Imprezy nad Wisłą, grille w parkach i lasach, grupy młodzieży korzystające z wiosennej pogody - powiedzenie, że część osób nie poddaje się panice z powodu pandemii koronawirusa, byłoby eufemizmem. Ograniczeń w poruszaniu i spotykaniu się w grupach poniżej 50 osób na razie nie ma, ale władze samorządowe próbują jakoś przemówić do rozsądku beztroskich imprezowiczów.

Koronawirus a prawo – wszystko co musisz wiedzieć>>

 

Zły moment na lans na bulwarach

Władze Warszawy zakazały czasowo spożywania alkoholu w miejscach, gdzie było to do tej pory dozwolone, tj. na bulwarach wiślanych oraz na plaży Poniatówka na praskim brzegu Wisły. Mimo wprowadzenia stanu zagrożenia epidemicznego gromadziły się tam liczne grupy mieszkańców stolicy. Władze miasta poinformowały również, że straż miejska będzie zwracać uwagę osobom, które wbrew zaleceniom spędzają czas w licznych grupach.

 


 

Legitymowanie i zwracanie uwagi młodzieży przez straż czy policję nie jest niczym nowym, służby robią to także, gdy szkoły działają normalnie. - Zgodnie z art. 15 ustawy o policji, policja ma prawo legitymowania osób w celu ustalenia ich tożsamości. Analogiczne prawo do legitymowania mają w szczególności strażnicy miejscy (gminni) oraz funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Centralnego Biura Antykorupcyjnego i Straży Granicznej - mówi adwokat Jerzy Grycz. 

 

Normalnie służby sprawdzają, czy młodzież nie wagaruje, bo może być to uznane przez sąd za przejaw demoralizacji. Według art. 41 ustawy o postępowaniach w sprawach nieletnich za demoralizację uznawane może być w szczególności naruszanie zasad współżycia społecznego, popełnienie czynu zabronionego, systematyczne uchylanie się od obowiązku szkolnego lub kształcenia zawodowego, używanie alkoholu lub innych środków w celu wprowadzenia się w stan odurzenia, uprawianie nierządu, włóczęgostwo, udział w grupach przestępczych, ma społeczny obowiązek odpowiedniego przeciwdziałania temu, a przede wszystkim zawiadomienia o tym rodziców lub opiekuna nieletniego, szkoły, sądu rodzinnego, Policji lub innego właściwego organu.

 


 

Naruszanie kwarantanny to wykroczenie

- Osobom które nie stosują się do kwarantanny mogą być stawiane zarzuty z art. 116 kodeksu wykroczeń albo nawet art. 165 kk. (sprowadzenie stanów powszechnie niebezpiecznych dla życia lub zdrowia). Co do  innych zakazów ew. np. zarzut popełnienia wykroczenia z art. 54 KW (niestosowania się do przepisów porządkowych), gdyby zostały wprowadzone dodatkowe zakazy, zapewne również byłyby obarczone określonymi sankcjami za ich nieprzestrzeganie - mówi adwokat Jerzy Grycz - W efekcie nieletni niestosujący się do nakazu kwarantanny, albo wprowadzonych zakazów mógłby trafić przed sąd dla nieletnich i być potraktowany jak każdy inny nieletni, który popełnił czyn zabroniony (jako przestępstwo albo wykroczenie). Oczywiście w przypadku osób do 13 roku życia można by mówić nie o popełnieniu czynu zabronionego, a o zagrożeniu demoralizacją - dodaje.

 

 


 

- W obecnej sytuacji, jeżeli już rozważać stan nadzwyczajny, to przede wszystkim klęski żywiołowej, a nie wyjątkowy - mówi dr Tomasz Miłkowski, były komendant Służby Ochrony Państwa. - Wskazówka to chociażby definicja katastrofy naturalnej - art. 3 pkt 2. Wprost (koniec) mówi się tam o masowym występowaniu chorób zakaźnych ludzi. Stan wyjątkowy to następna opcja, ale...musiałoby dojść do naruszenia porządku publicznego lub bezpieczeństwa  obywateli - to jednak należałoby łączyć z jakaś - dziś przecież raczej trudna do zaobserwowania - reakcją ludzi na to, co dzieje się dookoła - dodaje.

Tłumaczy, że art. 18 ust. 2 powala na wprowadzenia nakazów lub zakazów przebywania lub opuszczania w ustalonym czasie określonych miejsc, obiektów lub obszarów, a zakres zakres odpowiedzialności rodziców (opiekunów) wobec dzieci jest taki sam, jak „normalnie”.