LEX Dział Prawny Połączenie wiedzy prawniczej z nowoczesną technologią AI
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Dobrzy uczniowie zostają na lodzie

Ponad trzy tysiące uczniów nie dostało się do szkół, które wybrali, rekordzista startował do 197 oddziałów i nie dostał się do żadnego - alarmuje warszawski ratusz. MEN zapewnia, że wszystko jest w porządku, a wiele osób po prostu przeszacowało swoje możliwości.

nauczyciel szkola
Źródło: iStock

Samorządy ogłosiły wyniki pierwszego etapu rekrutacji do szkół średnich. W tym roku o miejsca walczy podwójny rocznik uczniów - zarówno absolwenci gimnazjów, jak i szkół podstawowych. Według resortu edukacji nie ma żadnych problemów, bo wszystko zostało dobrze wyliczone.

Olimpijczyk nieprzyjęty do szkoły z prawem do odwołania>>

Miejsca dla wszystkich

Minister edukacji Dariusz Piontkowski zapewniał, podczas konferencji prasowej, że przygotowano wystarczającą liczbę miejsc w szkołach średnich. Podwójny rocznik uczniów liczy bowiem ponad 725 tys., a miejsc jest o 103.483 więcej. Przypomniał też, że absolwenci podstawówek i absolwenci gimnazjów uczestniczą w dwóch odrębnych rekrutacjach.

- Liczba kandydatów na jedno miejsce, porównując rok ubiegły i obecny, jest bardzo podobna - mówił minister - W przypadku niektórych szkół nawet zdarzało się, że o jedno miejsce ubiegało się więcej uczniów, niż w tej rekrutacji – zauważył Piontkowski. Jako przykład pokazywał licea w Gdyni - w II LO w zeszłym roku przypadało 4 kandydatów na miejsce, w tym roku - 4,4 kandydata. W VI Liceum Ogólnokształcącym w Gdyni w zeszłym roku przypadało 5,07 kandydatów na miejsce, w tym roku - 3,7.

Podobne dane MEN uzyskał w Krakowie:

  • V Liceum Ogólnokształcące im. A. Witkowskiego w Krakowie - w 2018 r. 1,63 kandydatów na miejsce, a w 2019 r. 1,72;
  • II Liceum Ogólnokształcące im. Króla Jana III Sobieskiego w Krakowie - w 2018 r. 2,23, a w 2019 r. 1,39 kandydatów na jedno miejsce.

- Podobna sytuacja występowała w latach poprzednich. Każdy chciałby się dostać tam, gdzie sobie wybrał. Nie każdy wybór ucznia kończy się sukcesem. To nie jest komfortowe, ale tak jest od wielu lat. W poprzednich latach również uczniowie, którzy mieli czerwone paski, nie dostali się do wybranych szkół - podkreślał minister - Jeżeli uczeń aplikuje do najbardziej obleganych klas, to mogło się okazać, że w niektórych klasach jest po kilku kandydatów. Jeżeli uczniowie nie wskazali innych klas, a tylko te, w których jest największa rywalizacja, to faktycznie problem. Być może trzeba byłoby przemyśleć zmiany w systemie rekrutacji - mówił minister Piontkowski. Przypomniał, że za rekrutację odpowiadają samorządy.

Trzy tysiące uczniów na lodzie

Jak poinformował warszawski ratusz, do liceów, techników oraz szkół branżowych I stopnia zakwalifikowanych zostało 41870 absolwentów. Miejsca w szkołach nie znalazło aż 3173 uczniów i aż 82 proc. z nich chciało dostać się do liceów.

- Kilka tysięcy uczniów nie dostało się na razie do żadnej stołecznej szkoły. To efekt reformy oświaty i „podwójnego rocznika”, przed czym przestrzegaliśmy. PiS zabrał marzenia wielu uczniom, szczególnie tym z dobrymi wynikami. Strona rządowa nie chce wziąć odpowiedzialności za swoje czyny i próbuje przerzucać odpowiedzialność na samorządy – mówi Renata Kaznowska, zastępca prezydenta m.st. Warszawy. Tłumaczyła, że nie udało się podwoić liczby miejsc w najlepszych liceach, do których chętnych jest najwięcej.

Według Wojciecha Starzyńskiego, prezesa Fundacji "Rodzice w Szkole", nie można mówić o chaosie przy rekrutacji do szkół średnich.
- W renomowanych szkołach zawsze był i będzie problem z dużą liczbą chętnych. Samorządy dobrze radzą sobie z reformą edukacji – świetnie dały sobie radę z przekształceniem szkół, z przeprowadzeniem egzaminów. Teraz jednak odnoszę wrażenie, że część, z powodów politycznych, wprowadza niepotrzebne napięcie - wskazuje Starzyński.

Obecny na konferencji prasowej w MEN mazowiecki wicekurator oświaty zapewniał, że sytuacja w warszawskich szkołach nie różni się specjalnie od zeszłorocznej.
- Jeśli chodzi o liczbę chętnych w roku 2018 na jedno miejsce, to wynosiła 1,66 ucznia. Natomiast w tym roku ta liczba wynosi 1,53. Jeżeli chodzi o inne liceum ogólnokształcące im. Tadeusza Czackiego również nie ma już wolnych miejsc, natomiast liczba kandydatów na jedno miejsce w zeszłym roku wynosiła 2,88 kandydata, a w tym roku - 2,9. W II LO im. Stefana Batorego także nie ma wolnych miejsc, natomiast liczba kandydatów w roku ubiegłym wynosiła 2,4, a w tym roku tyle samo - mówił.

Poszkodowani dobrzy uczniowie

- Wyraźnie wzrosła liczba punktów potrzebnych, by zakwalifikować się do tzw. „średniaków”. Na przykład z 89 do ponad 100 w XLIII LO im. Kazimierza Wielkiego, z 93 do ponad 100 w CV LO im. Z. Herberta. Do wybranych przez siebie liceów nie dostali się uczniowie, którzy mieli nawet 190 punktów, kilkudziesięciu uczniów ze 170 punktami i ponad 180 uczniów, którzy zebrali 160 pkt – podkreśliła wiceprezydent Kaznowska.


Duże oblężenie najlepszych szkół faktycznie - jak słusznie zauważa minister - nie jest niczym nowym i występuje co roku. Prawo nie gwarantuje wszystkim chętnym miejsca w szkole, którą sobie wybiorą. Problem jednak istnieje i najbardziej dotknie dobrych uczniów. Według Marka Pleśniara, dyrektora biura Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty, cała ta sytuacja jest niekorzystna i krzywdząca dla uczniów i nauczycieli.


- Najbardziej poszkodowani będą bardzo dobrzy uczniowie, tacy, którzy cały czas dobrze się uczyli i starali się, by dostać się do dobrej szkoły. Nie mówię tu o tych najwybitniejszych, ale o takich z bardzo dobrym wynikiem - np. 160 punktów. Rok temu mieliby szansę dostać się do świetnej szkoły, w tym roku już niekoniecznie, bo po pierwsze - wzrosły progi, a po drugie - nie sprzyja im sam system rekrutacji - podkreśla Marek Pleśniar - Przykładowo wspomniany uczeń ze 160 punktami wskazał jako szkołę pierwszego wyboru najlepsze liceum w mieście, a na drugim miejscu nieco gorsze. Tymczasem uczeń, który miał 120 punktów, jako szkołę pierwszego wyboru wskazał właśnie to gorsze liceum. W takiej sytuacji uczeń z wyższym wynikiem zostaje na lodzie, bo miejsce w tym gorszym liceum dostanie uczeń, który wskazał je jako szkołę pierwszego wyboru - tłumaczy.

Dopiero pierwszy etap rekrutacji

MEN uspokaja, że to dopiero pierwszy etap rekrutacji, tak naprawdę 25 lipca okaże się, ile jest wolnych miejsc w liceach, bo do tego czasu uczniowie muszą się zadeklarować, czy pójdą do szkoły, do której zostali przyjęci w pierwszej kolejności. Ostateczne wyniki będą natomiast znane w sierpniu, po rekrutacji uzupełniającej. To jednak zdecydowanie nie koniec problemów z podwójnym rocznikiem.

- Rekrutacja to jedna kwestia, ale przecież największym problemom będziemy musieli stawić czoła po 1 września. Szkoły nie są z gumy, a nauczyciele się nie rozdwoją, tymczasem będą pracować tak, jak za czasów największego wyżu - na dwie zmiany. To ogromne wyzwanie organizacyjne, nawet jeżeli chodzi o takie kwestie, jak wydanie obiadu - jedni uczniowie zjedzą go o godzinie 13, inni o 17 - albo liczbę toalet. Prawo zakazuje nauczycielom uczyć na więcej niż półtora etatu. Braki kadrowe doskwierać będą zwłaszcza w przedszkolach i szkołach branżowych. W tych ostatnich wielu specjalistów odejdzie na emeryturę, a młodzi ludzie wcale nie garną się do pracy w szkole, bo jeżeli są dobrymi specjalistami, to im się to zwyczajnie nie opłaca - komentuje Marek Pleśniar.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.

Polecamy książki oświatowe