Umów prezentację LEX Kompas Orzeczniczy 2.0
Zmień język strony
Zmień język strony
Prawo.pl

Kilkaset złotych za jeden dzień pracy w komisji? MEN nie wyjaśnia

Z danych ZNP wynika, że członkowie komisji nadzorujących egzaminy dostawali po kilkaset złotych za dzień pracy. Posłowie pytają MEN, ile faktycznie zapłacono osobom pomagającym podczas strajku nauczycieli.

egzamin szkola
Źródło: iStock

Po zmianach w rozporządzeniach dotyczących składów komisji egzaminacyjnych każda osoba, która posiada kwalifikacje pedagogiczne, mogła się zgłosić nadzorowania uczniów piszących egzamin. Gimnazjalistów i ósmoklasistów pilnowali więc nie tylko nauczyciele, ale również strażacy, pracownicy kuratoriów, policjanci oraz funkcjonariusze Służby Więziennej. Posłowie pytają resort edukacji, na jakich warunkach odbyło się tworzenie zespołów egzaminacyjnych.

 

 

[BANNER]

 

Kilkaset złotych za dzień

W interpelacji skierowanej do MEN posłowie podkreślają, że dotarły do nich informację, że osoby zasiadające "awaryjnych komisjach" zarabiają nawet kilkaset złotych za dzień pracy. Jak tłumaczą, chodzi o takie miasta jak m.in. Rybnik, gdzie mają dostawać 100 zł za dzień, Chełm ze stawką 220 zł i Zgierz, którego samorząd rzekomo płaci członkom komisji nawet 450 zł dniówki. Opinię publiczną informowano, że praca przypadkowo – nagle - awaryjnie zgłoszonej osoby do nadzorowania egzaminu jest traktowana jak wolontariat.

 

MEN nie zdradzi, ile kosztował spot o dzieciach czekających na egzamin>>

 

Wiceminister Maciej Kopeć odpowiada dość enigmatycznie, informując, podobnie jak w przypadku kosztów kampanii społecznych, że wynagrodzenia osób zasiadających w komisjach to sprawa pomiędzy stronami umowy.
- Uprzejmie informuję, że forma zatrudnienia oraz wysokość ewentualnego wynagrodzenia osób powołanych do udziału w zespole nadzorującym zależna jest od uzgodnień między stronami, tj. dyrektorem szkoły (przewodniczącym zespołu egzaminacyjnego) i osobą zainteresowaną oraz warunków miejscowych - podkreśla Maciej Kopeć w odpowiedzi. Dodaje, że Ministerstwo Edukacji Narodowej nie dysponuje szczegółowymi informacjami ze szkół na temat warunków określanych między stronami, w umowach zawieranych w celu udziału w zespołach nadzorujących. Tłumaczy także, że praca na umowach zlecenia nie wyklucza wolontariatu, bo przepis pozwala na uwzględnienie tego faktu w treści kontraktu.

 

Informacja publiczna vs. prywatność

Kwestia, czy powinno się ujawnić wynagrodzenia współpracujących z rządem ekspertów, była już kilkukrotnie przedmiotem rozważań sądów - NSA w wyroku z dnia 12 lutego 2015 r. o sygn. akt I OSK 759/ 14, stwierdził, że "informacja o majątku, którym dysponują zarówno władze publiczne, jak i podmioty realizujące zadania publiczne, podlega udostępnieniu stronie zainteresowanej, zaś kontrahenci zawieranych przez te podmioty umów muszą liczyć się z tym, że korzystanie ze środków publicznych w ramach tychże umów (w jakikolwiek sposób lub formie) podlegać może także społecznej kontroli, wykonywanej w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej, i że dane tych kontrahentów nie będą korzystać z ochrony".

 

To kolejna sprawa, w której MEN odmawia informacji na temat poniesionych wydatków - z odmową spotkali się też posłowie pytający o koszty kampanii informacyjnych oraz kwoty w umowach zawartych z Telewizją Polską.
- Istnieje możliwość ograniczenia dostępu do danych z uwagi na tajemnicę przedsiębiorstwa, ale nie obejmuje to kwoty, którą organ administracji rządowej  zapłacił za usługę -  mówił Prawo.pl dr Grzegorz Sibiga z Kancelarii Traple Konarski Podrecki i Wspólnicy - Taka interpretacja uniemożliwiałaby społeczeństwu kontrolę dysponowanie przez władze mieniem publicznym w każdym przypadku zapłaty przedsiębiorcy - tłumaczył prawnik.

 

 

[LINKI SIP LEX]

 

 

Polecamy książki oświatowe