LEX Testy Nowy wymiar nauki prawa: wiarygodnie i skutecznie!
Zmień język strony
Zmień język strony
Prawo.pl

Prof. Krawiec: Szkoły doktorskie mogą mieć problem

Projekt ma zrozumiały cel ochronny: chce osłonić doktorantów oraz toczące się postępowania doktorskie przed nagłymi skutkami spadku kategorii naukowej do B albo C. Problem polega jednak na tym, że łagodzi skutki ewaluacji selektywnie, fragmentarycznie i w sposób, który pozostawia po sobie niebezpieczną hybrydę normatywną – pisze prof. Grzegorz Krawiec z Uniwersytetu Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie.

grzegorz krawiec

Rząd przyjął projekt ustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych z wynikami ewaluacji jakości działalności naukowej za lata 2022–2025 i skierował go do Sejm Rzeczypospolitej Polskiej. Sam projekt został oznaczony jako „deregulacyjny”, ale w sensie techniki prawodawczej jest klasyczną ustawą szczególną i epizodyczną: nie porządkuje systemu, tylko punktowo zawiesza część skutków wyników ewaluacji; jest to wyjątek od logiki ustawy – Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce (dalej jako: PSWiN), wprowadzony obok tej ustawy, a nie w jej „wnętrzu”.

Projekt ma zrozumiały cel ochronny: chce osłonić doktorantów oraz toczące się postępowania doktorskie przed nagłymi skutkami spadku kategorii naukowej do B albo C. Problem polega jednak na tym, że łagodzi skutki ewaluacji selektywnie, fragmentarycznie i w sposób, który pozostawia po sobie niebezpieczną hybrydę normatywną. Normalnie PSWiN wiąże kategorię naukową z uprawnieniem do nadawania stopnia doktora, prowadzenia szkoły doktorskiej, a czasem także ze statusem uczelni akademickiej. Projekt część tych konsekwencji czasowo rozluźnia, ale nie przebudowuje przepisów systemowych ani nie usuwa wszystkich kolizji interpretacyjnych.

Wstrzymanie rekrutacji z luką prawną

Najpoważniejszy problem praktyczny dotyczy szkół doktorskich. Po konsultacjach publicznych minister deklarował, że całkowite wstrzymanie rekrutacji ma dotyczyć wyłącznie tych przypadków, w których po uzyskaniu kategorii B podmiot przestanie spełniać warunki z art. 198 ust. 3–5 PSWiN, a w pozostałych sytuacjach ma być możliwa dalsza rekrutacja w dyscyplinach z kategorią co najmniej B+. Ta intencja została jednak w samym tekście projektu wyrażona zbyt słabo. Ostateczne brzmienie projektu nie zawiera prostego, pozytywnego zdania: „rekrutacja może być dalej prowadzona w dyscyplinach z kategorią A+, A albo B+”. A właśnie taki przepis był potrzebny. Bez niego pozostaje luka między intencją ujawnioną w raporcie z konsultacji a literalnym brzmieniem ustawy.

Projekt trafnie rozpoznaje realny problem przejścia między kolejnymi ewaluacjami, ale rozwiązuje go złą metodą. Zamiast kolejnej specustawy należało przygotować nowelizację PSWiN z jasnymi przepisami przejściowymi, szybkim mechanizmem reorganizacji szkół doktorskich i jednoznaczną regułą, że zakaz rekrutacji dotyczy tylko dyscypliny z kategorią B, chyba że podmiot rzeczywiście przestaje spełniać warunek z art. 198 ust. 3–5 PSWiN. Dopóki tego nie ma, środowisko naukowe nie powinno traktować projektu jako technicznego detalu. To jest projekt, który może decydować o tym, czy część szkół doktorskich zostanie zamrożona na całe lata (o czym niżej).

Uczelnie akademickie i szkoły doktorskie

PSWiN zbudowano na dość klarownej logice. Uczelnia akademicka to taka, która prowadzi działalność naukową i ma kategorię A+, A albo B+ w co najmniej jednej dyscyplinie; jeśli przestaje spełniać ten warunek, staje się uczelnią zawodową. Uprawnienie do nadawania stopnia doktora istnieje tylko wtedy, gdy w danej dyscyplinie podmiot ma kategorię A+, A albo B+. Szkołę doktorską można prowadzić tylko przy spełnieniu progów z art. 198 ust. 3–5 PSWiN, a jeśli warunki te odpadają, art. 199 przewiduje utratę możliwości prowadzenia kształcenia w danej dyscyplinie lub nawet całej szkoły doktorskiej. Ta konstrukcja jest surowa (można nawet napisać: „bezduszna”), ale wewnętrznie spójna: jakość mierzoną kategorią naukową powiązano z uprawnieniami.

Projekt ustawowy „rozszczelnia” ten mechanizm w dwóch miejscach. Po pierwsze, pozwala kontynuować wszczęte postępowania doktorskie mimo uzyskania kategorii B, choć art. 185 PSWiN wiąże samo uprawnienie doktoryzujące z kategorią co najmniej B+. Po drugie, pozwala prowadzić szkołę doktorską „mimo zaprzestania spełniania warunków” z art. 198 ust. 3–5 PSWiN, choć art. 199 i 206 PSWiN już dziś regulują skutki utraty tych warunków oraz ochronę doktorantów w razie zaprzestania kształcenia. Projekt nie tyle więc wypełnia lukę, ile czasowo wyłącza część działania istniejącego mechanizmu.

To rodzi pierwszy problem systemowy. Skoro art. 14-16 PSWiN nadal obowiązują, a projekt jedynie epizodycznie utrzymuje część uprawnień doktorskich i szkolnych, to otrzymujemy stan pośredni: podmiot może utracić pełną „akademickość” w sensie ogólnym, a zarazem zachować czasową możliwość kontynuacji szkoły doktorskiej dla już przyjętych doktorantów. Takie „stany hybrydowe” mogą być prawnie dopuszczalne jako lex specialis, ale są złe z punktu widzenia przejrzystości systemu. Im bardziej podstawowe uprawnienie, tym mniej powinno zależeć od wyjątków wskazanych poza ustawą podstawową.

Drugi problem dotyczy przewidywalności. Ewaluacja ma charakter regularny: przeprowadza się ją co 4 lata, obejmuje czteroletni okres, a decyzje o przyznaniu kategorii minister wydaje do 31 lipca roku następującego po ostatnim roku okresu objętego ewaluacją. Kategoria działa do czasu ostateczności decyzji w kolejnej ewaluacji. Ta regularność ma znaczenie nie tylko dla rozliczeń, ale też dla planowania szkół doktorskich i polityki kadrowej. Kiedy w połowie cyklu albo tuż przed rozstrzygnięciem dokłada się epizodyczny wyjątek, zmienia się nie tyle samą ewaluację, ile znaczenie jej wyników. A to na pewno osłabia zaufanie do systemu i wprowadza niepewność.

 

Blokowanie rekrutacji do szkół doktorskich

Projekt jest specustawą w sensie materialnym i funkcjonalnym. Samo Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego używa języka „regulacji epizodycznych”, a Rada Doskonałości Naukowej wprost krytykowała epizodyczny charakter proponowanych rozwiązań oraz brak pokazania, dlaczego trzeba odstąpić od założeń systemu przyjętego w 2018 r. W tym punkcie RDN ma rację. Specustawa bywa uzasadniona w sytuacji katastrofy, stanu nadzwyczajnego albo technicznego przejścia między stanami prawnymi. Tutaj natomiast mamy do czynienia z problemem immanentnie związanym z konstrukcją PSWiN. To powinno być naprawiane wewnątrz PSWiN, nie obok niej.

Najdalej idące ryzyko dotyczy „hurtowego” blokowania rekrutacji do szkół doktorskich. Trzeba oddać sprawiedliwość konsultacjom: zarówno Rada Główna Nauki i Szkolnictwa Wyższego, jak i Konferencja Rektorów Akademickich Szkół Polskich krytykowały rozwiązanie, w którym jedna kategoria B mogłaby zatrzymać rekrutację do całej szkoły obejmującej kilka dyscyplin; Minister deklarował, że uwagi uwzględni i doprecyzuje projekt właśnie w tym kierunku.

Problem polega na tym, że tekst projektu po konsultacjach nie poszedł do końca za tą deklaracją. Owszem, z art. 3 ust. 2 projektu wynika już, że całkowity zakaz rekrutacji dotyczy tylko sytuacji, w której po spadku do B podmiot przestaje spełniać warunek z art. 198 ust. 3–5 PSWiN. To poprawa. Ale nadal nie ma jednoznacznego przepisu pozytywnego, że jeżeli warunek z art. 198 ust. 3–5 dalej jest spełniony, rekrutacja do szkoły może być kontynuowana w dyscyplinach z kategorią A+, A albo B+. A to już jest zasadnicza różnica między normą jasną a normą rekonstruowaną tylko z domniemania i z raportu z konsultacji.

Jak się wydaje, oznacza to trzy różne sytuacje. Po pierwsze, jeśli szkoła opiera się dokładnie na minimalnym progu z art. 198 ust. 3 PSWiN, np. na dwóch dyscyplinach z kategorią B+, i jedna z nich spadnie do B, szkoła przestaje spełniać warunek ustawowy. Wtedy rekrutacja blokuje się całościowo. Po drugie, jeśli szkoła ma szerszą bazę dyscyplin i mimo jednej kategorii B nadal spełnia ustawowe minimum, intencją ministerstwa jest dalsza rekrutacja w dyscyplinach mocniejszych, ale tekst ustawy nie mówi tego wystarczająco wyraźnie. Po trzecie, w szkołach wspólnych i szkołach o konstrukcjach bardziej złożonych projekt w ogóle nie przewiduje szybkiej ścieżki dostosowania umowy, programu i zasad rekrutacji. To właśnie dlatego mówię o ryzyku „hurtowości”: po konsultacjach nie jest już ono absolutne, ale wciąż pozostaje realne tam, gdzie jedna kategoria B spycha szkołę poniżej minimum systemowego, a w pozostałych przypadkach rodzi niepotrzebny spór interpretacyjny.

Trzeba też powiedzieć wprost, jaki jest horyzont tego zamrożenia. Ewaluacja za lata 2022–2025 kończy się decyzjami do 31 lipca 2026 r. Kolejna („trzecia”) ewaluacja ma objąć lata 2026–2029 i zostać przeprowadzona w 2030 r. Sam projekt stanowi, że po odzyskaniu kategorii nie niższej niż B+ kształcenie nowych doktorantów może ruszyć od roku akademickiego następującego po roku przyznania tej kategorii. To oznacza, że przy pełnym zablokowaniu szkoły realny powrót do normalnej rekrutacji nastąpi co do zasady najwcześniej od roku akademickiego 2031/2032. A to już nie jest krótkie „przejście”, tylko potencjalna pięcioletnia luka pokoleniowa.

Specustawa to za mało, konieczna nowelizacja

Prawidłowym rozwiązaniem byłaby nie odrębna specustawa, lecz nowelizacja PSWiN. Jeżeli problemem jest zbyt ostry skutek kategorii B w przejściu między ewaluacjami, to trzeba ten skutek doprecyzować tam, gdzie on powstaje: w art. 185, 198–200 i 206 PSWiN oraz w odpowiednich przepisach przejściowych. Pozwoliłoby to uniknąć sytuacji, w której podstawowe uprawnienia doktorskie wyczytuje się z dwóch ustaw równolegle.

Jeżeli jednak projekt ma pozostać odrębną ustawą, wymaga co najmniej pięciu konkretnych poprawek.

Po pierwsze, trzeba dopisać przepis pozytywny, a nie tylko negatywny. Brzmienie powinno być mniej więcej następujące: „Jeżeli po przyznaniu kategorii naukowej B podmiot nadal spełnia warunek, o którym mowa w art. 198 ust. 3–5 PSWiN, może prowadzić rekrutację do szkoły doktorskiej w dyscyplinach, w których posiada kategorię naukową A+, A albo B+, a zakaz rekrutacji dotyczy wyłącznie dyscypliny albo programu kształcenia obejmującego dyscyplinę, w której przyznano kategorię B.”. Tylko taki przepis rzeczywiście wykona sens uwag RGNiSW i KRASP.

Po drugie, trzeba dopuścić szybką reorganizację szkoły doktorskiej po ogłoszeniu wyników ewaluacji. Projekt powinien pozwalać senatowi albo radzie naukowej, a w szkołach wspólnych także podmiotom współprowadzącym, na dostosowanie programu kształcenia, wyłączenie dyscypliny objętej kategorią B, zmianę umowy współprowadzenia albo wyodrębnienie nowej szkoły w terminie 30 albo 60 dni od ostateczności decyzji kategorialnej. Bez tego projekt zamienia wynik ewaluacji w twardą blokadę organizacyjną.

Po trzecie, potrzebne są jasne przepisy przejściowe dla rekrutacji 2026/2027. Sam projekt stwierdza, że nie wymaga przepisów przejściowych. To stanowisko jest błędne. Właśnie ten projekt takich przepisów wymaga najbardziej, ponieważ zderza się z art. 200 ust. 3 PSWiN i z kalendarzem decyzji kategorialnych. Należy wprost postanowić, że na potrzeby rekrutacji 2026/2027 zmienione zasady rekrutacji i program kształcenia mogą zostać ogłoszone w krótszym terminie niż 5 miesięcy przed rozpoczęciem rekrutacji, albo że nabory rozpoczęte przed ostatecznością decyzji mogą zostać dokończone, jeżeli dotyczą dyscyplin z kategorią co najmniej B+.

Po czwarte, trzeba uporządkować kwestię programów i szkół wielodyscyplinarnych. Projekt nie powinien posługiwać się wyłącznie kategorią „szkoły doktorskiej” jako całości, skoro w praktyce kształcenie odbywa się często według programów powiązanych z określonymi dyscyplinami albo konfiguracjami dyscyplin. Ustawa powinna rozróżnić: zakaz rekrutacji do dyscypliny B, zakaz rekrutacji do programu obejmującego dyscyplinę B oraz zakaz rekrutacji do całej szkoły — ten ostatni wyłącznie wtedy, gdy po spadku podmiot rzeczywiście nie spełnia ustawowego minimum z art. 198 ust. 3–5.

Po piąte, należałoby dopisać regułę przywrócenia uprawnień bez zbędnej zwłoki. Skoro projekt już zakłada możliwość odzyskania zdolności rekrutacyjnej po trzeciej ewaluacji, powinien wskazać, że jeśli nowa kategoria co najmniej B+ zostanie przyznana w 2030 r., rekrutacja może ruszyć od kolejnego roku akademickiego bez potrzeby odtwarzania procedury od zera. Jeszcze lepiej byłoby przewidzieć, że jeżeli kategoria zostanie przywrócona w wyniku ponownego rozpatrzenia sprawy albo prawomocnego wyroku sądu administracyjnego, skutek działa z mocą od początku danego roku akademickiego.

Reasumując, stwierdzić należy, iż projekt nie jest błahy. Nie jest też tylko „ochronny”. To specustawa, która próbuje „amortyzować” skutki drugiej ewaluacji, ale czyni to kosztem spójności PSWiN. W przypadku szkół doktorskich projekt poprawiono po konsultacjach tylko częściowo. Usunięto najbardziej jaskrawą wersję „hurtowego” blokowania rekrutacji, ale nie napisano wprost tego, co powinno znaleźć się w ustawie: że jeśli po uzyskaniu kategorii B podmiot nadal spełnia próg z art. 198 ust. 3–5 PSWiN, może rekrutować dalej w dyscyplinach z kategorią A+, A albo B+. Bez tego szkoły doktorskie nadal pozostają w sferze niepotrzebnej niepewności.

W wariancie skrajnym jedna kategoria B może nie tylko zamknąć rekrutację w jednej dyscyplinie, ale (tam, gdzie szkoła opiera się na ustawowym minimum) zablokować całą szkołę doktorską aż do kolejnej ewaluacji i kolejnego roku akademickiego po jej rozstrzygnięciu. To oznacza realnie okres sięgający roku akademickiego 2031/2032. Może się komuś narażę, pisząc to: jeżeli Państwo chce oszczędzać na szkołach doktorskich, nie napisze tego wprost; zrobi to właśnie przez mechanizm przewlekłego „zamrożenia” rekrutacji. Tego nie da się dziś udowodnić jako zamiaru projektodawcy, ale z punktu widzenia skutków taki efekt jest całkowicie możliwy. To jest hipoteza wynikająca z konstrukcji projektu i z kalendarza ewaluacyjnego.

 

Polecamy książki prawnicze dla studentów