- Szczepionka jest w takich ilościach, w jakich jest, to jest kwestia decyzji i warunków wynegocjowanych przez Unię Europejską. Mamy do końca kwartału zapewnioną szczepionkę dla 3 milionów osób, a w grupie pierwszej, w której są również nauczyciele, jest 10 mln osób, więc na pewno wszyscy chcemy, żeby szczepionka trafiła w pierwszej kolejności do tych osób, które jej najbardziej potrzebują, bo są najbardziej narażeni na utratę życia, a to są nasi seniorzy i co do tego, nie ma sporu w rządzie - zaznaczył Czarnek. Zwrócił uwagę, że "wśród seniorów są również nauczyciele, w tym nauczyciele akademiccy i na pewno jakaś część z nich zostanie zaszczepiona również w pierwszym kwartale". - O tym, w jakiej kolejności, w którym momencie cały czas dyskutujemy - dodał.

Szczepienia - nauczyciele nie wcześniej niż w kwietniu>>

 

Nauczyciele w pierwszej grupie

Zgodnie z Narodowym Programem Szczepień, nauczyciele zostali włączeni do I etapu szczepień, który ma nastąpić po etapie zero, czyli szczepieniach pracowników ochrony zdrowia.
- O terminach szczepień będziemy informować w późniejszym czasie. Wszystko zależy od dostaw szczepionek – wskazał minister. Polska otrzymała w sumie 5,8 mln dawek od trzech producentów, co umożliwi zaszczepienie 2,9 mln ludzi. Tyle, że pierwsza etap obejmuje 10 mln osób, a po zaszczepieniu osób z grupy zero do dyspozycji pozostaną dawki jedynie dla 2,2 mln osób, czyli co piątej osobie z grupy pierwszej.

 


 

Minister Przemysław Czarnek podkreślił, że zespoły szczepieniowe są w całej Polsce, nie ma natomiast samej szczepionki. - Rząd polski zabiega o to, żeby jej było jak najwięcej, ale dzisiaj możemy mówić o tym, o czym słyszymy już od kilku dni: mamy szczepionkę zapewnioną dla około 3 milionów osób do końca pierwszego kwartału, wśród nich jakąś część nauczycieli, ale ona ma trafić w pierwszej kolejności do tych, którzy jej najbardziej potrzebują ze względu na zagrożenie dla życia i zdrowia, co do tego nie ma najmniejszego sporu w rządzie - podkreślił minister edukacji i nauki.

 

ZNP apeluje o szybkie szczepienia dla pedagogów

- Nie może być tak, jak sobie minister Michał Dworczyk wyobraża, że szczepienia nauczycieli zostaną przeniesione na drugi kwartał - mówił w TOK FM prezes ZNP Sławomir Broniarz. - Wyobraźmy sobie scenariusz, że oto my nagle w kwietniu zaczynamy masowe szczepienia tej grupy osób, a przecież lada moment jest matura. Co stanie się wtedy, kiedy te szczepienia "nie wypalą". Bądź też nie zdążymy tego zrobić w odniesieniu do tysięcy nauczycieli, którzy uczą w klasach szkół średnich czy klasach szkół podstawowych, a w zasadzie w kwietniu kończy się edukacja w liceach i szkołach kończących się egzaminem maturalnym - mówił Broniarz.

Sławomir Broniarz tłumaczył, że wyszczepienie pedagogów jest niezbędne, by bezpiecznie wrócić do stacjonarnej nauki. Zauważył, że testy nauczycieli klas 1-3 w kierunku COVID-19 mają się odbywać od 11 do 15 stycznia. - Nawet jeżeli te testy zostaną wykonane, to wcale nie mamy pewności, że będą na tyle zwierały dużą dawkę informacji, a przede wszystkim pewności, że wszyscy nauczyciele są zdrowi - mówił Broniarz - Apelujemy o to, żeby tę grupę zawodową nauczycieli postawić, jeżeli nie przed, to przynajmniej na równi z osobami najstarszymi - dodał.

 

Piontkowki: nie wiem, czy taka operacja jest potrzebna

Wątpliwości wobec masowego testowania pedagogów wyraził wiceminister Dariusz Piontkowski. - Nadal uważam, że nie wiem, czy do końca jest potrzebna tego typu operacja, ale taka decyzja zapadła, więc trudno z nią dyskutować" – powiedział na antenie RMF FM. Dodał, że wśród nauczycieli uczących w klasach I-III "nieco ponad 50 proc. wyraziło chęć przejścia przez takie testy. Podkreślił, że mają one zwiększyć poczucie bezpieczeństwa wśród samych pedagogów. Dodał, że jeśli testy "miałyby być skuteczne", to trzeba by je co jakiś czas powtarzać. Wiceminister tłumaczył jednak, że taka decyzja już została podjęta i współpracuje przy tym, by testy objęły jak największą grupę osób.