Rzecznik praw obywatelskich, 15 maja 2020 r., wystąpił z apelem do Ministra Edukacji Narodowej o podjęcie współpracy międzyresortowej wraz z Ministrem Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Ministrem Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej w celu wprowadzenia odpowiednich rozwiązań, które mogłyby zapobiec wykluczeniu uczniów z systemu oświaty w czasie epidemii oraz dałyby szkołom skuteczne narzędzia do reagowania w sytuacji, kiedy istnieje podejrzenie zagrożenia dobra dziecka.

RPO pyta o uczniów, którzy wypadli z systemu>>

 

RPO: Ministerstwo powinno zatroszczyć się o los uczniów

Jak podkreśla RPO, z zaskoczeniem przyjął stwierdzenie MEN w odpowiedzi z 26 maja 2020 r., że nie jest organem nadzoru nad działalnością szkół i nie kontroluje realizacji obowiązku szkolnego/nauki. A do zakresu działania Departamentu Kształcenia Ogólnego w MEN należą zagadnienia i sprawy dotyczące funkcjonowania publicznych i niepublicznych szkół podstawowych i liceów ogólnokształcących, a także obowiązku szkolnego i obowiązku nauki.

 


 

Zdaniem RPO zdobycie odpowiednich danych na temat liczby uczniów znajdujących się poza systemem oświaty odpowiada możliwościom Departamentu Współpracy z Samorządem Terytorialnym, który zajmuje się koordynowaniem współpracy innych departamentów z jednostkami samorządu terytorialnego.

Z kolei opiekuńcza i wychowawcza funkcja szkół i placówek - a także upowszechnianie i ochrona praw dziecka i realizowanie postanowień wynikających z Konwencji o Prawach Dziecka w szkołach i placówkach oświatowych - wymienione są pośród kwestii będących przedmiotem zainteresowania Departamentu Wychowania i Kształcenia Integracyjnego.

- Wskazanie zatem w odpowiedzi na obowiązki dyrektorów szkół i organów prowadzących, których Rzecznik Praw Obywatelskich jest świadomy, może zostać zrozumiane jako brak zainteresowania Pana Ministra poruszonym tematem lub też umniejszenie swojej roli w kształtowaniu systemu oświaty. Jest to szczególnie niepokojące w sytuacji, kiedy pojawiają się głosy – w tym także głos Pana Ministra – że nauka zdalna może być kontynuowana w przyszłym roku szkolnym z powodu dalszego rozwoju pandemii koronawirusa – napisał Adam Bodnar do ministra Dariusza Piontkowskiego.

RPO usiłował zaś wykazać w swym wystąpieniu z 15 maja, że mimo wiedzy na temat nieobecności ucznia, działania dyrektorów szkół mogą być utrudnione lub nieskuteczne. Jest to spowodowane m.in. obecnym reżimem sanitarnym, niedoborami kadrowymi w szkołach, brakiem stosownych wytycznych dla policji, inną organizacją pracy sądów.

W braku możliwości wyegzekwowania uczestnictwa dzieci w zajęciach oraz objęcia ich właściwą opieką przez rodziców RPO sugerował, że rozwiązanie problemu wymaga współdziałania różnych organów państwa. A problem dotyczy osób najsłabszych, w których przypadku pomoc i interwencja państwa jest uzasadniona.

 

Resort powinien ponownie zająć się problemem

Niektóre samorządy informują, że nie docierają do nich sygnały o nieobecnych uczniach. Większe zaangażowanie MEN mogłoby zachęcić samorządy do podjęcia bardziej zdecydowanych działań dla poprawy dostępu do edukacji.

Dostrzegając wagę problemu, sprawą zajmują się obecnie niektóre organizacje społeczne. Np. Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę przygotowała procedurę postępowania dla szkół, które zmagają się z problemem „znikających uczniów”. Fundacja EFC zaczęła w maju kampanię społeczną #sprawdzobecnosc dla zwrócenia uwagi na osoby, które w warunkach izolacji mogą potrzebować wsparcia i życzliwości.

Wyrażając ogromne uznanie dla społecznego zaangażowania obywateli, RPO podkreśla, że odpowiedzialność spoczywa również na MEN. Zgodnie z art. 43 Prawa oświatowego koordynuje on i realizuje politykę oświatową państwa i współdziała w tym zakresie z wojewodami oraz z innymi organami i jednostkami organizacyjnymi właściwymi w sprawach funkcjonowania systemu oświaty.

Dlatego Adam Bodnar zwrócił się do ministra Dariusza Piontkowskiego o ponowne rozważenie stanowiska w całej sprawie. Oszacowanie liczby uczniów, którzy w ostatnich miesiącach nie uczestniczyli w zdalnym nauczaniu, powinno być traktowane jako punkt wyjścia dalszych działań służących ochronie praw dzieci i młodzieży. Nie można bowiem dopuścić, aby rosła liczba uczniów, którzy zamiast poprawy jakości edukacji doświadczyli problemów, na które nie usiłowano znaleźć dobrych rozwiązań.