydaktykę w ramach Katedry Prawa Konstytucyjnego w Instytucie Nauk Prawnych, a występując publicznie w taki sposób – wspiera się tytułem naukowym.  I nawet przy kompletnie odmiennym światopoglądzie po prostu nie godzi się pracownikowi naukowemu, prawnikowi w ten sposób mówić o ludziach, równości i prawach człowieka, bo to uchybia rzetelności i godności pracownika naukowego - podkreśliła w liście prof. Łętowska.

 

 


 

- Z uwagi na fakt, że otrzymaliśmy wnioski formalne dotyczące przywoływanej wypowiedzi dra hab. Przemysława Czarnka, rektor KUL skierował je do rzecznika dyscyplinarnego – poinformowała w oświadczeniu przesłanym w poniedziałek mediom rzeczniczka KUL Lidia Jaskuła.
Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II pozostaje wierny nauczaniu Kościoła Katolickiego, który wskazuje, że wszyscy ludzie mają tę samą naturę i cieszą się równą godnością: „Równość między ludźmi w sposób istotny dotyczy ich godności osobistej i praw z niej wypływających: Należy (...) przezwyciężać (...) wszelką formę dyskryminacji odnośnie do podstawowych praw osoby ludzkiej, czy to (...) ze względu na płeć, rasę, kolor skóry, pozycję społeczną, język lub religię, ponieważ sprzeciwia się ona zamysłowi Bożemu” (1935 KKK) - można przeczytać w oświadczeniu uczelni. 

 

Przy okazji  ostatnich wyborów parlamentarnych ogromne wątpliwości wzbudził  felieton prof. Aleksandra Nalaskowskiego, opublikowany na łamach tygodnika "Sieci". W tekście zatytułowanym "Wędrowni gwałciciele" krytykuje marsze równości organizowane przez osoby LGBT. - Obleśne, grube, wytatuowane baby, jak na wyuzdanych filmach; grzesznicy, tęczowe zło, tyfus, dżuma, ospa; sodomici, zniewieściałe gogusie - pisał o uczestnikach marszów. Rektor Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu początkowo zawiesił profesora w obowiązkach nauczyciela akademickiego, ale potem wycofał się z tej decyzji. Uczelnia uwzględniła odwołanie pełnomocnika profesora Nalaskowskiego i przywróciła go do obowiązków.

Możliwość zawieszenia w ustawie

- Możliwość zawieszenia nauczyciela akademickiego istniała już w poprzednim stanie prawnym: artykuł 147 ust. 1 ustawy z 27 lipca 2005 r. Prawo o szkolnictwie wyższym dawał rektorowi możliwość zawieszenia w pełnieniu obowiązków służbowych nauczyciela akademickiego, przeciwko któremu wszczęto postępowanie karne lub dyscyplinarne, a także w toku postępowania wyjaśniającego, jeżeli ze względu na wagę i wiarygodność przedstawionych zarzutów celowe jest odsunięcie go od wykonywania obowiązków - mówi Prawo.pl prof. Grzegorz Krawiec, kierownik Katedry Prawa Antydyskryminacyjnego na Uniwersytecie Pedagogicznym w Krakowie. - Rektor mógł, ale nie musiał z tego obowiązku skorzystać. Z mocy samego prawa, bez odrębnego rozstrzygnięcia rektora, nauczyciel akademicki zostawał zawieszony w pełnieniu obowiązków z dniem jego tymczasowego aresztowania (art. 147 ust. 2 tej ustawy). Identyczne przepisy znajdują się w obecnie obowiązującej ustawie Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce: odpowiednio w art. 302 ust. 1 i ust. 2. Ustęp 1 tego artykułu daje rektorowi jedynie możliwość zawieszenia nauczyciela akademickiego, gdy zajdą wskazane tam okoliczności. Uprawnienie rektora ma w tym zakresie charakter dyskrecjonalny - dodaje.

 


Ekspert tłumaczy, że podejmując decyzję o zawieszeniu, rektor powinien rozważyć, czy zarzuty są na tyle poważne i wiarygodne, że dana osoba powinna zostać odsunięta od wykonywania obowiązków. Jak podkreśla, nauczyciel akademicki wykonuje w rzeczywistości zawód zaufania publicznego. Jeżeli stawiane zarzuty są na tyle ewidentne i niebudzące wątpliwości, to rektor powinien zawiesić nauczyciela akademickiego. Prof. Krawiec dodaje, że przepis pozwalający na zawieszenie pracownika powinien istnieć, bo nauczyciela akademickiego obowiązują pewne standardy również w życiu pozauczelnianym.

 

Nauczyciel powinien być odpowiedzialny

- Powinien on zachować wstrzemięźliwość szczególnie w przypadku tematów budzących skrajne emocje. Zadaniem nauczyciela akademickiego nie jest rozpalanie takich emocji, lecz ich studzenie. W trudnych czasach, w jakich żyjemy, warunkiem przetrwania jest zachowanie pewnego umiaru i nie opowiadanie się po czyjekolwiek stronie. Rzecz jasna, nauczyciel akademicki korzysta także z wolności wypowiedzi, jednak ze względu na swoją społeczną rolę, musi z niej umiejętnie korzystać. Słowa nauczyciela akademickiego trafiają bowiem do szerszego kręgu osób i spotykają się z poważniejszą reakcją niż słowa zwykłego Kowalskiego - mówi prof. Grzegorz Krawiec.

 

Podobnego zdania jest prof. Teresa Gardocka z Uniwersytetu SWPS, która podkreśla, że naukowcy powinni wypowiadać się z pozycji autorytetu w zakresie swoich kompetencji. - Oczywiście każdy ma prawo wyrażać swoje prywatne zdanie różne tematy, również polityczne, ale jeżeli nie są to kwestie związane z dziedziną, którą naukowiec się zajmuje, nie powinien przy tym powoływać się na autorytet uczelni. Prywatna wypowiedź powinna też spełniać określone standardy, również co do formy. Przekroczenie granic w tym zakresie może wiązać się z odpowiedzialnością zawodową, jeżeli rektor uzna wypowiedź za obraźliwą i łamiącą prawo może zdecydować o wszczęciu postępowania dyscyplinarnego - mówi prof. Gardocka.

 


Podobny zapis znajdziemy również w wydanym przez Komisję do spraw Etyki w Nauce "Kodeksie Etyki Pracownika Naukowego". Stanowi on, że wypowiedzi publiczne powinna cechować dbałość o wiarygodność nauki i obowiązują w nich te same standardy uczciwości i precyzji, co przy publikowaniu wyników prac.

- Uczony, jako obywatel, dla którego sprawy publiczne nie mogą być obojętne, powinien zabierać głos publicznie. Powinien jednak przestrzegać zasady, że swój autorytet naukowy może wykorzystać tylko w wypowiedziach mieszczących się w ramach jego kompetencji - czytamy w kodeksie.

 

Resort nie ukarze za zawieszenie profesora

Jak podkreśla prof. Grzegorz Krawiec, rektor nie może arbitralnie zawiesić naukowca w obowiązkach, zastosowanie tego środka musi poprzedzić dokładne ustalenie faktów oraz skutków. - W doniesieniach medialnych spotkać można również informacje o działaniach podjętych w obronie profesora A. Nalaskowskiego. Jednym z nich był wniosek do ministra właściwego do spraw nauki o podjęcie stosownych działań wobec władz uczelni. Wniosek taki jest rzecz jasna bezzasadny i nie mógłby przynieść skutku przewidzianego przez wnioskodawców - mówi prof. Krawiec - Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce przewiduje jedynie w art. 302 ust. 4 możliwość odwołania do sądu pracy od decyzji o zawieszeniu w pełnieniu obowiązków nauczyciela akademickiego - dodaje.

Minister, może podejmować wobec uczelni jedynie środki przewidziane expressis verbis w ustawie. W przedmiotowej sprawie nie ma on takich uprawnień. Gdyby podjął jakiekolwiek działania, wówczas uznać by je należało za podjęte bez podstawy prawnej.