Fundacja "Przestrzeń dla Edukacji" złożyła wniosek o udostępnienie informacji publicznej w postaci dokumentów (zapisów w formie elektronicznej) z 39 spotkań zespołu ekspertów "Dobrej Zmiany". Odbyły się w ramach konsultacji społecznych przed wprowadzeniem reformy oświaty.

Czytaj: Zalewska: ustawa reformująca edukację zostanie uchwalona do końca roku>>

Minister edukacji odpowiedziała, że przebieg spotkań nie był utrwalony w formie oficjalnych dokumentów, które mają walor informacji publicznej. Oraz, że są to materiały robocze i trzeba je traktować jak dokumenty wewnętrzne ministerstwa.

W skardze do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie na bezczynność Ministra Edukacji Narodowej Fundacja wniosła o zobowiązanie organu do udostępnienia informacji oraz  stwierdzenie, że bezczynność miała miejsce z rażącym naruszeniem prawa, a także - zasądzenie grzywny.

Dokument wewnętrzny MEN

WSA w wyroku z 7 listopada 2016 r. podzielił argumenty MEN. Skoro żądane materiały audio, stenogramy, protokoły 39 spotkań zespołu Ekspertów Dobrej Zmiany nie stanowią informacji publicznej, organ nie miał obowiązku ani dokonania czynności materialno-technicznej w postaci ich udostępnienia, ani też wydania decyzji administracyjnej. W takiej sytuacji organ miał natomiast obowiązek poinformować wnioskodawcę, co uczynił - stwierdził sąd I instancji.

Z tym orzeczeniem nie zgodziła się strona skarżąca i wniosła skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Do tej skargi przyłączyła się Fundacja e-Państwo.

Zarzuty skargi kasacyjnej

Według Fundacji "Przestrzeń dla Edukacji" WSA:

  • nie zbadał dokładnie stanu faktycznego i wszystkich okoliczności ( sąd nie zapoznał się ze spornymi materiałami)
  • błędnie zinterpretował pojęcie "działalności organów administracji publicznej"(art. 61 ust.1 i 2 Konstytucji oraz art. 10 ustawy o dostępie do informacji publicznej)
  • wszelkie dokumenty władzy publicznej powinny być ujawnione

W imieniu skarżącej Fundacji wystąpiła jej prezes Iga Kazimierczyk: - Jako rodzina, nauczyciel i były uczeń nie dowiedziałam się, co było w dokumentach stanowiących podstawę reformy oświaty. Konsultacje to sprawa publiczna. Ta reforma dotyczy nas wszystkich, więc nie mogą to być wewnętrzne akty ministerstwa - powiedziała przedstawicielka Fundacji.

Z kolei Krzysztof Izdebski z Fundacji e-Państwo zaznaczył, że sporne spotkania były prekonsultacjami, które są wymienione w ocenie skutków regulacji. Zatem MEN zorganizował liczne debaty, których wnioski posłużyły do opracowania projektu ustawy Prawo oświatowe. W sejmowym druku uzasadniającym projekt jasno to widać.

Czytaj: NIK sprawdzi, jak wdrażano reformę oświaty>>

- Proces podejmowania decyzji legislacyjnych wyrwał się więc spod kontroli publicznej - mówił przed NSA Izdebski. - Co więcej ministerstwo narzuciło sądowi interpretację, czym są materiały z dyskusji.

Przedstawicielka MEN wnosiła o oddalenie skargi, gdyż - jej zdaniem - wnioski z debaty były przedstawione przez panią minister oświaty na konferencji i każdy mógł się z nimi zapoznać na stronie internetowej ministerstwa. Konsultacje to nie był proces legislacyjny - dodała radca prawny Ewa Sobczak.

NSA uchyla wyrok

W wyroku z 1 marca 2019 r. sąd II instancji zmienił przedmiot sporu; ze skargi na bezczynność na skargę o udostępnienie informacji publicznej.

 


Zdaniem sądu uzasadnienie wyroku WSA nie spełnia wymogów ustawowych. Co więcej - orzeczenie to nie jest prawidłowe. Dlatego, że WSA stwierdził, że konsultacje nie były częścią procesu legislacyjnego. - Dokumenty z debaty wpływały na stworzenie nowego prawa oświatowego - powiedziała sędzia sprawozdawca Małgorzata Borowiec. - Nie mieliśmy więc do czynienia z dokumentem wewnętrznym ministerstwa - dodała.

Teraz WSA musi ustosunkować się do sugestii sądu II instancji.

 

Sygnatura akt I OSK 688/17, wyrok z 1 marca 2019 r.