Zmień język strony
Zmień język strony
Prawo.pl

Poparcie strajku kobiet jednak prywatną sprawą nauczycieli

Nigdy nie chcieliśmy pociągać kogokolwiek do odpowiedzialności za wsparcie strajku kobiet - poinformował minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek. Podkreślił, że to prywatne sprawy nauczycieli, choć oczywiście - jak dodał - kuratorzy sprawdzają szkoły w ramach nadzoru pedagogicznego.

przemyslaw czarnek
Autor: Adrian Grycuk - Praca własna | Prawa autorskie: CC BY-SA 3.0 pl

- Nigdy nie było naszą intencją, ani nigdy nie zapowiadaliśmy, że będziemy kogokolwiek pociągać do odpowiedzialności za głoszenie swoich poglądów, w tym również za wspieranie strajku kobiet - powiedział minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek. To są prywatne sprawy nauczycieli - dodał.

Kuratoria mają sprawdzać, czy nauczyciele zachęcają do protestów. MEN zapowiada konsekwencje>>

 

Nieoczekiwany zwrot akcji

To zupełnie inaczej niż w październiku, kiedy minister miał trochę inne zdanie na temat udziału pedagogów w strajku kobiet. Mówił wtedy, że docierają do niego sygnały. Prezydent stolicy nawiązał w liście do opublikowanego komentarza rzecznika prasowego Ministerstwa Edukacji Narodowej, dotyczącego trwających w Polsce protestów w sprawie aborcji. Rzeczniczka MEN Anna Ostrowska podkreśliła w nim m.in., że "jeżeli potwierdzi się, że niektórzy nauczyciele namawiali uczniów do udziału w protestach lub sami brali w nich udział, powodując zagrożenie w czasie epidemii i zachowując się w sposób uwłaczający etosowi ich zawodu, będą wyciągnięte konsekwencje przewidziane prawem".

- Docierają do nas sygnały, na szczęście z niewielu miejsc, ale jednak każdy sygnał jest ważny, że niekiedy nauczyciele zachęcają uczniów do udziału w wydarzeniach ulicznych, wprowadzając niepokój, wprowadzając pewien chaos. Ale nade wszystko jest to postawa, którą należy nazwać postawą skrajnie nieodpowiedzialną – wskazuje minister edukacji i nauki. Zapowiedział, że "wszelkie konsekwencję tego rodzaju postaw, niezgodnych z prawem i nieodpowiedzialnych, będą wyciągane wobec tych osób, które narażają dzieci, nie tylko na wojnę ideologiczną, ale na niebezpieczeństwo zdrowotne".

 

[BANNER]

 

Na początku listopada prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski skierował list do dyrektorów szkół, nauczycieli, rodziców i uczniów, w którym zawarł apel do MEN o "zaprzestanie retoryki szantażu i narzucania szkołom "jedynie słusznych poglądów". Podczas czwartkowej konferencji prasowej minister był pytany, czy mimo wsparcia finansowego nauczycieli w związku z nauczaniem zdalnym, powinni oni liczyć się z konsekwencjami za poparcie strajku kobiet.

- Nigdy nie było naszą intencją, ani nigdy nie zapowiadaliśmy, że będziemy kogokolwiek pociągać do odpowiedzialności za głoszenie swoich poglądów, w tym również za wspieranie strajku kobiet - powiedział minister. Podkreślił, że są to prywatne sprawy nauczycieli. - Natomiast to, co kuratorzy wykonują i do czego są zobowiązani z uwagi na prawo oświatowe i obowiązki wynikające z nadzoru pedagogicznego, to jest sprawdzanie i ewentualne wyciąganie konsekwencji wobec tych nauczycieli, którzy wbrew swoim obowiązkom wynikającym z podstawy programowej, podczas lekcji zachęcali uczniów do brania udziału w strajku i to jeszcze w szczycie pandemii koronawirusa, albo w sposób wulgarny i nieprzystający etosowi nauczyciela zachowywali się podczas takich protestów - zaznaczył Czarnek.

 

 

 

[LINKI SIP LEX]

 

Polecamy książki oświatowe