To szkoły podstawowe powinny informować rodziców i uczniów co i jak robić, krok po kroku. Informacje kierowane do absolwentów szkół podstawowych powinny być klarowne, a nie były. Takie sprawy nie mogą być zasygnalizowane raz w TV czy radio. Tymczasem jednorazowy przekaz nie dociera do wszystkich rodziców i uczniów. W mediach toczyła się jednak kampania wyborcza, nikogo nie interesował temat rekrutacji. Nie bez winy są kuratoria, które najwyraźniej nie dotarły z odpowiednim przekazem do rodziców. Ale też minister edukacji zwlekał z wyznaczeniem terminów składania dokumentów.

Czytaj: Piątek ostatnim dniem rekrutacji do szkół ponadpodstawowych na rok szkolny 2020/2021>
 

Zwlekanie z decyzją o rekrutacji do ostatniej chwili zaskutkowało dezinformacją, że papiery można składać aż do 4 sierpnia, a nie do 10. lipca. Jakby tego było mało, dane wpisywane przez rodziców na domowych komputerach, nie zawsze zapisują się w elektronicznych systemach rekrutacyjnych.  Do tego pandemia przesunęła wyniki rekrutacji na sierpień. Zazwyczaj były znane już w połowie lipca.

Dyrektorzy o rekrutacji

Beata Świderska, wicedyrektorka 3 Technikum w Łodzi,  nie kryje irytacji na tegoroczną rekrutację. - Tylko pięć, sześć szkół z terenu miasta ma pełny nabór, resztę czeka chaos.  Wynika on w dużej mierze z niskiej świadomości rodziców i uczniów. Przy naborze elektronicznym trzeba było złożyć wniosek z podpisami obydwojga rodziców. Rzadko kto o tym pamiętał - mówi. I dodaje, że zgłosiły się 83 osoby na 160 miejsc. - Liczymy na rekrutację uzupełniającą, która trwa do 4  sierpnia. Może też dojść do sytuacji, że zamiast pięciu klas, otworzymy cztery. Dodatkowo naszą sytuację komplikuje fakt, że mamy wielu Ukraińców. Weryfikacja, gdy uczeń dostarcza komplet dokumentów łącznie z  zaświadczeniem o zdanych egzaminach, a na Ukrainie nie było egzaminów z powodu epidemii Covid -19, czyli dokumentacja jest  niekompletna - opowiada wicedyrektor technikum.

 


Technikum nr 3  kształci w topowych na rynku pracy kierunkach, jak: gazownictwo, energetyka odnawialna, inżynieria sanitarna, logistyka. Gwarantuje kosztowne kursy uzupełniające za darmo. Mimo to wciąż wśród absolwentów szkół podstawowych prym wiodą licea ogólnokształcące, nie dające zawodu. Tymczasem w technikach jest dużo więcej nauki, ale i korzyści z ich ukończenia są większe.  Nie odczuwają szumnie zapowiadanego przez MEN wsparcia dla szkół branżowych.

- Nasi absolwenci zakładają własne firmy i mają pełne ręce ręce roboty. Zmienia się klimat, wiele rodzin montuje klimatyzatory. Jeśli chodził do nas rodzic czy rodzeństwo, wiedzą, że to dobra szkoła i kierują do nas kolejnych członków rodziny. Uczniowie mają podstawy języka zawodowego angielskiego i niemieckiego. Nawet, jeśli wyjeżdżają na Zachód, odnajdują się. Poza tym nasi nauczyciele zawodu są pasjonatami, załatwiają świetne firmy patronackie, zarażają uczniów swoją pasją. Mamy kontakt ze szkołą zawodową w Niemczech – wylicza Beata Świderska.

Problemy z  logowaniem i e-podpisem

Małgorzata Zaradzka-Cisek, dyrektorka XXI LO w Łodzi, mówi, że faktycznie wielu rodziców skarży się na brak informacji, jak się logować do systemu, jak składać elektroniczny podpis.  - Niby nasz wydział edukacji rozesłał informację do szkół podstawowych, ale pewnie nie zostały zrobione odpowiednie skróty, by prowadzić rodziców za rękę przy logowaniu. Z naszych obserwacji wynika, że rodzice, niestety, nie potrafią czytać instrukcji ze zrozumieniem – mówi. - Odbieraliśmy mnóstwo telefonów od przypadkowych osób, wcale nie zainteresowanych naszą szkołą, mimo że na stronie powiesiliśmy bardzo dokładną instrukcję. Ludzie pogubili się przez pandemię, przez nerwowość. Np. zapominali, że potrzebny jest popis obydwojga rodziców. Do naszej szkoły zgłosiło się dużo więcej chętnych niż mamy miejsc. Zobaczymy, co zrobi system - opowiada.

Dyrektor boi się jednak, że prawdziwy chaos dopiero przed szkołami, gdy trzeba będzie donieść zaświadczenie o wyniku egzaminów po klasie VIII. - Wiem też z pierwszej ręki, od zaprzyjaźnionych dyrektorów podstawówek, że rodzice wymuszali na nich, aby wypisywać na świadectwach o dodatkowych osiągnięciach sprawy, których nie możemy brać pod uwagę przy rekrutacji, bo nam na to nie pozwalają przepisy. Wiem też od kolegów dyrektorów, że wielu uczniów z biało-czerwonym paskiem znalazło się poza systemem, bo rodzice czegoś nie dopatrzyli. Teraz będą musieli biegać od szkoły do szkoły lub wydzwaniać i pytać, gdzie są miejsca - mówi Małgorzata Zaradzka-Cisek. I dodaje, że ten szykujący się bałagan trudno jej sobie wyobrazić. Tym bardziej, że w kuratorium ma nie być listy rezerwowej z wolnymi miejscami, a co roku była. Jeśli dziecko jest w ostatniej klasie podstawówki, rodzice powinni bardziej przemyśleć sprawę urlopu, a nie, że my słyszymy: nie doniosę brakujących dokumentów, bo  jestem nad morzem.

Mariusz Łagocki, dyrektor XIX LO w Warszawie też obserwuje duże pogubienie się rodziców. - U nas co prawda zdarzyły się pojedyncze przypadki, że  ktoś nie doniósł dokumentów. Gdy system jest zamknięty, pojawia się problem – mówi. - Mamy jednak zapewnienie wydziału edukacji, że takie trudne przypadki nadal będą rozpatrywane. - Teraz czeka nas dwu-trzydniowy chaos z powodu donoszenia zaświadczeń o wynikach egzaminów. Jeśli kandydat zobaczy, że ma lepszą lub gorszą punktację, będzie przenosił papiery do innej szkoły. Dzwonią do nas dziadkowie, ciocie, czy mogą dowieźć dokumenty, bo rodzice i kandydat wyjechali na wakacje. Dodatkowy problem powstaje, gdy rodzice składają dokumenty elektronicznie, a następnie donoszą na wszelki wypadek formę papierową. To wszystko trzeba zweryfikować. Na szczęście w tym roku system elektroniczny nie wieszał się za bardzo, jak zdarzało się to w poprzednich latach. Około 5-10 przypadków trudnych musimy rozpatrywanych indywidualnie, czasami prosząc o opinię kuratorium odnośnie zaświadczeń o osiągnięciach dziecka - opowiada dyrektor Łagocki.