Cztery lekcje także na zlecenie - umowy cywilne wracają do szkół
Szkoła będzie mogła zatrudnić niektórych nauczycieli na umowy cywilnoprawne. Taka możliwość wróci po zaledwie kilku miesiącach obowiązywania zakazu zawierania tego rodzaju umów z pedagogami. Ma dotyczyć nauczycieli prowadzących po kilka lekcji.

Ustawa o finansowaniu zadań oświatowych dodała do Karty Nauczyciela art. 10a, zakazujący zatrudniania nauczycieli na umowach cywilnoprawnych. Zmiana obowiązywała od 1 września 2018 r. i od początku powodowała problemy praktyczne, zwłaszcza w placówkach niepublicznych. Dyrektorzy niepublicznych poradni psychologiczno-pedagogicznych podkreślali, że konieczność zatrudniania pracowników na umowę o pracę znacznie zwiększy koszty funkcjonowania tych podmiotów, czym trzeba będzie obciążyć rodziców uczniów.
Fizjoterapeuta w szkole nawet bez umowy o pracę>>
A jednak nauczyciel na "śmieciówcę"
Art. 10a Karty Nauczyciela nie bez powodu skonstruowano tak, by całkowicie wykluczał zatrudnianie nauczycieli na umowach innych, niż umowa o pracę. W nowelizacji, która wejdzie w życie 1 stycznia 2019 r. przewidziano jednak pewne odstępstwa - znowelizowany przepis dopuszcza zatrudnianie na "umowach śmieciowych" nauczycieli prowadzących zajęcia bezpośrednio z uczniami lub wychowankami w wymiarze nie wyższym niż cztery godziny tygodniowo. Przepis wymaga, by w treści łączącego strony stosunku prawnego nie przeważały cechy charakterystyczne dla stosunku pracy.
To ostatnie może być jednak problematyczne, skoro za pierwotną zmianą - dodaniem art. 10a do Karty Nauczyciela - stało właśnie to, że prowadzenie obowiązkowych zajęć edukacyjnych prawie zawsze spełnia przesłanki definiujące stosunek pracy - jest osobistym świadczeniem pracy, wykonywanym w określonym miejscu i czasie oraz pod nadzorem. Zwracał na to uwagę resort edukacji w uzasadnieniu do nowelizacji.
Przepis do Trybunału Konstytucyjnego?
Jak mówi nam Sławomir Broniarz, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego, prawnicy ZNP będą monitorować sytuację. Podkreśla, że szkoła sama w sobie nie ma osobowości prawnej, więc brakuje podstaw do tego, by w ogóle mogła zawierać umowy cywilnoprawne z nauczycielami.
Podobnie jak resort edukacji w uzasadnieniu pierwotnego projektu, prezes ZNP również zwraca uwagę, że prowadzenie obowiązkowych zajęć edukacyjnych spełnia przesłanki określone w Kodeksie pracy w przepisie definiującym stosunek pracy. Chodzi o art. 22 KP, według którego: "przez nawiązanie stosunku pracy pracownik zobowiązuje się do wykonywania pracy określonego rodzaju na rzecz pracodawcy i pod jego kierownictwem oraz w miejscu i czasie wyznaczonym przez pracodawcę, a pracodawca - do zatrudniania pracownika za wynagrodzeniem".
Umowa nawet po dyscyplinarce
Związkowcy zwracali też uwagę na inny problem - mianowicie na fakt, że lekcje na umowę zlecenia będzie mógł prowadzić również nauczyciel z orzeczoną karą dyscyplinarną. Według nowego przepisu nauczyciel będzie musiał wykazać, że:
- nie toczy się przeciwko niemu postępowanie karne w sprawie o umyślne przestępstwo ścigane z oskarżenia publicznego lub postępowanie dyscyplinarne;
- nie był skazany prawomocnym wyrokiem za umyślne przestępstwo lub umyślne przestępstwo skarbowe.
W wyliczeniu zabrakło natomiast art. 10 ust. 5 pkt 4a KN, który wyłącza zatrudnienie nauczyciela ukaranego wydaleniem z zawodu lub zawieszeniem prawa do jego wykonywania wykonywania.





