Bezpłatny e-book Co warto wiedzieć na stanowisku dyrektora placówki medycznej?
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Ministerstwo Zdrowia pracuje nad zatrzymaniem komercjalizacji szpitali

Trwają zaawansowane prace legislacyjne zatrzymujące proces komercjalizacji samorządowych szpitali; placówki, które zostały już przekształcone, powinny być spółkami non profit mówił w czwartek 18 lutego 2016 roku w Katowicach szef resortu zdrowia Konstanty Radziwiłł.

apteka kasa leki ceny
Źródło: iStock

Podczas otwarcia Kongresu Wyzwań Zdrowotnych minister zapowiedział też nową ustawę o podstawowej opiece zdrowotnej.

W wystąpieniu inaugurującym Kongres Radziwiłł akcentował, że w opinii jego i kierownictwa resortu należy zachować publiczny charakter i publiczną odpowiedzialność publicznych jednostek ochrony zdrowia.
- Wydaje się, że mechanizm polegający na pozbyciu się odpowiedzialności przez jednostki samorządu za ich szpitale, głównie szpitale powiatowe, polegający na ich skomercjalizowaniu, ewentualnie prywatyzowaniu, nie jest właściwy - zaznaczył.

- W związku z tym jesteśmy w tej chwili na dość zaawansowanym stopniu procedury legislacyjnej w zakresie zatrzymania tego procesu, a tam gdzie on się rozpoczął - wprowadzenia zasady, że spółki powstające na bazie publicznych szpitali, powinny być spółkami o specjalnym charakterze – spółkami non profit - zapowiedział minister zdrowia.

Nawiązał przy tym do swej deklaracji z początku urzędowania, że publiczny system ochrony zdrowia nie jest miejscem do osiągania zysku, a w szczególności dużego zysku.

- To jest zasada, która w bardzo wielu systemach publicznej ochrony zdrowia na świecie funkcjonuje. Jeśli ktoś chce osiągać zyski, powinien funkcjonować gdzieś w troszkę innym miejscu – na zewnątrz, na obrzeżach. Co nie znaczy, że prywatne jednostki nie mają prawa do udziału w tym systemie, ale to wszystko wymaga bardzo ostrożnego podejścia do kwestii udziału tych prywatnych jednostek - ocenił szef resortu zdrowia.

Zapowiedział, że ministerstwo prawdopodobnie będzie zmierzało do budowy „sieci odpowiedzialności”, w której w pierwszej kolejności znajdą się jednostki publiczne. Będzie tam też miejsce dla placówek prywatnych, ale jak mówił minister, kwestia zysków – wynikających nie tyle z dobrego gospodarowania lecz przeszacowania niektórych procedur – „nie powinna być kontynuowana”.

Jego zdaniem także metoda konkurencji, jako osiągania najlepszej jakości, jest „nie do końca oczywista w systemie ochrony zdrowia” - wskazując tu na takie sposoby zapewniania jakości, jak akredytacje czy obowiązkowe prezentacje wyników.

W ramach przebudowy systemu Radziwiłł zapowiedział też nowe rozwiązania dla podstawowej opieki zdrowotnej. Wymienił tu nową ustawę o POZ, „która będzie stawiała lekarza rodzinnego jako instytucję w centrum podstawowej opieki zdrowotnej - obudowanego różnego rodzaju specjalistami, nie tylko pielęgniarkami, ale także innymi osobami wspierającymi tę opiekę, gdzie lekarz osobiście nie jest konieczny”.

- Wydaje się, że jesteśmy na dobrej drodze do tego, żeby takie rozwiązanie zaproponować, trochę wracając 20 lat wstecz, kiedy właśnie taki pomysł był realizowany w Polsce, ale w międzyczasie on gdzieś tam się zagubił - ocenił minister.

Odnosząc się do kwestii polityki lekowej państwa Radziwiłł mówił, że ustawa refundacyjna jako rozwiązanie ma wielu krytyków; jest w niej „wiele dziur, które przede wszystkim zagrażają pacjentom”.

Poinformował o rozpoczęciu prac „nad przywróceniem czegoś w rodzaju terapii niestandardowej”.
- My ją nazwiemy – bo to nie tylko chodzi o leki – ratunkowym dostępem do technologii medycznych - powiedział szef resortu zdrowia, wyjaśniając że na to rozwiązanie będą mogli liczyć wszyscy pacjenci z rzadkimi albo nietypowymi chorobami.

Minister akcentował również, że politycznym kierunkiem w kwestii organizacji systemu ochrony zdrowia będzie zwiększenie odpowiedzialności państwa – odejście od błędnego jego zdaniem poglądu „o tym, że wolny rynek wystarcza, aby w nowoczesny system ochrony zdrowia mógł funkcjonować w nowoczesnym kraju Europy w XXI wieku”.

- W tym celu, aby wypełnić konstytucyjny obowiązek państwa wobec wszystkich obywateli, należy przywrócić finansowanie służby zdrowia ze środków tak do końca i zupełnie publicznych, czyli budżetu państwa – w taki lub inny sposób. Na temat tego, jak będzie ten mechanizm wyglądał, dyskutujemy - zaznaczył Radziwiłł.

Czytaj: Balicki: kolejki do lekarzy to wynik komercjalizacji>>>

Krytykom tego założenia przypomniał, że takie rozwiązania „z niezłym efektem” są realizowane w Skandynawii, Wielkiej Brytanii, Irlandii, Włoszech, Hiszpanii i wielu innych krajach na świecie.
Minister zdiagnozował również, że polski system ochrony zdrowia jest „oczywiście niedofinansowany”. Zapewnił, że będzie rzecznikiem tego, „żebyśmy stopniowo, w różny sposób podnieśli rzeczywiste nakłady na ochronę zdrowia, równolegle oczywiście zapełniając dziury, likwidując marnotrawstwo”.
Wskazał przy tym, że wiele takich dziur wiąże się ze sposobem rozliczania się świadczeniodawców z płatnikiem, między innymi niedoskonałym koszykiem świadczeń gwarantowanych, który musi być na nowo zorganizowany.
- Pewne procedury dotyczące metod niewykonywanych, albo nieznajdujących dobrych dowodów naukowych na ich skuteczność i bezpieczeństwo, powinny być usunięte. Także efektywność kosztowa niektórych procedur musi być na nowo przeanalizowana- zapowiedział Radziwiłł.

O potrzebie zmian w tym zakresie minister mówił też na popołudniowym briefingu - w kontekście realizacji dyrektywy ws. stosowania praw pacjentów w transgranicznej opiece zdrowotnej. Ocenił, że Polska wprowadzała ją w sposób "minimalistyczny", próbując ją hamować czy wypełniając przepisy dyrektywy literalnie, a wbrew jej duchowi, „ograniczając, gdzie się tylko da, prawo pacjentów do tej korzystania z tej transgranicznej opieki”.
Radziwiłł podkreślał, że będąc stroną dyrektywy, trzeba zdawać sobie sprawę, że powstała ona nie po to, by zachęcać ludzi do turystyki zdrowotnej; leczy, aby zabezpieczyć interesy osób, które będąc w innych krajach UE zachorują tam w sposób nieprzewidziany. Podkreślił, że sytuacja, w której pacjenci z Polski jeżdżą operować się na zaćmę czy inne świadczenia, które w Polsce są deficytowe do sąsiadów, jest „oczywistym nadużyciem tej dyrektywy”.
Resort zdrowia nie zamierza jednak podejmować „jakichś kroków ograniczających to zjawisko w tym sensie, żeby ludziom zabronić korzystać z tych świadczeń za granicą”.
- Wydaje się, że można zmienić coś tak, żeby potencjał polskich świadczeniodawców w tym zakresie był wystarczający, żeby zoperować wszystkich, którzy potrzebują. To się wiąże z różnego rodzaju przedsięwzięciami, które w tej chwili podejmujemy w ministerstwie zdrowia – dotyczącymi koszyka świadczeń, a także wyceny świadczeń - sygnalizował minister.
- Jeśli uda nam się uporządkować koszyk świadczeń gwarantowanych w Polsce, który jest strasznie zabałaganiony, podejść na nowo do wyceny – tam gdzie świadczenia są przeszacowane, obniżymy je, ale tam, gdzie niedoszacowane, to podwyższymy ich cenę - niewykluczone, że pojawią się możliwości, które nie będą zagrażały systemowi na zasadzie, że tysiące ludzi będą wyjeżdżały zrobić sobie badania albo odwiedzić jakiegoś specjalistę, a po prostu spełnimy wymogi ducha tej dyrektywy - ocenił szef resortu zdrowia.
Pierwszy Kongres Wyzwań Zdrowotnych to trzydniowe spotkanie w katowickim Międzynarodowym Centrum Kongresowym, na które złożą się dwa dni eksperckich debat z udziałem trzech tysięcy gości oraz dzień otwarty dla 10 tysięcy mieszkańców regionu. W wydarzeniu w czwartek 18 lutego 2016 ma wziąć udział unijny komisarz ds. zdrowia i bezpieczeństwa żywności Vytenis Andriukaitis. (pap)
Dowiedz się więcej z książki
Prawnogospodarcze konsekwencje komercjalizacji szpitali
  • rzetelna i aktualna wiedza
  • darmowa wysyłka od 50 zł
<img alt="" src="http://cdn.wolterskluwer.pl/image/image_gallery?uuid=6b070cfe-54cf-4c47-956e-cb29ae6c0edc&groupId=5137659&t=1432631374754"/" />

Polecamy książki prawnicze o tematyce zdrowotnej