Niemiecki minister transportu A. Dobrindt odniósł się ze zrozumieniem do przedstawionych przez minister Marię Wasiak argumentów dotyczących zakresu stosowania niemieckich przepisów o pracy minimalnej. Ministrowie transportu Polski i Niemiec podkreślili, że modelowe relacje między obydwoma krajami są wartością samą w sobie, dlatego obie strony dołożą wszelkich starań, by nie zostały one zaburzone. Zapowiedziano kolejne spotkania robocze obu stron.

 
W piątek odbędzie się w Berlinie spotkanie niemieckiego ministra pracy, gospodarza przepisów, z polskim odpowiednikiem, ministrem Władysławem Kosiniakiem - Kamyszem.
 
Od 1 stycznia w Niemczech obowiązuje ustawa o płacy minimalnej; stawka za godzinę, która dotyczy zarówno Niemców, jak i obywateli innych państw pracujących w tym kraju, wynosi co najmniej 8,50 euro.
 
W opinii polskiego rządu utrzymanie wymogów niemieckiej administracji wobec przewoźników drogowych wpłynie na różne gałęzie gospodarki, które związane są z transportem międzynarodowym. Wzrost kosztów dla przewoźników przełoży się na ceny świadczonych przez nich usług, a w konsekwencji na ceny produktów. Wzrosną też koszty przewozów pasażerskich, co oznacza wyższą cenę za bilety i ograniczenie mobilności obywateli.
 
Polskie wątpliwości podzielają również inne państwa UE, m.in. Czechy, Słowacja, Węgry, Bułgaria, Rumunia, Litwa, Estonia, Słowenia i Chorwacja. Komisja Europejska uruchomiła procedurę EU Pilot. Zamierza w ten sposób zbadać nie tylko zgodność ustawy o płacy minimalnej z prawem unijnym, ale także to, czy akty wykonawcze stanowią proporcjonalną implementację tego prawa.

 
 
Spotkanie minister M. Wasiak z ministrem A. Dobrindtem to kolejny etap działań polskiej administracji w tej sprawie.