Co zrobić, gdy studenta uczy sędzia generujący odszkodowania
Wokół wykładowców uniwersyteckich, którzy orzekają w sądach niezgodnie z orzecznictwem europejskich trybunałów, panuje swego rodzaju zmowa milczenia, omija się ten problem. Dla świętego spokoju. Według części prawników panuje przekonanie, że należy podejmować starania, aby rozumieli oni potrzebę realizacji praworządności także w skali mikro, czyli takiej, która jest zorientowana na jednostkę. Trzeba dziś uczyć studentów funkcjonowania w multicentrycznym porządku prawnym.

Wielu sędziów orzekających w sądach powszechnych, administracyjnych a nawet w Sądzie Najwyższym jest pracownikami naukowymi na uczelniach. Część z nich zasłynęła z zaprzeczania konieczności bezpośredniego stosowania wyroków Europejskiego Trybunału Praw Człowieka oraz kierowania się przy sądzeniu orzeczeniami Trybunału Sprawiedliwości UE.
Dwie linie orzecznicze i… wykładowe
Jak wyliczył prokurator Andrzej Piaseczny, delegowany do Prokuratury Krajowej, były zastępca Dyrektora Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury - tylko jeden z sędziów SN z Izby Karnej, wykładowca Uniwersytetu Warszawskiego, wygenerował z powodu nie uwzględniania orzecznictwa Strasburga kar na 150 tys. euro czyli ok. 639 tys. złotych. Polska, czyli podatnicy muszą zapłacić te sumy w przegranych 15 sprawach.
- W sytuacji, gdy w sądach ukształtowały się dwie sprzeczne ze sobą linie orzecznicze co do stosowania orzecznictwa trybunałów europejskich, zawsze należy tak nauczać młodzież, aby brać pod uwagę dobro jednostki – uważa dr Piotr Zakrzewski, wykładowca WKSW, naczelnik Wydziału ds. Legislacyjnych i Ustrojowych w Biurze RPO. - Należy wymagać od młodych adeptów prawa znajomości standardów z zakresu ochrony praw człowieka, w tym wynikających z Konstytucji RP, Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych, PPOiP, Karty Praw Podstawowych oraz z tzw. soft law w postaci Europejskich Reguł Więziennych czy Reguł Mandeli.
Zdaniem dr Zakrzewskiego należy podejmować starania, aby rozumieli oni potrzebę realizacji praworządności także w skali mikro, czyli takiej, która jest zorientowana na jednostkę. Do podstawowych obowiązków nauczyciela akademickiego należy dziś uczenie studentów funkcjonowania w multicentrycznym porządku prawnym oraz otwieranie ich na orzecznictwo trybunałów europejskich i wzmacnianie w nich odwagi do zrywania starych schematów orzeczniczych.
Czytaj też w LEX: Próba krytycznego spojrzenia na (aktualną) polską prawoznawczą debatę publiczną >
Wskazywanie instrumentalizacji prawa
Budowanie pośród studentów podstaw wiedzy to także rozwijanie w nich świadomości mechanizmów prowadzących do pozornego stosowania, a wręcz do instrumentalizacji standardów konstytucyjnych, europejskich i prawnomiędzynarodowych, składających się na szeroko ujętą ochronę praw człowieka oraz budowanie w nich odporności na takie zabiegi po stronie tych, którzy swoim zachowaniem dopuszczają się łamania norm ustrojowych.
Czytaj też w LEX: Wykorzystanie AI przy pisaniu prac dyplomowych – odpowiedzialność i warunki dopuszczalności >
Warto unikać sporów politycznych
- Zaangażowanie akademików w spór polityczny oraz zajmowanie przez nich stanowisk sędziowskich wbrew standardom konstytucyjnym, sprawia, że Rzeczpospolita Polska uchybia swoim zobowiązaniom ciążącym na niej na mocy art.19 ust.1 akapit drugi TUE, poprzez brak spełnienia przez Trybunał Konstytucyjny wymogów niezawisłego i bezstronnego sądu ustanowionego uprzednio na mocy ustawy, o czym mówi najnowszy wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE z 18 grudnia 2025 r., C-448/23 oraz poprzez brak spełnienia przez sędziów SN wymogów dotyczących niezawisłości, bezstronności i uprzedniego ustanowienia na mocy ustawy, na co wskazuje wyrok Trybunału Sprawiedliwości z 4 września 2025 r., C-225/22 – podkreśla dr Zakrzewski.
Dodaje też, że model doboru sędziów do sądów powszechnych, sądów administracyjnych, NSA i SN nie powinien być przy tym przedmiotem sporu politycznego, zaś jego procedury powinny zostać tak ukształtowane, aby niemożliwym było wykorzystywanie wpływów rodzinno-koleżeńskich, jak to miało miejsce przed 2017 rokiem, czy polityczno-koleżeńskich, jak to ma miejsce obecnie, po 2017 roku.
Dla wielu prawników - wykładowców akademickich nauczanie wbrew prawu to dziwna i trudna sytuacja.
Czytaj też w LEX: O stosowaniu Konstytucji w niekonstytucyjnym otoczeniu, czyli jak uniknąć naruszania rządów prawa w procesie przywracania rządów prawa >
Pragnący zachować anonimowość jeden z profesorów Wydziału Prawa i Administracji UW przypomina, że kilka lat temu pojawił zalążek debaty na ten temat. – Na Radzie Wydziału dyskutowaliśmy o tym i przeważały opinie, że sprawy polityczne należy oddzielać od dydaktyki i nauczania prawa. Wskazywaliśmy, że uniwersytet ma być poza takimi sporami, bo na tematy polityczne na uczelni nie powinno się dyskutować. Na tym stanęło i potem nie wracano do sprawy – powiedział serwisowi Prawo.pl. Przyznał jednak, że problem jest i niektórym wykładowcom, szczególnie tym osobiście zaangażowanym w spory o zasady praworządności w Polsce, to nie wychodzi. - Naukowcy z naszego wydziału, którzy prezentowali stanowisko, które uznajemy za niewłaściwe, czy którzy wręcz uczestniczyli w przygotowywaniu sprzecznych z konstytucją zmian w prawie, sprawowali związane z tym urzędy, zostawali sędziami z rekomendacji niezgodnej z konstytucją Krajowej Rady Sądownictwa, nadal są wykładowcami i prowadzą zajęcia ze studentami. No i panuje wokół tego swego rodzaju zmowa milczenia, jakoś omija się ten problem – stwierdza. Zdaniem profesora to jest sprawa zachowania twarzy wobec studentów, ale patrzy on na problem też z punktu widzenia misji uniwersytetu.
Czytaj też w LEX: Odpowiedzialność nauczycieli akademickich za naruszenia praw autorskich >
Dziekan Wydziału Prawa i Administracji UW prof. dr hab. Sławomir Żółtek mówi, że od zawsze Wydział Prawa UW był licznie reprezentowany w najwyższych instancjach sądowych i zawsze się tym szczycono. Nie inaczej jest teraz.
- Zawsze też jako naukowcy mieliśmy różne poglądy dotyczące poszczególnych instytucji prawnych, także tych zasadniczych mających swoje zaczepienie w Konstytucji. Nauka polega bardzo często na ścieraniu się różnych poglądów i wypracowywaniu nowych. To co ważne, to fakt, aby robić to w atmosferze zrozumienia i wzajemnego szacunku. Wbrew pozorom mam wrażenie, że ostatnie dwa lata to czas uspokojenia, zrównoważenia i budowania porozumienia pomiędzy prawnikami-naukowcami. I to bardzo dobrze. Naukowcy rozumieją, że na Uniwersytecie prowadzi się badania oraz realizuje dydaktykę i to zawsze musi być punktem centralnym ich aktywności - mówi dziekan Żółtek.
Czytaj też w LEX: Nowa perspektywa procesu cywilnego w związku ze sztuczną inteligencją >




