Ograniczenie funkcjonowania szkół podstawowych w zakresie młodszych klas będzie polegało na prowadzeniu zajęć w tzw. systemie „hybrydowym”, tj. naprzemiennym prowadzeniu zajęć w budynku szkoły przy zachowaniu reżimu sanitarnego oraz zajęć z wykorzystaniem metod i technik kształcenia na odległość lub innego ustalonego przez dyrektora sposobu realizowania zajęć.

Rusza nauczanie hybrydowe - dyrektor szkoły ustali zasady>>

 

Po co hybryda w małej szkole?

Zadaniem dyrektora szkoły podstawowej będzie ustalenie harmonogramu prowadzenia zajęć zdalnie i w budynku szkoły, biorąc pod uwagę, w miarę możliwości, równomierne i naprzemienne realizowanie tych zajęć przez każdego ucznia.

- Dlaczego nam się nie ufa? Przecież my nie jesteśmy samobójcami, żeby kazać dzieciom chodzić do szkoły, gdy widzimy, że to mogłoby nieść zagrożenie wybuchu ogniska koronawirusa - denerwuje się dyrektorka małej szkoły podstawowej w Warszawie. - Proszę spojrzeć na sprawę z perspektywy mojej szkoły. Trzy tygodnie temu wszyscy nauczyciele klas I-III przechorowali covid. Wszyscy są zaszczepieni. Żaden uczeń nie zachorował. Szkoła jest mała, w sumie mam 85 uczniów klas młodszych. Nauczyliśmy się pracować w reżimie sanitarnym. Klasy się ze sobą nie spotykają. Po co mam teraz dzielić te dzieci na pół? Tym bardziej mnie to złości, że trzy tygodnie temu niemal wszystkie klasy musiały odbyć kwarantannę, a to oznacza, że dzieci straciły zajęcia. Nie miał ich kto uczyć, bo wszyscy nauczyciele walczyli z covidem. Maluchy są w coraz gorszym stanie psychicznym, ale czy to kogoś obchodzi? - dodaje dyrektorka.

 


 

Polska edukacja bez strategii

- Nie wyobrażam sobie dalszego braku strategii dla szkół. Skoro epidemiolodzy zaczynają mówić, że pandemia potrwa dekadę, może warto byłoby pochylić się nad strategią pracy, a nie bujać się od lockdownu do lockdownu - mówi mama trzecioklasisty, urzędniczka oświatowa z dużego miasta, która prosi o anonimowość. - Rozumiem, że za decyzjami o kolejnych zamknięciach dzieci w domach stoi chęć rozładowania ruchu około szkolnego. Ale powinno się uwzględniać warunki lokalne, a nie wydawać decyzje centralni - dodaje.

- Każdy dyrektor najlepiej zna specyfikę swojej szkoły, dlatego nie wskazujemy, ile dni jedna grupa uczniów powinna być w szkole, a ile dni druga. To decyzja dyrektora, który ustali harmonogram prowadzenia zajęć, biorąc pod uwagę – w miarę możliwości – równomierne i naprzemienne rozdzielenie nauki na tryb zdalny i stacjonarny - informuje w komunikacie z 12 marca 2021 r. Departament Informacji i Promocji Ministerstwa Edukacji i Nauki.

 


 

Tego samego dnia w południe Mazowieckie Kuratorium Oświaty urządziło konferencję online transmitowaną na You Tube. Do dyrektorów została skierowana prośba, by harmonogramy zajęć utworzyli jak najszybciej, by dzieci miały jak najmniejsze przerwy w chodzeniu do szkoły.

Tyle że niektóre szkoły już w piątek rano przysłały przez elektroniczne dzienniki komunikaty, z których wynika, że przerwy w nauce będą sięgać tygodnia: „w związku z zaistniałą sytuacją epidemiologiczną i wprowadzeniem w województwie mazowieckim nauczania hybrydowego, w dniach 15 - 19 marca 2021 r. klasy 2 i 3 przechodzą w tryb nauczania zdalnego, według planu lekcji, który zostanie zamieszczony w dzienniku elektronicznym w dniu dzisiejszym, tj. piątek do wieczora. W dniach 22 - 28 marca klasy 2 i 3 wracają do szkoły i będą miały zajęcia według planu, który zamieścimy w Librusie w następnym tygodniu. Wszystkie obiady w dniach 15-19 marca zostają odwołane. Nie muszą już państwo informować o tym szkoły. Bardzo dziękujemy za wyrozumiałość”.

 

 [-LINKI SIP LEX-]