LEX Aplikant z Expert AI
Zmień język strony
Zmień język strony
Prawo.pl

Dyrektor w czasie strajku między młotem a kowadłem

Przeprowadzony w kwietniu 2019 r. strajk przejdzie do historii polskiej oświaty, ale zapisze się też jako ważny moment w życiu zawodowym dyrektorów placówek, które przystąpiły do protestu - pisze Mirosław Sielatycki w "Dyrektorze Szkoły". Procedura prowadzenia sporów zbiorowych niejako z mocy prawa postawiła ich w opozycji do reszty strajkujących, nie pomogło też prawo oświatowe.

strajk protest nauczyciel szkola
Źródło: iStock

Gdy dyrektor uporał się już z nowymi dla niego zagadnieniami, napotykał rafy w sferze, którą – wydawałoby się – dobrze zna, czyli w prawie oświatowym. Toczył się bowiem gorący spór interpretacyjny dotyczący stosowania przepisów. Ministerstwo Edukacji Narodowej w formie komunikatów na swojej stronie internetowej, listów wysyłanych via kuratoria oświaty bądź e-maili kierowało do dyrektorów szkół i przedszkoli, rodziców oraz samorządów terytorialnych informacje, że np. w czasie strajku placówki oświatowe winny być otwarte. Interpretacja ta w oczywisty sposób zderzała się z wymogiem zapewnienia przez dyrektora bezpieczeństwa uczniów i wychowanków, zwłaszcza gdy do protestu przystąpiła zdecydowana większość kadry oświatowej czy wręcz wszyscy pracownicy.

 
[REKLAMA TEKSTOWA]

 

Przepisy nie pomogły

Szukając analogii, można odwołać się do mającego miejsce kilka miesięcy wcześniej strajku pracowników polskiej linii lotniczej, kiedy to i właściwe ministerstwo, i pasażerowie mieli świadomość, że samoloty bez pilotów oraz personelu pokładowego po prostu nie polecą. A czy szkoły bez nauczycieli i pracowników obsługi oraz administracji mogą wykonywać swoją pracę?

 

Inny przykład interpretacyjnej rozbieżności to e-mail ministerialnego Zespołu SIO instruujący, aby dyrektorzy odnotowywali w systemie informacji oświatowej nieobecność strajkujących nauczycieli ze wskazaniem strajku jako powodu. W interpretacji prawników związków zawodowych i samorządów terytorialnych działanie takie byłoby niezgodne z aktami prawnymi regulującymi funkcjonowanie SIO, mogłoby też naruszać ustawy i rozporządzenia dotyczące rozwiązywania sporów zbiorowych oraz RODO. Wielu dyrektorów potraktowało więc resortową interpretację jako „prawo powielaczowe”, którym do czasu ukazania się jasnej wykładni prawnej nie może się kierować.

 

 

[BANNER]

 

Kolejna kwestia dotyczyła pensji za okres protestu. Zgodnie z prawem pracy za czas strajku wynagrodzenie nie przysługuje, jednak wiele gmin i powiatów podjęło decyzję o niezmniejszaniu budżetów placówek oświatowych, zostawiając do decyzji dyrektorów, jak zaoszczędzone środki finansowe spożytkować – np. na zwiększone dodatki motywacyjne czy nagrody. Decyzja „płacenia za strajk”, splatająca dylematy prawne z moralnymi, była jednym z najtrudniejszych dyrektorskich zadań.

 

I wreszcie egzaminy – tu kłopotem stały się zespoły nadzorujące oraz klasyfikacja uczniów. Na braki obsady w komisjach egzaminacyjnych ministerstwo odpowiedziało dwoma „szybkimi” rozporządzeniami, które umożliwiły powoływanie do zespołów każdego, kto posiada kwalifikacje wymagane do zajmowania stanowiska nauczyciela. A w obliczu problemu z klasyfikacją Sejm przyjął błyskawiczną nowelizację oświatowych ustaw.

 

Pełną treść artykułu przeczytać można w miesięczniku "Dyrektor Szkoły" nr 6/2019>>

 

 

[LINKI SIP LEX]

Polecamy książki oświatowe