Podręcznik autorstwa prof. Wojciecha Roszkowskiego wydało wydawnictwo "Biały Kruk" i jest to obecnie jedyny dopuszczony do użytku szkolnego. Spór wywołał fragment na temat dzieci, które urodziły się dzięki zastosowaniu metody in vitro.

Czytaj też: Historia i teraźniejszość zamiast wiedzy o społeczeństwie w zakresie podstawowym – nowy przedmiot w szkołach ponadpodstawowych od 1 września 2022 r. >>>

 

Oburzenie treścią podręcznika

Chodzi o fragment: "coraz bardziej wyrafinowane metody odrywania seksu od miłości i płodności prowadzą do traktowania sfery seksu jako rozrywki, a sfery płodności jako produkcji ludzi, można powiedzieć hodowli. Skłania to do postawienia zasadniczego pytania: kto będzie kochał wyprodukowane w ten sposób dzieci? Państwo, które bierze pod swoje skrzydła tego rodzaju "produkcję"? Miłość rodzicielska była i pozostanie podstawą tożsamości każdego człowieka, a jej brak jest przyczyną wszystkich prawie wynaturzeń natury ludzkiej."

– Czarnek wymyślił taki podręcznik, który ma uczyć nasze dzieci historii i teraźniejszości. Tam jest wiele różnych bardzo dziwnych, czasami strasznych też. Ja dzisiaj odkryłem taki maluteńki rozdział o dzieciach in vitro. W tym podręczniku Czarnek i jego współpracownicy zamieścili takie słowa, że dzieci z in vitro, to jest hodowla ludzi, kto będzie kochał takie dzieci - komentował treść książki Donald Tusk.

Resort do tych zarzutów odniósł się na Twitterze, odpowiadając, że MEiN nie wymyśla i nie pisze podręczników. "Tylko chory i obłąkany z nienawiści umysł może dokonywać takich dopowiedzeń pomiędzy wierszami" - dodało MEiN we wpisie. Jednocześnie jednak -  jak donosi Onet.pl - resort chce wycofać się  z kontrowersyjnych fragmentów. Nie przekonuje to jednak rodziców dzieci, które urodziły się dzięki zastosowaniu tej metody, zorganizowali zbiórkę na pozwanie autorów podręcznika do sądu - zebrali już ponad 300.000 zł.

 

Brak legitymacji czynnej

Wygranie ewentualnego procesu o ochronę dóbr osobistych może być w tym wypadku trudne - przećwiczyły to już organizacje, które zajmują się prawami osób LGBT, występujące z pozwami dotyczącymi homofobicznych wypowiedzi, np. tych promowanych przez ciężarówki jeżdżące ulicami Warszawy, Gdańska czy Poznania. Co do zasady sądy uznawały bowiem, że dana osoba lub stowarzyszenie nie ma legitymacji czynnej do występowania w imieniu całej dotkniętej wypowiedzią społeczności.

- W grę wchodzi tu kwestia indywidualizacji dóbr osobistych - mówi adwokat Andrzej Zorski z kancelarii PZ Adwokaci. - Choć uważam, że te fragmenty mogą być oceniane jako oburzające czy społecznie szkodliwe, to nie wydaje mi się, by taka sprawa miała duże szanse powodzenia. Po pierwsze opinia publiczna skupiła się na wyciętym fragmencie wypowiedzi, więc dużo zależy od kontekstu, po drugie sąd może oddalić powództwo właśnie z powodu braku legitymacji czynnej. Być może należałoby to uznać za lukę w prawie, bo uniemożliwia skuteczne dochodzenie praw, gdy w grę wchodzi obrażenie całej grupy osób lub społeczności - mówi prawnik. Dodaje, że być może należałoby rozważyć przyznanie rzecznikowi praw obywatelskich lub rzecznikowi praw dziecka wprost prawa do występowania z powództwem w tego typu sprawach.

Sprawdź też: Jakie kwalifikacje powinien posiadać nauczyciel aby mógł prowadzić zajęcia z historii i teraźniejszości? >>>

 

Taki urok demokracji

Również adwokat Joanna Parafianowicz ocenia, że przez to, że nie obrażono konkretnej osoby, wygranie procesu z powództwa o ochronę dóbr osobistych może być trudne.

- Myślę, że głównym celem takich procesów jest nagłośnienie sprawy i to, mam nadzieję, już się udało, od strony prawnej raczej takich szans nie widzę, choć oczywiście wszystko będzie zależeć od sądu - podkreśla. - Nie wydaje mi się, by poszerzenie uprawnień rzecznika czy innych organów w tym zakresie było potrzebne, moim zdaniem - choć takie wypowiedzi uważam za oburzające - jest to nieodłączny element demokracji. Niestety zawsze znajdzie się ktoś, kto mówi głupoty i nie wiem, czy rozliczanie każdego przed sądem ma sens. W tym przypadku faktycznie oburzający jest fakt, że takie słowa znalazły się w treści podręcznika, ale władze ministerstwa edukacji są nimi pośrednio z woli wyborców - ocenia.

Sprawdź też: Czy w klasie II liceum ogólnokształcącego dla dorosłych realizuje się przedmiot historia i teraźniejszość? >>>

 

 

Oczywiście wszystko zależy od sądu - od ugruntowanej linii orzeczniczej w kwestii homofobicznych wypowiedzi odszedł na początku tego roku Sąd Apelacyjny w Warszawie, który uznał, że Kaja Godek obraziła społeczność LGBT nazywając gejów zboczeńcami. Sąd uznał, że każda z osób, która wystąpiła z powództwem, miała prawo domagać się ochrony swoich dóbr osobistych.

 

Na razie jedyny podręcznik do HiT

Podręcznik pn. "Historia i Teraźniejszość. Podręcznik dla liceów i techników. Klasa 1. 1945-1979" autorstwa prof. Wojciecha Roszkowskiego został dopuszczony 1 lipca do użytku szkolnego i wpisany do wykazu podręczników pod nr 1145/1/2022, na razie jest jedynym, który pomyślnie przeszedł tę procedurę. Jednak nie bez zawirowań - jak ujawniły posłanki: KO: Krystyna Szumilas, Katarzyna Lubnauer, Kinga Gajewska oraz Barbara Nowacka po kontroli poselskiej w MEiN, podręcznik w początkowej fazie oceny zdobył jedną ocenę pozytywną, jedną warunkową i jedną negatywną. Warunkową zmieniono na pozytywną - mimo że zarzut dotyczył tego, że podręcznik jest zbyt obszerny, czego nie zmieniono. Jeżeli chodzi o ocenę negatywną, MEiN  - jak mówiła posłanka Lubanauer, omawiając wyniki kontroli: "wydał polecenie kolejnej recenzji, do p. Klemensa Stróżyńskiego, który skądinąd w 2014 roku był kandydatem na radnego PiS". Druga opinia była pozytywna - recenzent wdał się w niej również w polemikę z autorem pierwszej.

 

Na dopuszczenie do użytku szkolnego czekają jeszcze dwa podręczniki do HiT - niezależnie jednak od tego, nauczyciel nie ma obowiązku korzystania z podręcznika, jest to dla niego jedynie materiał pomocniczy. Rozliczany jest jedynie z tego, czy zrealizował z uczniami podstawę programową.

Sprawdź też: Ważne terminy dla organów prowadzących - Sierpień 2022 >>>

 

Kancelaria SKP będzie reprezentować powoda

Ogromne zainteresowanie sprawą potwierdza, jak duże jest oburzenie społeczne na treści zawarte w podręczniku. Córkę Mieszczankowskiego będą reprezentować prawnicy z kancelarii SKP Ślusarek Kubiak Pieczyk.

- Oczywistym jest, ze sformułowania z książki naruszają godność osób, które narodziły się dzięki metodzie in vitro. Jednak, gdy państwo tworzy z tego obowiązujący kanon nauczania młodych ludzi - reakcja jest konieczna. Wraz z mec. Lejman przygotowujemy pozwy przeciwko autorowi, wydawnictwu i MEN – podkreśla mec. Maciej Ślusarek partner zarządzający kancelarii SKP.

 

 

Zdaniem prawników, jak i rodzin, które zdecydowały się pozwać także Ministra Edukacji Narodowej, to na tym ostatnim spoczywa główna odpowiedzialność za rozgłos bulwersującego tekstu. Bez jego aprobaty i przyjęcia książki na listę obowiązujących podręczników, skala naruszenia dóbr osobistych dzieci urodzonych dzięki metodzie in vitro byłaby nieproporcjonalnie niższa.

 

Wydawnictwo usunie fragment

Nie zgadzając się z krytyką, ale jednocześnie biorąc pod uwagę dobro społeczne i możliwość bezkonfliktowego korzystania z podręcznika, postanowiliśmy usunąć dyskusyjny fragment - podało w poniedziałek wydawnictwo Biały Kruk, odnosząc się do fragmentu o produkcji ludzi w podręczniku do HiT. Wiceminister MEiN na pytanie, czy sporny fragment uważa za kontrowersyjny, odpowiedział, że "kontrowersji nadał szef PO Donald Tusk, przypisując zupełnie inne znaczenie i sens niż literalna wykładnia tych słów czy zamysł samego autora".

 

- Jeśli chodzi o redukcję taką negatywną, to znaczy skrócenie, zmiana pewnych ilustracji, to nie wymaga już nowej procedury związanej z uzyskaniem zgody – poinformował Rzymkowski, odnosząc się do procedury wprowadzania zmian w podręczniku. Dodał, że w jego ocenie usunięcie uznanych za kontrowersyjne treści z liczącego ponad 500 stron podręcznika, to "nie jest wielka strata". Podkreślił przy tym, że MEiN nie jest ani autorem, ani wydawcą podręcznika.