Centralna Komisja Egzaminacyjna zawiadomiła policję o możliwości na maturze z polskiego. Jak pokazują dane wyszukiwarki Google, użytkownicy - głównie z Podlasia, ale też i z Mazowsza we wtorek, około ósmej rano mocno zainteresowali się hasłem „Lalka ambicja”, które potem okazało się bardzo istotne przy pisaniu rozprawki na jeden tematów maturalnych. Brzmiał on: "Czy ambicja ułatwia człowiekowi osiągnięcie zamierzonego celu? Rozważ problem, odwołując się do fragmentu „Lalki” Bolesława Prusa, całego utworu oraz do wybranego tekstu kultury". W środę rano na Twitterze opublikowano natomiast zdjęcie kartki, która miała zawierać odpowiedzi z matematyki - niektórzy uczniowie obawiają się, że z powodu przecieków matura zostanie powtórzona.

 

Nauczyciele zapowiadają testy, dyrektorzy apelują o rozsądek, wytycznych nie ma>>

 

Przeciekiem zajmie się policja

O możliwych przeciekach zawiadomiono Centralną Komisję Egzaminacyjną (CKE), przesyłając jej maile i screeny z Google Trends.

- Na podstawie tej informacji trudno na razie powiedzieć, czy był przeciek, czy nie. Mamy wątpliwości, więc przekazujemy sprawę do wyjaśnienia policji –  komentował we wtorek dr Marcin Smolik, dyrektor CKE. Tłumaczył, że być może któryś z dyrektorów wcześniej otworzył przesyłkę z arkuszami i podzielił się z kimś informacją o jednym z tematów.

Sprawą zainteresował się też resort edukacji, który poinformował, że przeanalizuje, czy doszło do nieprawidłowości.

- To doniesienia medialne, które wymagają szczegółowej weryfikacji ze strony odpowiednich służb. W takiej sytuacji dyrektor Centralnej Komisji Egzaminacyjnej składa zawiadomienie na policję, aby wyjaśnić sprawę – komentowała rzeczniczka MEiN Anna Ostrowska. Poinformowała, że w tym roku zmieniła się procedura w zakresie wydawania i przyjmowania arkuszy. Dyrektorzy muszą to robić w towarzystwie drugiego członka zespołu egzaminacyjnego. A wydając je przewodniczącym zespołów nadzorujących, mają obowiązek pokazać list przewozowy członkom zespołu i przedstawicielowi uczniów.
- W liście jest informacja, ile dokładnie pakietów zostało dostarczonych do danej szkoły. Osoby, które uczestniczą w przekazaniu arkuszy, muszą na piśmie potwierdzić tę liczbę pakietów – tłumaczyła Ostrowska.

 

Odpowiedzialność karna

Jeżeli jakiś dyrektor faktycznie otworzył kopertę przed czasem i podejrzał, co jest w arkuszu, a w dodatku poinformował o tym swoich uczniów, popełnił przestępstwo.

- Postawić mu można zarzuty ujawnienia informacji w związku z wykonywaną funkcją (art. 266 kk) oraz bezprawnego uzyskania informacji (267 kk) – mówi Prawo.pl adwokat Joanna Parafianowicz. Za oba te czyny grozi kara do dwóch lat więzienia.  – W tym pierwszym przypadku można rozważać typ kwalifikowny (par. 2), za który grozi nawet do trzech lat pozbawienia wolności – mówi mec. Parafianowicz. Dodaje, że za bezprawne uzyskanie informacji odpowiadać może także uczeń, jeżeli to on w jakiś sposób uzyskał wcześniejszy dostęp do maturalnego arkusza.

Problem w tym, że nie wygląda na to, by winnych łatwo było wskazać, bo do podobnej sytuacji doszło w zeszłym roku i postępowanie utknęło w martwym punkcie. Temat maturalnej rozprawki dotyczył elementów fantastycznych w „Weselu” Stanisława Wyspiańskiego i hasło wcześniej masowo wyszukiwano na Podlasiu. Śledztwo w tej sprawie warszawska prokuratura prowadzi do tej pory i wydłużono je niedawno do 18 czerwca. W listopadzie sprawdzano nawet, czy śledczy nie dopuścili się zwłoki przy prowadzeniu postępowaniu, ale prokuratura krajowa nie dopatrzyła się żadnych nieprawidłowości.

 

Odpowiedzialność dyscyplinarna

W przypadku dyrektora lub nauczyciela zarzuty karne to jednak nie wszystko, jeżeli sprawa się wyda, odpowiedzą dyscyplinarnie na zasadach wskazanych w Karcie Nauczyciela.

- Nie mam wątpliwości, że udostępnienie przez nauczyciela w sposób nieuprawniony maturalnych pytań  może być potraktowane jako delikt dyscyplinarny - dr Jacek Pierzchała, ekspert w zakresie prawa oświatowego – Taki czyn można potraktować zarówno jako uchybienie godności zawodu nauczyciela, jak i obowiązkom, o których mowa w art. 6 KN – mówi. Konkretnie chodzi o uchybienie obowiązkowi rzetelnego realizowania zadania związanych z powierzonym mu stanowiskiem. – Nie chcę tu spekulować, jaka kara spotkałaby takiego nauczyciela, bo zbadanie okoliczności należy do komisji, ale przy tej randze przewinienia i zarzutach karnych raczej byłaby ona surowa – mówi dr Pierzchała.

 

Kary dyscyplinarne wymienia art. 76 KN, należą do nich:

  1. nagana z ostrzeżeniem;
  2. zwolnienie z pracy;
  3. zwolnienie z pracy z zakazem przyjmowania ukaranego do pracy w zawodzie nauczyciela w okresie 3 lat od ukarania;
  4. wydalenie z zawodu nauczyciela.

 

Matura unieważniona, matura niezdana

Jeżeli to uczniowie zostaną przyłapani na oszukiwaniu, ich egzaminy mogą zostać unieważnione. Rok temu jednak, mimo wszczętego śledztwa, do unieważnienia matur nie doszło. Zasady unieważniania matur określa ustawa o systemie oświaty. Nauczyciele mogą poprosić o przerwanie egzaminu uczniów, którzy:

  •     współpracują z innymi,
  •     wniosą do sali urządzenie telekomunikacyjne,
  •     wniosą do sali przybory niedozwolone lub inne materiały,
  •     korzystają z wcześniej przygotowanych ściąg,
  •     korzystają z telefonu lub tabletu,
  •     zakłócają prawidłowy przebieg egzaminu, przeszkadzając tym samym innym.

 

Informacje o unieważnieniu zamieszcza się wtedy w protokole. To, że pracy nie pisano samodzielnie, może wyjść też na etapie sprawdzania – można wnioskować wtedy o jej unieważnienie do dyrektora CKE. Unieważnienie matury z przedmiotu obowiązkowego jest równoznaczne z oblaniem egzaminu – tyle że kolejną próbę jego zdawania można podjąć dopiero za rok, a nie w terminie poprawkowym. W przypadku przedmiotu dodatkowego otrzymuje się 0 proc.

 

Unieważnienie trudno podważyć

Nie byłby to pierwszy raz, gdy na większą skalę unieważniono matury. W 2011 r. Okręgowa Komisja Egzaminacyjna unieważniła wyniki pisemnej matury z chemii ponad 50 absolwentom dwóch szkół w Ostrowcu Świętokrzyskim, uznając, że nie napisali swoich prac samodzielnie. Egzaminator stwierdził, że w arkuszu wpisali tę samą błędną odpowiedź - podali, że ciecz powstająca w wyniku opisanego w zadaniu eksperymentu przybiera kolor szafirowy. Na skutek tej decyzji na kolejną możliwość przystąpienia do egzaminu maturzyści musieli poczekać rok, co zamknęło im drogę do studiowania na wymarzonych kierunkach.

 

Maturzyści próbowali zaskarżyć tę decyzję do sądu, jednak ten uznał, że nie ma kognicji do rozpatrywania tego rodzaju spraw. Po wyczerpaniu drogi sądowej sprawę w 2015 r. rozstrzygał Trybunał Konstytucyjny (sygn. akt. SK 29/13). W wyroku podzielił jednak poprzednie orzeczenia, stwierdzając, że unieważnienie matury jest czynnością materialno-techniczną i jako taka nie podlega zaskarżeniu do sądu administracyjnego. TK podkreślił również, że sąd nie ma kompetencji do wkraczania w merytoryczne rozstrzygnięcia egzaminatorów.