Zmiana ma polegać na rozszerzeniu art. 200b zakazującego propagowania i pochwalania czynów pedofilskich. Wzbogacona wersja przepisu penalizowałaby także każdą formę pochwalania i propagowania obcowania płciowego małoletnich - ma za to grozić nawet trzy lata więzienia.

 

Edukacja seksualna dzieli rzeczników>>

 

Seks legalny, rozmowa o nim już nie

Projekt, jeszcze zanim trafił do Sejmu, komentowała dla Prawo.pl Katarzyna Banasiak z Grupy Ponton. Jej zdaniem pomysł jest absurdalny i stwarza niebezpieczeństwo dla nauczycieli, pedagogów, psychologów szkolnych, edukatorów i edukatorek, ale przede wszystkim jest ogromnym zagrożeniem dla dzieci i młodzieży. - To rozwiązanie niezgodne z Konstytucją, gdyż ogranicza prawo do edukacji i ochrony zdrowia - podkreśla Katarzyna Banasiak.  - Obecnie w Polsce można legalnie uprawiać seks od 15 roku życia. W tym projekcie nie ma ani słowa o tym, jak pomysłodawcy zamierzają rozwiązać sytuację, gdzie legalnie nastolatek może uprawiać seks, ale jakiekolwiek udzielenie mu informacji jak ma przy tym zadbać o swoje zdrowie i bezpieczeństwo, będzie zagrożone pozbawieniem wolności. To zdumiewające, że są osoby, które za szerzenie wiedzy medycznej, psychologicznej, popartej badaniami naukowymi, dostosowanej do zaleceń Światowej Organizacji Zdrowia zrzeszającej 194 kraje, chcą kogokolwiek karać czy piętnować takie postawy. Pokazuje to absolutne odrealnienie i nieznajomość świata dzisiejszych nastolatków - podkreślała.

 

Wątpliwości budzi też kwestia praw samych rodziców. Raz, że obecnie to oni wyrażają zgodę na to, by dzieci poszły na zajęcia edukacji seksualnej. Dwa - pochwalanie w rozumieniu KK oznacza wyrażanie aprobaty, wskazywanie na zalety określonych zachowań, usuwające wątpliwości czy zastrzeżenia co do ich zaaprobowania. A zatem przepis mógłby penalizować również  sprzedaż małoletniemu prezerwatyw lub rozmowę, w której rodzic tłumaczy własnemu dziecku konsekwencje podejmowania współżycia przed ukończeniem 18. roku życia.

 

Walka dla dobra dziecka

Innego zdania są posłowie PiS - Andrzej Matusiewicz ocenił, że projekt realizuje jedną z naczelnych zasad polskiego porządku prawnego – zasadę o ochronie dobra dziecka. Jak mówił, w projekcie chodzi o ochronę dzieci przed treściami o charakterze demoralizującym i negatywnie wpływającym na ich rozwój psychiczny i społeczny. Dodał, że "jak pokazuje doświadczenie, obecna ochrona jest niepełna i niewystarczająca". Matusiewicz powiedział, że PiS popiera omawiany projekt. Zdaniem Krzysztofa Paszyka (PSL-KP) inicjatorzy projektu widzą zagrożenie dla polskich dzieci i młodzieży "nie w tym miejscu, gdzie ono w największym nasileniu występuje". Jak wskazał, największe zagrożenia dla młodzieży związane są z treściami zamieszczonymi w internecie. 

 

Z aprobatą do projektu odniosła się też wiceminister sprawiedliwości Anna Dalkowska - wskazała, że wymaga on szczegółowej i gruntownej analizy z punktu widzenia zgodności z obecnie obowiązującą regulacją prawną. Wyraziła nadzieję, że projekt będzie dalej procedowany.

 

Izba nie przyjęła w środę złożonego podczas pierwszego czytania przez posłów PO-KO wniosku o odrzucenie tego projektu w całości. Za dalszymi pracami nad projektem głosowało 243 posłów, 150 było przeciw, a 13 wstrzymało się od głosu. Dalsze losy projektu rozstrzygnie Sejm już w nowym składzie.