Choć nowelizacja Karty Nauczyciela ma być gotowa już w kwietniu, to jej kształtu nie znają na razie nawet partnerzy, z którymi Ministerstwo Edukacji i Nauki obiecywało konsultować każdy etap zmian. Ostateczny projekt pojawić ma się w styczniu – na razie wiadomo, że potencjalnie wyższe wynagrodzenia wiązać się będą ze zwiększeniem liczby godzin przy tablicy. To, oraz prawo do wcześniejszej emerytury dla wybranych, może pogłębić podziały wśród samych nauczycieli.

Czytaj: 
Szykuje się chudy rok dla oświaty - podwyżki niepewne, mniej pieniędzy na nagrody i doskonalenie>>
Minister zapowiada zmiany w Karcie Nauczyciela od kwietnia>>

 

Wcześniejsza emerytura – MEiN dementuje, a potem się zgadza

Nauczyciele wskutek reformy emerytalnej z 1999 r. stracili prawo do przejścia na wcześniejszą emeryturę po 30 latach pracy – z tego prawa mogą skorzystać tylko osoby, które spełniły ten warunek do 2008 r. Reszta przechodzi na emeryturę na zasadach ogólnych – czyli po ukończeniu 60 lat w przypadku kobiet i 65 lat w przypadku mężczyzn.

Pedagodzy mogą też skorzystać z nauczycielskiego świadczenia  kompensacyjnego, które jest odpowiednikiem emerytur pomostowych. Świadczenie to może być przyznawane nauczycielom, którzy osiągnęli trzydziestoletni staż pracy, w tym 20 lat pracy nauczycielskiej i pracują na co najmniej połowę etatu. Wiek uprawniający do tego świadczenia wzrasta od 2014 r. do 2032 r., począwszy od 55. roku życia, aż do osiągnięcia powszechnego wieku emerytalnego.  We wrześniu 2021 r. pojawiły się pogłoski, że MEiN wraz z reformą Karty Nauczyciela, przywróci pedagogom uprawnienia do wcześniejszej emerytury. Resort to zdementował, potem jednak, na spotkaniu zespołu do spraw statusu zawodowego pracowników oświaty, zaproponował zmiany w tym zakresie.

 


 

Przywilej dla wybranych

Propozycje resortu dotyczą jednak tylko tych, którzy w latach 2009 – 2013 osiągnęli staż pracy 30 lat, w tym 20 lat w oświacie, a zatem tylko wąskiej grupy nauczycieli, którzy i tak mają ukończone 60 lat.

- Postulujemy przywrócenie tych uprawnień dla wszystkich nauczycieli i jako rozwiązanie stałe, a nie tylko w okresie przejściowym – mówi Krzysztof Baszczyńki, wiceprezes ZNP. Zwraca uwagę, że propozycja MEiN jest mało atrakcyjna, zwłaszcza dla kobiet, które i tak mogą przejść na emeryturę po ukończeniu 60 lat, więc ta zmiana nic im nie da.

Czytaj w LEX: Handzlik Marta, Emerytury nauczycielskie - zagadnienia ogólne >

Nie wiadomo natomiast, jak wyglądać będzie ostateczna wersja przepisów – pojawiła się m.in. zapowiedź, że z prawa do wcześniejszej emerytury mogliby skorzystać wszyscy pedagodzy zatrudnieni do 1999 r., ale tego dowiemy się najprawdopodobniej podczas kolejnego spotkania – tłumaczy. Dodaje, że resort, mimo że wielokrotnie podkreślał, że nowelizacja pragmatyki nauczycielskiej będzie poprzedzona szeroko zakrojoną dyskusją z partnerami społecznymi, prawdopodobnie i tak ograniczy się do przedstawienia zmian i da zainteresowanym organizacjom krótki termin na przedstawienie opinii.

- Oczywiście pomysł przywrócenia uprawnień do wcześniejszej emerytury podoba się dyrektorom i nauczycielom – mówi Marek Pleśniar, dyrektor Ogólnopolskiego Biura Kadry Kierowniczej Oświaty. – Niestety głównie dlatego, że duża cześć z nich jest już zmęczona i najprawdopodobniej, jeżeli będzie miała szansę, odejdzie z zawodu – podkreśla. Tego samego zdania jest dr Tomasz Lasocki z Katedry Prawa Ubezpieczeń WPiA UW, który podkreśla, że taka zmiana od strony funkcjonowania systemu ubezpieczeń społecznych budzi spore wątpliwości.

Zobacz pytanie i odpowiedź eksperta w LEX:  Czy nauczycielka mająca 55 lat i ponad 30-letni staż pracy może przejść na emeryturę nauczycielską? >

- W latach 80., kiedy wprowadzano takie przywileje, było za dużo pracowników, a za mało pracy dla nich i był to pewien sposób na rozwiązanie tego problemu. Teraz sytuacja jest odwrotna – w oświacie brakuje pracowników, mamy mnóstwo etatów, nie wydaje się więc choćby dlatego dobrym pomysłem wprowadzanie rozwiązań, które doprowadziłyby do pogłębiania problemów kadrowych – zauważa. Dodaje, że środki publiczne zamiast na dezaktywacje zawodową pedagogów, powinny trafić na przeciwdziałanie ich wypaleniu zawodowemu oraz na zachęty finansowe, które motywowałyby ich do pozostania w zawodzie.

 



 

Na „kompensówce” można kopać doły, ale nie dorabiać w szkole

Związkowcy postulują też zmianę przepisów dotyczących nauczyciela pobierającego wspomniane już wyżej świadczenie kompensacyjne. Chcą, by korzystanie z tego uprawnienia nie wykluczało możliwości dorabiania w szkole. Taki projekt noweli do Sejmu wnieśli posłowie Lewicy – projekt czeka na drugie czytanie. - Ta zmiana ucieszyłaby zarówno nauczycieli, jak i dyrektorów, bo to wygodne rozwiązanie – załatwienie zastępstwa ze swoim i sprawdzonym nauczycielem, to dla dyrektora najlepsza opcja – mówi Marek Pleśniar.

Czytaj w LEX: Kostrzewa Piotr, Świadczenie kompensacyjne dla nauczycieli >

Znów jednak – jak zwraca uwagę dr Lasocki – od strony systemowej byłaby to zmiana kontrowersyjna. - Tu trzeba rozważyć, dlaczego przyznajemy komuś dane świadczenie. Jeżeli powodem jest to, że uznajemy, że ktoś już przepracował tyle lat, że sobie na nie zasłużył, to pozwalanie mu na dorabianie do świadczenia ma sens. Jeżeli jednak powodem jest fakt, że te świadczenia przyznajemy dlatego, że ich beneficjenci są już tak wypaleni lub wyczerpani pracą, że nie powinni jej wykonywać, to pozwalanie im na dorabianie w tym samy zawodzie budzi wątpliwości – mówi.

Dyskusyjna elastyczność

O ile elastyczne rozwiązania dotyczące emerytur pedagogów mogą ucieszyć, to takiego samego efektu z pewnością nie wywołają pomysły dotyczące pensum. Ma ono wzrosnąć o cztery godziny z tym, że – jak wynika z dostępnego projektu – przez trzy lata nauczyciel będzie mógł wybrać sobie, czy będzie pracować na starych, czy nowych zasadach.

Czytaj w LEX: Wynagrodzenie nauczyciela za godziny ponadwymiarowe >

- Proponujemy podwyższenie tygodniowego obowiązkowego wymiaru godzin zajęć nauczycieli o 4 godziny (z wyjątkiem nauczycieli wychowania przedszkolnego). Zmiany pensum będą wiązały się z ruchami kadrowymi, w związku z tym zakładamy trzyletni okres przejściowy, dający możliwość elastycznego przechodzenia na nowy system – tłumaczył MEiN w komunikacie dotyczącym zmian w pragmatyce nauczycielskiej.

Tyle że – jak zwracają uwagę eksperci – wybór starego systemu czasu pracy nie spowoduje, że nauczyciel nadal będzie pracował na dotychczasowych warunkach zatrudnienia, a więc w pełnym wymiarze czasu pracy i z pełnym wynagrodzeniem, tylko oznacza automatyczne przejście nauczyciela w ograniczenie zatrudnienia. W dodatku jeżeli nauczyciel zdecyduje się na pozostanie w „starym systemie” czasu pracy, będzie można ograniczyć jego zatrudnienie także poniżej pół etatu, a więc np. do jednej godziny zajęć tygodniowo.

- Trzeba więc wprost powiedzieć, to żadne przepisy przejściowe, a określenie konsekwencji nieprzejścia na nowy tryb pracy. Zresztą – wielu nauczycieli i tak nie będzie miało żadnego wyboru, bo tych godzin po prostu dla nich nie będzie – mówi Krzysztof Baszczyński. Problem dotyczył będzie przede wszystkim nauczycieli nauczania początkowego, ale nie tylko – dotknie np. nauczycieli w mniejszych miejscowościach, którzy już teraz muszą pracować w kilku szkołach, by wyrobić 18 godzin pensum.
- Doprowadzi to do pogłębienia podziałów i skłócenia kolejnych grup nauczycieli ze sobą, a atmosfera w oświacie i tak nie jest najlepsza. To żadna elastyczność. – ocenia Marek Pleśniar.