Dziennikarz o skargach pracowników WSiP: nie istniał wolny rynek podręczników
Jest pewna ironia w tym, że związkowcy bronią wolnego rynku - ironia podwójna, bo też rynek podręczników nie był wcale wolny! - pisze o liście pracowników WSiP Adam Leszczyński z Gazety Wyborczej. Uważa, że rodzice byli zmuszani do zakupu odgórnie narzuconych książek.
"Kilkaset złotych, które rodzice uczniów wydawali co roku na nowe podręczniki, było ukrytym parapodatkiem płaconym do kieszeni prywatnych firm, a wymuszanym przez państwo. Taki patologiczny mechanizm - a nie żaden wolnorynkowy sukces! - finansował miejsca pracy w Wydawnictwach Szkolnych i Pedagogicznych, które teraz znikną." - uważa dziennikarz. Podkreśla, że podręczniki wybierali nauczyciele, a że nie musieli za nie płacić, cena nie była najważniejszym kryterium.
Dziennikarz podkreśla, że współczuje zwalnianym pracownikom i zgadza się z tym, że cała sytuacja nie jest ich winą, ale to zarząd WSiP powinien zająć się wyjaśnieniem całej sprawy. Więcej>>
List, z którym polemizuje "GW">>
Źródło: "Gazeta Wyborcza", stan z dnia 9 czerwca 2014 r.
Polecamy: WSiP: przez rządową reformę zaczynamy zwalniać pracowników





