Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Koszty reformy edukacji obciążają samorządy

MEN nie do końca wyliczyło koszty, jakie pochłonie reforma oświaty. Wysokość subwencji oświatowej nie rośnie proporcjonalnie do kosztów edukacji, zwłaszcza w kontekście pogłębiającego się niżu demograficznego. O finansowych skutkach reformy edukacji w powiatach mówił podczas V Kongresu Rozwój i Edukacja - Stanisław Szelewa, dyrektor Wydziału Oświaty w Starostwie Powiatowym w Świdnicy.

Koszty reformy edukacji obciążają samorządy
Źródło: iStock

- PKB przyrasta, ale nie ma to większego przełożenia na finansowanie edukacji, która jest straszliwie niedoinwestowana - mówił Stanisław Szelewa podczas Kongresu zorganizowanego przez Wolters Kluwer.

Rosną koszty utrzymania szkół

Podkreślił, że nie ma mowy o powrocie do sytuacji sprzed wprowadzenia gimnazjów - przede wszystkim na skutek niżu demograficznego. Liczba uczniów spadła o dwie trzecie w porównaniu z czasami sprzed reformy Handkego. A koszty prowadzenia szkół przez to nie zmalały, bo nadal wymagają podobnych nakładów na wyposażenie i zatrudnianie pracowników.

- Warunki kształcenia w poszczególnych powiatach mocno się różnią, a MEN żyje w pewnym oderwaniu od tego, co wylicza resort finansów, również na podstawie ustawy o dochodach jednostek samorządu terytorialnego - mówił prelegent. Duże wahania nastąpią zwłaszcza, gdy do szkoły średniej pójdzie podwójny rocznik uczniów.

Problem z nauczycielskimi etatami

Jak tłumaczył Stanisław Szelewa, maleje liczba uczniów w oddziałach szkolnych, co również wpływa na wzrost kosztów utrzymania.|
- Przez dziesięć lat w powiatach będziemy mieli huśtawkę, jeżeli chodzi o liczbę dzieci - podkreśłał prelegent - Nie sądzę, by MEN uwzględnił to przy podziale subwencji - dodał. Podkreślił, że w szczególnie trudnej sytuacji są powiaty, gdzie uczy się wiele osób, które nie są ich mieszkańcami.

​Wahania liczby uczniów odbiją się na poziomie zatrudnienia nauczycieli. Jak tłumaczył ekspert, obecnie szkoły w szybkim tempie muszą zatrudnić dużą liczbę pedagogów. W powiecie świdnickim liczba etatów przeliczeniowyh w 2023/2024 wzrośnie do 68,6 (z 41,6 w roku szkolnym 2018/2019). Nie oznacza to, że takie zapotrzebowanie będzie się utrzymywać, bo już w roku szkolnym 2025/2026 część etatów (10,3 etatu przeliczeniowego) trzeba będzie zlikwidować. Za problematyczne uznaje też różnice w wynagrodzeniach pedagogów - wahania to nawet 1500 zł netto w zależności od zatrudniającej nauczyciela jednostki samorządu terytorialnego.

Jakość nie na pierwszym miejscu

Co nie zaskakuje, brak pieniędzy odbija się też na jakości nauczania. Ale - jak wskazał ekspert - problem pogłębia sam sposób wyliczania pieniędzy, a mianowicie to, że idą one do szkoły "za uczniem". Oznacza to, że szkołom tak zależy na jak największej liczbie przyjętych osób, że przy rekrutacji obniżają standardy.

- W rezultacie do techników trafiają osoby, które mają problem z rozumieniem prostych poleceń. Sprawia to, że danie im dostępu do skomplikowanych maszyn jest wręcz niebezpieczne - podkreślał Szelewa.

Ekspert sceptycznie podchodzi również do planowanej reformy szkolnictwa branżowego, której głównym celem jest zaangażowanie pracodawców w proces kształcenia zawodowego.
- Trzeba zauważyć, że właściwie ustawa do niczego nie obliguje pracodawców, nakłada za to wiele nowych obowiązków na dyrektorów szkół - podkreślał Stanisław Szelewa.

Zmiany w szkolnictwie zawodowym - pomysły dobre, ale diabeł tkwi w szczegółach>>

Polecamy książki oświatowe