Katarzyna A. (personalia zmienione) w latach 2011 -2017 była pracownikiem delegatury kuratorium oświaty. Pełniąc stanowisko starszego wizytatora udostępniała na Facebooku posty, artykuły, zdjęcia, z których niektóre zawierały słowa powszechnie uważane za wulgarne i obraźliwe, miały charakter polityczny, prezentowały jej krytyczne stanowisko odnośnie wprowadzonej reformy szkolnictwa, odnosiły się do środków odurzających i sfery seksualnej.

 

NSA: Tylko poważne zarzuty natychmiast pozbawią dyrektora szkoły stanowiska>>

 

Zwolnienie za wpisy na Facebooku

Kiedy o wpisach dowiedział się pracodawca, rozwiązał z nią umowy o pracę z zachowaniem trzymiesięcznego okresu wypowiedzenia. Jako przyczynę wskazał utratę zaufania spowodowaną:

  • publicznym udostępnianiem przez nią Facebooku komentarzy oraz zdjęć podważających wprowadzone reformy systemu oświaty, ośmieszających Prezydenta RP, prezentując się przy tym, jako wizytator konkretnej delegatury kuratorium oświaty.
  • publicznym zamieszczaniem i udostępnianiem zdjęć na Facebooku zawierających w swej treści liczne wulgaryzmy oraz sformułowania nielicujące z zajmowanym stanowiskiem starszego wizytatora wykonującego czynności w ramach sprawowania nadzoru pedagogicznego.

Wskazał też, że Katarzyna A. jako członek korpusu służby cywilnej nie może manifestować publicznie swoich poglądów politycznych i nie może używać publicznie wulgaryzmów w służbie i poza nią.

 


Zwolniona: tylko udostępniałam

Katarzyna A. przed sądem pracy domagała się stwierdzenia, że wypowiedzenie umowy jest bezskuteczne oraz przywrócenia jej do pracy na poprzednich warunkach pracy i płacy. Argumentowała, że wskazane przyczyny nie są prawdziwie i nie uzasadniały zwolnienia. Zaprzeczyła, aby publicznie podważała wprowadzenie aktualnej reformy oświaty, ośmieszała Prezydenta RP czy posługiwała się lub prezentowała wulgaryzmy, czy sformułowania godzące z etyką zajmowanego przez nią stanowiska starszego wizytatora. Podnosiła, że nie tworzyła własnych postów czy memów (obrazków satyrycznych) tylko udostępniała posty innych użytkowników, głównie w kręgu znajomych. Nie można tego utożsamiać z manifestowaniem własnych poglądów. Przyznała, że wśród udostępnianych memów były „żarty z pieprzykiem”, ale ustawa o służbie cywilnej nie wprowadza ograniczenia dla zakresu dowcipów, jakie przystoją pracownikowi korpusu służby cywilnej. Nie udowodniono, aby którykolwiek wpis wykonywała w godzinach pracy.

 

Przyczyny wypowiedzenia prawdziwe i zasadne

Sąd Rejonowy w Pile stwierdził, że przyczyny jej zwolnienia z pracy są prawdziwe i uzasadniały wypowiedzenie umowy o pracę za wypowiedzeniem.

Sąd zważył, że wizytator, a tym bardziej starszy wizytator powinien charakteryzować się szczególną dojrzałością, samokontrolą i godnością, a nadto, winna to być również osoba obiektywna i dyskretna. Przede wszystkim z uwagi na to, że przepisy ustawy z dn. 21 listopada 2008 r. o służbie cywilnej nakładają na nią jako na członka korpusu służby cywilnej szereg obowiązków:

  • ochrony interesów państwa, a więc kierowania się jego dobrem i działaniem na jego korzyść,
  • rzetelnego i bezstronnego wykonywania powierzonego jej zadania, przy czym bezstronność oznacza zakaz kierowania się własnymi poglądami, sympatiami, uprzedzeniami przy wykonywaniu zadań,
  • godnego zachowywania się nie tylko w służbie, ale i poza nią.

 

Powódka udostępniając posty o charakterze politycznym naruszyła unormowany w przepisach ustawy o służbie cywilnej zakaz publicznego manifestowania członkom korpusu służby cywilnej swoich poglądów politycznych. Udostępnianie przez nią takich wpisów jak też krytykujących wprowadzanie reformy szkolnictwa, świadczy wprost o braku rozwagi i bezstronności przy wykonywaniu nałożonych na nią zadań.

 

Obowiązek w służbie i poza nią

Zdaniem sądu, pracodawca zasadnie przyjął także pojawiające się na jej profilu facebookowym posty zawierające wulgaryzmy świadczą, że nie zachowywała się godnie w służbie i poza nią. Takim zachowaniem naraziła nie tylko swój wizerunek, jako starszego wizytatora, ale również wizerunek kuratorium oświaty. Tym bardziej, że ze względu na pełnioną funkcję reprezentowała korpus służby cywilnej i winna być autorytetem dla społeczeństwa, w szczególności dla osób, które wizytuje i z którymi jest zobowiązana do utrzymywania kontaktów m.in. dyrektorami przedszkoli, szkół i placówek oraz nauczycielami, uczniami i słuchaczami.

 

Udostępnienie posta oznacza utożsamianie się z nim

Sąd Okręgowy w Poznaniu utrzymał wyrok w mocy. Nie podzielił argumentacji Katarzyny A. podnoszonej w apelacji, że udostępnienie „cudzego posta” nie można utożsamiać z manifestowaniem własnych poglądów. Sąd stwierdził, że udostępnianie postu innej osoby jest „zaproszeniem do zwrócenia na niego uwagi”, ale jednocześnie część osób odbiera go tak, że osoba udostępniająca post identyfikuje się z jego treścią. Zwłaszcza, jeśli udostępniając nie opatruje go komentarzem krytycznym. Taka sytuacja miała miejsce w tej sprawie.

Sąd podkreślił, że czym innym jest wypowiedź ustna, która z natury jest krótka i kończy się po jej wyartykułowaniu, a czym innym umieszczanie postów na portalu społecznościowym, które są tam widoczne tak długo, dopóki autor ich nie usunie. Inkryminowane posty udostępnione były na jej portalu przez wiele miesięcy.

 

Wyrok Sądu Okręgowego w Poznaniu z dn. 26 listopada 2018 r. sygn. akt VII Pa 104/18