Problem powstał na tle sprawy o sprostowanie słów lekarki Marii S., która wypowiedziała się w sprawie relacji męsko-damskich w tygodniku "Newsweek". Redakcja opublikowała wypowiedź powódki, która - według niej - nie odpowiadała rzeczywistej opinii. Zażądała wiec sprostowania, a redaktor naczelny, którym był wówczas Tomasz Lis - odmówił.
Wobec tego Maria S. skorzystała z art. 39 ust.1 prawa prasowego, według którego jeżeli redaktor naczelny odmówił opublikowania sprostowania albo sprostowanie nie ukazało się w terminie najbliższym od dnia otrzymania sprostowania lub następnym po nim przygotowywanym do opublikowania numerze,  zainteresowany podmiot, może wytoczyć powództwo o opublikowanie sprostowania.
Sąd Okręgowy w Warszawie uwzględnił powództw lekarki i nakazał publikacje sprostowania. Pozwany tygodnik złożył apelację, a sąd II instancji powziął wątpliwość, kto powinien być pozwany: osoba fizyczna, która piastuje funkcję redaktora naczelnego czy odpowiedzialność należy łączyć z podmiotowym statusem redaktora naczelnego  w stosunkach dotyczących kierowania redakcją ?
Jak przekonywał pozwany sprawa ma istotne znaczenie, gdyż sądy mają wątpliwości , czy w sytuacji gdy odmawiający sprostowania  redaktor naczelny utraci funkcję, to egzekucja będzie kierowana przeciwko jego następcy, czy przeciwko niemu.
Sąd Najwyższy stanął na stanowisku, że pozywać w sprawie publikacji sprostowania trzeba osobę, która w danej chwili sprawuje funkcję redaktora naczelnego. I jest to inna osoba, niż na przykład w wypadku powództwa o naruszenie dóbr osobistych. Ustawodawca łączy obowiązek publikacji z funkcją - dodała sędzia Barbara Myszka.


Sygnatura akt III CZP 8/17, uchwała trzech sędziów SN z 22 czerwca 2017 r.