Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Nauczyciel musi sprawdzić, dlaczego uczeń nie bierze udziału w zajęciach

Część szkół zastanawia się, czy nie wprowadzić obowiązkowego włączania kamer na zdalnych lekcjach. Ma to zmusić uczniów do uważania na lekcjach oraz pozwolić łatwiej wychwytywać przypadki, gdy dziecku dzieje się krzywda. Jednak z powodów technicznych często jest to niemożliwe. Nauczyciel i tak jednak musi zareagować, gdy podejrzewa, że w rodzinie ucznia nie dzieje się najlepiej.

Nauczyciel musi sprawdzić, dlaczego uczeń nie bierze udziału w zajęciach
Źródło: iStock

Choć na razie ograniczenia nie są tak restrykcyjne jak wiosną, kiedy to osoby niepełnoletnie w ogóle nie mogły wychodzić z domu bez osoby dorosłej, to są one i tak dość daleko idące. Dzieci i młodzież do 16. roku życia nie mogą wychodzić z domu w dni powszednie w godzinach od 8.00 do 16.00. Często jedynym "oknem na świat" jest dla nich e-szkoła i brak logowania się lub kontaktu z nauczycielem powinien wzbudzić jego zaniepokojenie.

Nakaz wychodzenia tylko z dorosłym zbyt restrykcyjny>>

 

Co dziewiąty nastolatek ofiarą przemocy w rodzinie

Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę sprawdziła, jak dzieci i młodzież radziły sobie w czasie izolacji spowodowanej epidemią. Okazało się, że w okresie od połowy marca do końca czerwca (w czasie tzw. lockdownu) wiele nastolatków padło ofiarą przemocy. Aż 27 proc. badanych doświadczyło co najmniej jednej z uwzględnionych w kwestionariuszu form krzywdzenia. Co siódmy respondent (15 proc.) doznał przemocy ze strony rówieśników, co dziewiąty (11 proc.) ze strony bliskiej osoby dorosłej. Co 20. osoba (5 proc.) była świadkiem przemocy w domu wobec rodzica lub innego dziecka.

 

Z badania wynika, że częściej ofiarą krzywdzenia padały dziewczęta (35 proc. vs 20 proc.) i nastolatki w wieku 16-17 lat niż te w wieku 13-15 lat (34 proc. vs 23 proc.). Przemocy doświadczył również co drugi nastolatek mieszkający z osobą nadużywającą środków psychoaktywnych (głównie alkoholu) lub z osobą cierpiącą na chorobę psychiczną. Co dziesiąty badany (10 proc.) doświadczył w tym wykorzystywania seksualnego. W przypadku 9 proc. osób było to wykorzystywanie bez kontaktu fizycznego, to znaczy otrzymywanie niechcianych nagich zdjęć, słowna przemoc seksualna oraz bycie werbowanym (werbowaną) w internecie do celów seksualnych. Wykorzystywania seksualnego z kontaktem fizycznym doświadczyło natomiast 3 proc. badanych. Miało ono formę niechcianego kontaktu seksualnego z osobą dorosłą lub rówieśnikiem. Do tej kategorii włączono też sytuacje, kiedy dobrowolny kontakt seksualny z osobą dorosłą miały nastolatki poniżej 15. r.ż. (jest to minimalny określony przez prawo wiek, poniżej którego kontakt seksualny z dzieckiem stanowi przestępstwo).

 

Szkoła sama ustala, czy trzeba włączać kameręChoć normalny tryb nauki nie sprawia w czarodziejski sposób, że przemoc w rodzinie zawsze wychodzi na światło dzienne, to niewątpliwie sprawia, że jest to łatwiejsze. Dziecko ma więcej możliwości poproszenia o pomoc, a nauczyciel lub pedagog szkolny łatwiej nabiorą podejrzeń, że coś może być nie tak. W przypadku zdalnego nauczania taka możliwość jest ograniczona, zwłaszcza gdy dziecko nie włącza kamery. Stąd m.in. pomysły, by wprowadzić taki obowiązek. Na razie - zgodnie z rozporządzeniem regulującym zdalne nauczanie - decyzję o organizacji zdalnej nauki podejmuje dyrektor. Na ogół nie ma wymogu włączania kamer - z czysto prozaicznych powodów - sieć nie wytrzymuje obciążenia.

Ale coraz częściej sami rodzice optują za tym, by transmisja wideo była obowiązkowa. Część skierowała pisma do dyrektorów szkół z prośbą o wprowadzenie takiego obowiązku. Zdarzają i takie klasy, w których rodzice zgodnie podpisują cyrograf - o obowiązku włączania kamer przez dzieci - przykład jedna z warszawskich podstawówek. Tyle że to samo w sobie może naruszać prawa dziecka, zwracają na to uwagę nauczyciele.

- Wychowawczyni naszej klasy powiedziała nam, żebyśmy się zastanowili, czy chcemy coś takiego robić. Bo nie zawsze dzieci chcą pokazywać gdzie mieszkają, jak mieszkają, w jakich warunkach. Dodała, że ją osobiście rozprasza oglądanie 26 uczestników spotkania - np. gdy ziewają, kręcą się na krześle itp. Część rodziców podnosiła jednak, że chodzą do pracy, kontroli nad dzieckiem nie mają i nauczyciel powinien wiedzieć co się dzieje - mówi matka dwunastolatki z Ursusa. 

 

Dla dobra dziecka nie bez dziecka

Tę opinie podzielają prawnicy, adwokat Monika Horna-Cieślak mówi Prawo.pl, że takiej decyzji nie można podejmować bez zapytania uczniów o zdanie, tym bardziej, że przymus pogłębiłby problem, bo robiliby wszystko, by uniknąć zdalnych lekcji.

-Dziecko musi mieć możliwości wyrażania swojego zdania i stanowiska, że to jest dla niego akceptowalne. Jeśli podejmowane decyzje dotyczące dziecka to trzeba je wysłuchać, także  w zakresie obaw. Włączanie kamerek jest bardzo trudną kwestią. Nie wszystkie dzieci tego chcą, nie każde dziecko ma przestrzeń by otwarcie o tym mówić. Czasami dzieci nie chcą pokazywać jak wygląda mieszkanie, czasami wstydzą się otoczenia, rodziny, nie chcą pokazywać się ze względów psychologicznych, bo bezpieczniej czują się, gdy uczestniczą w lekcji bez pokazywania wizerunku - mówi Prawo.pl adwokat Monika Horna-Cieślak. Dodaje, że taki obowiązek i tak nic by nie zmienił - wręcz przeciwnie, mógłby sprawić, że dzieci częściej będą opuszczać lekcje. Ważne jest ustalenie przyczyn znikania dzieci. Czyli z czego to wynika, czy z zaniedbania, czy z braku sprzętu, czy z przemocy w rodzinie - tłumaczy prawniczka. Dodaje, że istotna jest przede wszystkim współpraca. Być może szkoły powinny kłaść właśnie nacisk na to i mieć oddelegowane osoby choćby pedagogów, którzy w momencie uzyskania informacji od nauczyciela, że jakieś dziecko notorycznie nie loguje się na zajęcia, będą działać.

 

Czytaj w LEX: Prawa i obowiązki pełnomocników procesowych w praktyce w związku z koronawirusem >

 

Brakuje wyspecjalizowanych rozwiązań

Adwokat Joanna Parafianowicz zauważa, że w pracach  nad instrumentami wsparcia na czas koronawirusa, zabrakło wyspecjalizowanych rozwiązań, które można by dać w ręce policji, a które dodatkowo chroniłyby w takich przypadkach.

- Ustawodawca powinien przewidywać różne sytuacje i nie objął należytą i wystarczającą ochroną i uwagą tych spośród nas, którzy mają najmniej narzędzi żeby się bronić. Przedsiębiorcy, pracodawcy, pracownicy mają bardzo trudną sytuację, ale to są dorośli ludzie. A co z dziećmi?  - ocenia adwokat Parafianowicz. - Szkoła też niekoniecznie jest na to przygotowana, nie jest przystosowana do indywidualnych przypadków - dodaje.

Nie zwalnia to jednak szkoły z obowiązku reagowania - jeżeli dziecko nie bierze udziału w zajęciach i nauczyciela to niepokoi, powinien zareagować, choćby dzwoniąc do ucznia, a jeżeli okaże się to bezskutecznie, zawiadamiając odpowiednie służby.

- Nauczyciele przede wszystkim powinni mieć kontakt z dziećmi - mówi Prawo.pl radca prawny Aleksandra Ejsmont. - Trudno sobie wyobrazić żeby nauczyciel, który zna ucznia, rodzinę od dłuższego czasu, i to nie jest nowy uczeń, który dopiero  się w szkole pojawił, nie znał  jego sytuacji. Zapewne wie, że jest czynnik ryzyka, bo w rodzinie np. dochodzi do przemocy, są uzależnienia lub dziecko w taki czy inny sposób jest zaniedbywane. Myślę, że w czasie epidemii, gdy dzieci są na zdalnym nauczaniu, nauczyciele powinni być podwójnie czujni i sprawdzać sytuację tych ze środowisk, gdzie ryzyko jest podwyższone, czy biorą udział w lekcjach czy nie. Jeśli ich nie ma reakcja nauczyciela, dyrekcji powinna być natychmiastowa. Próba kontaktu z rodziną, żeby zweryfikować co tak naprawdę się dzieje, czy dziecko jest bezpieczne czy nie - tłumaczy. Jej zdaniem szkoła nie może w takiej sytuacji odpuszczać, dyrekcja, nauczyciele mają obowiązek powiadomienia sądu opiekuńczego o sytuacji gdy dobro, bezpieczeństwo dziecka może być zagrożone.  W przypadku jego niedopełnienia muszą się liczyć z poniesieniem konsekwencji - podkreśla.

Tłumaczy, że  jeśli taki kontakt z dzieckiem, rodziną się nie powiedzie powinno nastąpić natychmiastowe powiadomienie sądu rodzinnego, a jeżeli szkoła ma informacje, że w rodzinie jest kurator natychmiastowe powiadomienie kuratora. Jeżeli sytuacja jest bardzo mocno niepokojąca uważam, że dyrekcja powinna skontaktować się z dzielnicowym.

Zobacz linię orzeczniczą w LEX: Dobro dziecka jako wartość nadrzędna przy orzekaniu o władzy rodzicielskiej >

 

 
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.

 

 

 

 

 

Polecamy książki oświatowe