Rozmowa z dr Przemysławem Kubiakiem, adiunktem w Katedrze Prawa Rzymskiego na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Łódzkiego oraz opiekunem w Studenckiej Poradni Prawnej WPiA UŁ

 

Aleksandra Partyk: Czy sposób przekazywania na studiach wyższych wiedzy przyszłym prawnikom jest optymalny?

Dr Przemysław Kubiak: Nauczanie przedmiotów stricte prawniczych jest na wysokim i zadowalającym poziomie. Z mojej perspektywy obecny system nie jest jednak zadowalający. Za mało jest na studiach zajęć poświęconych rozwijaniu umiejętności miękkich. Rzadko gdzie są one niestety nauczane, a są niezmiernie potrzebne. Studentów nie uczy się, jak radzić sobie ze stresem, jak organizować sobie pracę, jak radzić sobie z wypaleniem zawodowym itp. Jak rozmawia się z doświadczonymi prawnikami, to okazuje się, że mają oni przeważnie problemy właśnie tego typu i nie wiedzą, jak sobie z nimi radzić. Wszyscy, prawie jednym chórem, zgłaszają, że na studiach brak jest takich przedmiotów. Pod tym kątem na pewno jest wiele do zrobienia. Wydaje mi się, że być może zmiany, których jesteśmy świadkami uwzględnią te braki. Powinno być lepiej.

A kliniki prawa? Tam można nauczyć się umiejętności miękkich?

Tak. Poradnie prawa od początku swego istnienia były prekursorami nowoczesnych metod uczenia. W klinikach prawa stawia się na zdobywanie wiedzy oraz doświadczenia przez praktykę. Taka jest idea klinik. Studenci, którzy uczestniczą w pracy poradni prawa mogą korzystać również z dodatkowych zajęć, jak np. warsztatów poświęconych komunikacji. Są to fundamentalne umiejętności dla sukcesu przyszłego prawnika.

Czytaj: Dr Górowski: Absolwenci studenckich poradni prawa są bardzo cenieni na rynku pracy >>
 

Ile jest na studiach teorii, ile praktyki?

Teorii jest oczywiście dużo więcej niż praktyki. Jeśli spojrzymy na program studiów, to łatwo zauważyć, że jest tam uczona głównie wiedza teoretyczna. Ogromnym problemem jest też to, że ćwiczenia są często prowadzone jak wykład. Ćwiczenia bardzo często powielają wykłady i jest to karygodne. Zamiast sprawdzać wiedzę nabytą na wykładzie, bardzo często osoby prowadzące ćwiczenia same prowadzą wykład. Tak więc to głównie od prowadzących zajęcia zależy, czy uczymy studentów prawie samej teorii, czy też zwracamy uwagę na praktykę. Znam dużo przedstawicieli kadry naukowej, którzy prowadzą bardzo praktyczne ćwiczenia, w postaci symulacji rozpraw, odgrywania scenek, ćwiczenia w parach lub w trójkach określonych kwestii. Nie ma więc co generalizować, że na studiach jest dużo więcej teorii niż praktyki, ale na pewno jeszcze dużo jest do zrobienia.

Czytaj: Studia prawnicze nie tylko drogą na aplikacje >>
 

Czy system nauczania przyszłych prawników zmienił się na przestrzeni ostatnich lat?

Kiedyś był problem z dostępem do wiedzy. Były tylko książki i to w niskich nakładach, formuła zajęć w formie wykładów była więc oczywista. Teraz mamy powszechny dostęp do nich, a także internet, gdzie możemy przeczytać artykuły na każdy prawie temat. W tych przypadkach, gdy materiały nie są dostępne, to oczywiście wykłady są niezastąpione. Co do zasady jednak szybciej zdobędziemy wiedzę, jeśli przeczytamy książkę niż pójdziemy na wykład. Wykłady zaś powinny mieć charakter interaktywny. Mogą wyglądać tak na przykład, że wykładowca wyjaśnia głównie kwestie problematyczne, trudne i sprawdza od razu zrozumienie u studenta w drodze dyskusji. Przy tradycyjnie prowadzonych wykładach, nie ma takiej możliwości. Nie wiadomo więc w ogóle, czy udało się coś przekazać. Na pewno od kilku lat więcej uwagi zwraca się na umiejętności i praktykę. Proces idzie w dobrym kierunku, wiele jednak można jeszcze udoskonalić.

 


 

Co zmienić, by absolwent prawa miał w głowie nie tylko formułki, ale i miał do czynienia z praktyką?

Przez praktykę nie powinniśmy rozumieć tylko staży. Chodzi o sposób uczenia. Należy kształcić kadrę dydaktyczną, by umiała uczyć. Absurdem jest to, że przeszkolenie pedagogiczne potrzebne jest w pracy w przedszkolu, w podstawówce, a na uniwersytecie już nie. Jeśli młody doktorant ma przeprowadzić zajęcia, to co zrobi? Powieli to, czego sam doświadczył, czyli przeprowadzi na ćwiczeniach zajęcia w formie wykładowej. Doktoranci nie mają modelu, który mogliby wdrażać, by optymalnie uczyć studentów wiedzy praktycznej w sposób interaktywny. Oni często chcą dobrze przekazać wiedzę, ale często nie wiedzą, jak mają to zrobić.

Jak wygląda to na Uniwersytecie Łódzkim?

Dzięki przychylności wielu osób udało nam się wraz z koleżanką, dr Magdaleną Klauze, wprowadzić zajęcia dla doktorantów poświęcone temu, jak skutecznie uczyć studentów, tzn. jak przygotować materiały, jak prowadzić zajęcia interaktywnie, jakie są metody tego typu, jak prowadzić wykład konwersatoryjny itp. Odbiór tych zajęć jest niesamowity.

Czy praktyki, które studenci odbywają w sądach, kancelariach są optymalnym sposobem na nabycie wiedzy praktycznej?

To są kwestie bardzo indywidualne. Jeden opiekun praktyk poleci studentowi robić kawę, inny podpisze dzienniczek praktyk „zaocznie”, a jeszcze inny – czegoś nauczy. Tu pojawia się odwieczne pytanie: czy studentowi prawa trzeba przekazać całą wiedzę na studiach? Należy pamiętać, że studia nie mają zastępować aplikacji. Konieczne jest jednak to, by studentowi uzmysłowić, jak może wyglądać jego przyszła praca, aby mógł podjąć świadomy wybór dalszej drogi życiowej. Należy uświadomić studenta, z jakimi trudnościami wiąże się praca prawnika i dać mu umiejętności radzenia sobie z nimi. Czasami studenci kończą studia i mają wyidealizowane pojęcie o zawodzie prawnika. Gdy „zderzą” się z rzeczywistością, mogą stwierdzić, że im to nie odpowiada. Z tej perspektywy, oczywiście praktyki są konieczne, by student „posmakował” prawa od strony praktyki.

 

 

Czy w pana ocenie studenci prawa powinni mieć odgórnie narzucane przedmioty, czy powinni móc samodzielnie dokonywać wyboru?

Myślę, że obecny system jest optymalny. Część przedmiotów jest obowiązkowa, część – do wyboru. Każdy student powinien opanować wiedzę z zakresu podstawowych przedmiotów i dopiero na wyższych latach studiów wybierać te dodatkowe – specjalizacyjne, już pod kątem swojej przyszłej pracy.

Czy jest sens uczyć studentów historii prawa czy prawa rzymskiego?

Takie przedmioty często są marginalizowane, a są one bardzo potrzebne. Oczywiście, nie należy wpadać w skrajność, twierdząc, że są one najważniejsze. Mają jednak swoją rację bytu. Można kształcić prawników tylko w oparciu o obowiązujące prawo. Pojawi się jednak problem, z którym mamy do czynienia na bieżąco, gdy ustawy zostaną gruntownie zmienione. Jeśli ktoś nie będzie znał ewolucji i tradycji danej gałęzi prawa, to może mieć problem, jeśli dojdzie do zmiany w prawie. Tło historyczne ma dla znajomości prawa oraz obowiązujących instytucji prawnych kluczowe znaczenie. Również często kontekst filozoficzny, psychologiczny oraz społeczny ma znaczenie, dlatego osobiście zachęcam studentów prawa do studiowania drugiego kierunku studiów. Uważam, że mamy obowiązek kształcić ludzi w najszerszy możliwy sposób, a nie jedynie przyszłych, wyspecjalizowanych prawników. Osoba wszechstronnie wykształcona bowiem poradzi sobie w każdym zawodzie, nie tylko prawniczym, co ma niebagatelne znaczenie w obecnym stanie przesyconego rynku usług prawniczych.