- Jesteśmy w stanie w tej chwili, we wrześniu dać podwyżkę, która jest wzrostem środków przeznaczonych na wynagrodzenia w budżecie o 1,4 mld zł. Dodatkowo do subwencji oświatowej zostanie dołożonych dodatkowo 667 mln zł, pozostała część jest środkami, które są już w budżecie ministerstwa oświaty i można je przeznaczyć właśnie na wzrost wynagrodzeń - powiedziała wicepremier.

Sprawdź w LEX: Organizacja egzaminu ósmoklasisty w roku szkolnym 2018/19 >

 


 

Konieczna zmiana ustawy budżetowej

Kwotę bazową, na podstawie której określa się wysokość nauczycielskiej pensji,  określa się co roku w ustawie budżetowej. W uchwalonej już przez Sejm wersji tej ustawy na 2019 r. określono kwotę na cały rok. Wprowadzenie obiecanych przez MEN podwyżek będzie wymagało nowelizacji tych przepisów i sięgnięcia do rezerw, skoro budżet już jest zamknięty.

Sprawdź w LEX: Strajk i inne formy protestu - zadania dyrektora szkoły >

Jako że nie ma już szans na stosowną poprawkę, rząd będzie musiał wystąpić z projektem znowelizowania ustawy. Nie wiadomo też, co z rozporządzeniem określającym wysokość subwencji oświatowej - musi ono bowiem uwzględniać wzrost kosztu, jakie poniosą samorządy, wypłacając pedagogom wyższe wynagrodzenia.

 

Kolejna podwyżka dla nauczycieli w 2019? Potrzebna zmiana w budżecie>>

 

Samorządowcy: nie ma pieniędzy w subwencji

Zapewnienia wicepremier kwestionuje Związek Miast Polskich, który wyraża sprzeciw wobec obietnic Beaty Szydło. Jak podkreśla ZMP, Beata Szydło: "przerzuca na samorządy terytorialne pełną odpowiedzialność za sfinansowanie podwyżek płac nauczycieli i pracowników niepedagogicznych, zatrudnionych w placówkach oświatowych, informując związkowców, że nie ma potrzeby zmian w kwocie części oświatowej subwencji ogólnej na rok 2019".

 

Jak podkreślają samorządowcy, takich pieniędzy w budżecie nie zaplanowano -  będą musiały w całości być sfinansowane przez gminy, powiaty i województwa, stanowiąc nowe, ogromne obciążenie budżetów gmin, powiatów i województw.

- Konsekwencją tych działań będzie całkowite pozbawienie większości samorządów możliwości finansowania rozwoju Polski. Zostaniemy zmuszeni do wstrzymania wielu inwestycji. Bez środków na pokrycie wkładu własnego utracimy zdolność realizacji przedsięwzięć finansowanych ze środków Unii Europejskiej - podkreślają samorządowcy w stanowisku.