Jak podkreśla Rzecznik, jego wystąpienie to reakcja na liczne opinie przedsiębiorców prowadzących przedszkola. Jak podkreślił w piśmie do GIS, docierają do niego sygnały o "istotnych utrudnieniach w prowadzeniu działalności gospodarczej dla przedsiębiorców prowadzących przedszkola, którzy wskazali, że po dostosowaniu placówek do obecnie obowiązujących wymogów, grupy przedszkolne są już maksymalnie wypełnione". 

Czytaj: Przedszkole bez pluszaków. Wytyczne GIS i MEN>>
 

Może być większe zapotrzebowanie

Rzecznik zwraca uwagę, że obecnie jedynie około 30 proc. rodziców, z którymi przedszkola mają podpisane umowy, zdecydowało się posłać swoje dzieci do przedszkola. - Wraz z kolejnymi etapami odmrażania gospodarki. Należy spodziewać się wzrostu zainteresowania opieką przedszkolną, co może spowodować istotne trudności w możliwości wywiązania się z zawartych umów z rodzicami oraz dodatkowo zaognić spór, jaki miał już miejsce na linii przedszkola – rodzice - napisał.

 


Zdaniem Adama Abramowicza "nieprzyjęcie wszystkich dzieci do przedszkoli spowoduje ogromny problem społeczny oraz dodatkowo skonfliktuje rodziców, wychowawców i organy prowadzące, które będą musiały rozstrzygać, które dzieci przyjąć, a które nie, w sytuacji, kiedy rodzice wrócą do pracy i będą potrzebować opieki nad swoimi dziećmi".

Surowe wytyczne rządu

Rząd zdecydował, że od 6 maja instytucje opieki nad najmłodszymi dziećmi mogą – ale nie muszą – być otwierane. Według rządowych wytycznych, jedna grupa przedszkolna może liczyć maksymalnie 12 dzieci, a opieka musi być zorganizowana z zachowaniem reżimu sanitarnego. Wytyczne zakładają również m.in, że jedna grupa dzieci powinna przebywać w wyznaczonej i stałej sali, która przynajmniej raz na godzinę będzie wietrzona, a grupy dzieci nie powinny stykać się ze sobą.