W 2016 r. wszedł przepis, który uniemożliwia zlikwidowanie szkoły bez pozytywnej opinii kuratora.  Taka opinia co prawda była wymagana zawsze, ale w latach 2009-2015 nie była wiążąca. Samorządy więc mając podjęte uchwały o likwidacji danej szkoły, niezależnie od opinii kuratora, likwidowały ją.

Nagroda od kuratora za polityczne zaangażowanie?>>

 

Trudna likwidacja szkół

Kiedy od 2016 r zaczął obowiązywać nowy przepis, kuratoria wydawały bardzo dużo opinii negatywnych. Brały pod uwagę liczne protesty rodziców. W latach 2017-2019 absolutnie wszystkie przypadki rozpatrywano indywidualnie. Przedstawiciele kuratoriów spotykali się z rodzicami, z nauczycielami. Wnikliwie przyglądali się, czy likwidacja nie pogorszy warunków nauki.

 

Obecnie wśród szkół średnich zdarzają się takie bez uczniów lub z uczniami tylko w ostatniej klasie. Jeśli nie było do nich naboru, zazwyczaj kuratorzy dają opinię pozytywną co do likwidacji. Ważnym czynnikiem przy podjęciu decyzji kuratora jest demografia. Jeśli miejscowość jest mała, w ostatnich latach było zero urodzeń, a w szkole jest 15 uczniów, opinia kuratora może być pozytywna.

 

Kurator oświaty wydając opinię w sprawie likwidacji szkoły lub placówki, przede wszystkim ocenia skutki przekształcenia szkoły w kontekście zapewnienia uczniom odpowiednich warunków nauki, wychowania i opieki oraz dostępności edukacji w poszczególnych rejonach gminnych (w tym długości drogi do szkoły, również w aspekcie czasu dojazdu  czy rodzaju transportu). Bada także zasadność projektowanych zmian w kontekście gminnej strategii oświatowej,  a także przedstawienia perspektyw dalszego wykorzystania konkretnych kwalifikacji i dorobku zawodowego nauczycieli.

- W Sosnowcu jest szkoła średnia, w sprawie której nie było uchwały o likwidacji. Nie było do niej chętnych mimo ogłoszonego naboru, nie uruchomiono klas, nie pomógł nawet podwójny rocznik. Obecnie uczęszcza do niej jeden uczeń klasy maturalnej. Reszta przeniosła się do innych szkół. Czasami szkoła podstawowa zaczyna świecić pustkami, ale obok powstaje wielkie osiedle i wiemy, że ona będzie potrzebna, wówczas nie dajemy zgody na likwidację – tłumaczy Anna Kij, rzecznik  prasowy Kuratorium Oświaty w Katowicach. - W tym roku wpłynęło do nas 10 wniosków o opinię w sprawie likwidacji. W tej chwili już siedem opinii jest pozytywnych. Dotyczą one szkół bez uczniów. Jedna opinia jest negatywna, dwie sprawy są w toku. Taki przypadek jak powyższy może być traktowany w statystykach jako „zielone światło dla likwidacji”. A jak widać, sprawa nie jest tak oczywista.

 

Wnioski rozpatrywane indywidualnie

-Wielkopolski Kurator Oświaty przed wydaniem opinii w sprawie likwidacji szkoły lub placówki indywidualnie rozpatruje każdy wniosek złożony przez jednostkę samorządu terytorialnego. Zatem prognozowanie rozstrzygnięć w powyższej sprawie przed złożeniem stosownych wniosków i bez analizy dołączonej w sprawie dokumentacji jest nieuprawnione - informuje Karolina Adamska, rzecznik prasowy Kuratorium Oświaty w Poznaniu.

 

 


 

Również Andrzej Kulmatycki, rzecznik prasowy Mazowieckiego Kuratorium Oświaty zapewnia, że każdy przypadek wystąpienia przez jednostkę samorządu terytorialnego z wnioskiem i uchwałą intencyjną o zamiarze likwidacji prowadzonej przez siebie szkoły lub placówki oświatowej podlega szczegółowej, indywidualnej analizie.

- Pod uwagę są brane, obok aspektów formalnych, np. terminowego poinformowania o zamiarze likwidacji szkoły przez władze gminy lub powiatu, przede wszystkim kwestie zapewnienia uczniom co najmniej równorzędnych warunków nauki. Analizowane są kwestie związane m.in. z warunkami nauki uczniów w nowej placówce, liczebności klas, zmianowości, organizacji pracy świetlicy, pomocy psychologiczno-pedagogicznej, zapewnienia odpowiedniego dowozu do i ze szkoły oraz kwestie bezpieczeństwa. - wylicza Kulmatycki. - W ciągu ostatnich trzech lat szkolnych, jak i w bieżącym roku szkolnym, pozytywne opinie Mazowieckiego Kuratora Oświaty były podejmowane tylko w uzasadnionych przypadkach, tj. w odniesieniu do szkół i placówek z zerową bądź bardzo małą (kilku uczniów) liczbą uczniów, wpływającą na możliwość prowadzenia prawidłowego procesu edukacyjny oraz w odniesieniu do typów szkół, które nie funkcjonują obecnie w systemie oświaty np. liceum profilowane, jak również w odniesieniu do zmiany lokalizacji prowadzenia zajęć. Przy wydawaniu opinii Kurator Oświaty analizuje kwestie dotyczące m.in.  odpowiednich warunków nauki, dowozu oraz bezpieczeństwa dzieci, nie zaś tzw. rentowności szkół – informuje rzecznik Mazowieckiego Kuratorium Oświaty.

 

Z kolei Małgorzata Duras, rzecznik prasowy Kuratorium Oświaty w Szczecinie przypomina, że aspekt ekonomiczny, na który organy gmin kładą bardzo duży nacisk, oczywiście też jest istotny, ale efekty ekonomiczne uzyskuje się stosunkowo szybko, na efekty społeczne trzeba  czekać dłużej, dlatego decyzje w tym obszarze należy podejmować ze szczególną rozwagą. - Każdy wniosek wpływający do Kuratorium Oświaty w Szczecinie jest rozpatrywany indywidualnie, ze szczególną starannością i głęboką analizą przedstawianych przez wnioskodawcę argumentów – zapewnia  Małgorzata Duras.

 

Druga strona medalu, czyli rozpacz samorządów

Marek Wójcik ze Związku Miast Polskich podkreśla, że  dniach 13-17 .01. br odbyło się szereg rozmów w sprawie likwidacji nierentownych szkół. Przedstawiciele samorządów rozmawiali z ministrem Dariuszem Piontkowskim na posiedzeniu senackiej Komisji Nauki, Edukacji i Sportu oraz sejmowej Komisji Edukacji Nauki i Młodzieży. - Prosiliśmy pana ministra, żeby zwolnił kuratorów z bezwzględnego zakazu likwidacji szkół. Minister natomiast twierdzi, że kuratorzy są autonomiczni, że w niektórych województwach jest likwidowanych po kilkanaście szkół. Ale nawet gdyby któryś kurator zgodził się na likwidację np. szkoły zawodowej, gdzie w klasie jest 10, 12 uczniów, minister jako ostateczna instancja nie zgodzi się na jej zamknięcie, jeśli będzie to jedyna szkoła kształcąca w zawodzie potrzebnym w regionie. Czyli de facto jest kaganiec. Tzw. poluzowanie jest tylko w przypadku szkół bez uczniów - mówi Wójcik. - Musimy więc nadal całować kuratora w pierścień, a on i tak się nie zgodzi na likwidację z powodów społecznych. To bardzo nieostre kryterium. Nie ma twardej definicji skali uwarunkowań społecznych. Można więc grać tym argumentem. Ale my, samorządowcy, mamy ostre zęby, jesteśmy buldogami. Nie tylko krytykujemy, lecz pokazujemy alternatywne rozwiązania - dodaje.

 

Mentalność jak za PRL-u

Marek Wójcik zastanawia się, jaki w tej patowej sytuacji będzie stosunek rządu do szkół niepublicznych, czy otworzy się bardziej na taką formę kształcenia. Bo szkoły niepubliczne, zdaniem Wójcika, są świetne i powinny być traktowane jak brat bliźniak szkół publicznych, a nie być mniej kochane. - Na komisji sejmowej byłem w szoku. Oto doświadczeni posłowie nazywali szkoły rządowymi i samorządowymi. Tymczasem art. 70 konstytucji mówi wyraźnie, że szkoły są publiczne i obywatelskie, które mają takie same prawa. Mamy więc społeczne przekonanie, że tylko to, co w rękach państwa, jest super. Wracamy mentalnie do PRL-u. Tymczasem skoro w Polsce nakłady na edukację są poniżej średniej europejskiej, szkoły niepubliczne mogą okazać się ratunkiem.  Jako samorząd dajemy im tylko subwencję, nie dokładamy tak jak do publicznych, np. 50 proc. Są badania mówiące, że co trzeci rodzic w Polsce chciałby, aby jego dziecko uczyło się w szkole niepublicznej. Dlaczego one nie miałyby  być ważnym elementem systemu edukacji? - zastanawia się  Wójcik.

 

Z raportu, przygotowanego przez ogólnopolskie organizacje samorządowe na II Samorządową Debatę Oświatową wynika, że w ciągu dwóch ostatnich lat nastąpił skokowy wzrost luki pomiędzy kwotą subwencji a wydatkami bieżącymi samorządów na oświatę. Bezpośrednie  skutki to: rezygnacja z gwarancji ustawowej wysokości subwencji w nowych przepisach ustawowych, brak wystarczających środków na wprowadzenie reformy systemu oświaty oraz niedoszacowanie kwot subwencji w latach 2017 i 2018. Dlatego samorządy od wielu lat proszą o systemowe zmiany sposobu finansowania polskiej oświaty. Takie głosy było słychać w trakcie prac Komisji Wspólnej, na kongresach i konferencjach oraz w czerwcu 2016 r.  na Ogólnopolskiej Samorządowej Debacie Oświatowej. Podobne zdanie mają eksperci. Są, niestety, niesłyszalni.

W samorządowym raporcie czytamy: „Koszty zmian w systemie oświaty oraz niedoszacowania środków przekazywanych samorządom na podwyżki płac nauczycieli, w latach 2017-2018 szacujemy na kwotę 6,6 mld złotych (skala załamania wieloletniego trendu luki finansowej pomiędzy bieżącymi wydatkami samorządów na oświatę i wychowanie, a łączną kwotą dochodów bieżących, uzyskiwanych ze wszystkich źródeł na zadania oświatowe). Największą część tych dodatkowych kosztów spowodowała konieczność utworzenia ponad 25 tysięcy nowych oddziałów w szkołach podstawowych oraz zatrudnienia 20 tysięcy nowych nauczycieli. W efekcie, w przeciągu 2 lat skokowo zmniejszyła się liczba dzieci w oddziałach szkół podstawowych, z blisko 20 do 15 na oddział oraz znacząco zmniejszyła się liczba uczniów przypadających na jednego nauczyciela (z 11 na 9,1).

 

Drugą przyczyną niedoszacowania subwencji oświatowej było zaniżenie środków przekazywanych na wypłatę wynagrodzeń i podwyżek płac nauczycielskich w latach 2017 i 2018. Zaniżenie bazy do naliczania środków na te podwyżki przeniosło się na kolejne lata. Niedoszacowanie kwoty dodatkowych wydatków, jakie musiały ponieść JST w związku ze zmianami w systemie, pogłębiły także błędne założenia dotyczące liczby pracowników przebywających na urlopach dla podratowania zdrowia oraz skutków zmian w zasadach awansu zawodowego nauczycieli. W efekcie, tylko w latach 2017 i 2018 kwotę subwencji zaniżono o co najmniej 1,4 mld złotych na płace nauczycielskie.

Dodatkowo trzeba zaznaczyć, że w tych latach wzrosły także niemal dwukrotnie (łącznie o blisko 5 mld zł) nieobjęte subwencją wydatki majątkowe w oświacie, w związku z koniecznością dostosowania szkół, zwłaszcza podstawowych, do wymogów reformy. Luka finansowa oświaty w ciągu dwóch lat wzrosła do 23,45 mld zł (54,3% otrzymanej subwencji oświatowej, która pokrywała jedynie 85% wydatków płacowych.”