Na swojej stronie internetowej MEiN podkreśla, że w 2022 r. rekordowo wzrośnie wynagrodzenie średnie nauczycieli wchodzących do zawodu. Zwiększy się ono (w stosunku do stażysty) rok do roku, czyli styczeń 2023 r. do stycznia 2022 r. o 35,1 proc., tj. o 1240 zł.  Średnie wynagrodzenie nauczyciela dyplomowanego w przyszłym roku ma w sumie wynieść o 12,5 proc. więcej.

Czytaj: ​Podwyżka-widmo? Zmiana kwoty bazowej w zapowiedziach, a nie w projekcie budżetu>>

 

 

Komunikat ciekawy, ale w liczbach tego nie widać

Jeżeli chodzi o podwyżki dla nauczycieli, związkowcy podkreślają, że póki co kończy się na deklaracjach rządzących, które nie mają przełożenia na treść projektu ustawy i rozporządzenia. - Dokument, który dostaliśmy do zaopiniowania, w ogóle nie uwzględnia podwyżki kwoty bazowej - mówił Prawo.pl Krzysztof Baszczyński, wiceprezes ZNP. - Jest tam kwota bazowa z maja 2022 r. Zwróciliśmy się o wyjaśnienia do premiera, bo treść projektu zupełnie odbiega od zapowiedzi ministra edukacji - tłumaczył.

Czytaj w LEX: Analiza zaspokojenia kosztów funkcjonowania edukacji częścią oświatową subwencji ogólnej >>>

 

Bez zmian w ustawie budżetowej wynagrodzenia pozostaną na dotychczasowych poziomach - zarówno te średnie, jak i minimalne, co oznacza, że wynagrodzenie nauczyciela wyniesie:

  • nieposiadającego stopnia awansu zawodowego (nauczyciel początkujący) - 3424 zł.
  • nauczyciela mianowanego - 3597 zł.
  • nauczyciela dyplomowanego - 4224 zł.

 

Związkowcy podkreślają także, że nawet gdyby nauczyciele dostali podwyżkę w przyszłym roku, to jej kwoty w komunikacie MEiN są mocno zawyżone, zwłaszcza w przypadku nauczycieli rozpoczynających karierę, którzy według MEiN od stycznia 2022 r. do stycznia 2023 r. otrzymają 1240 zł podwyżki. Związkowcy przypominają, że początkujący nauczyciele nie dostają dodatków stażowych i dodatków motywacyjnych, więc ich pensja wynosi zazwyczaj kwotę minimalną, czyli ok. 2800 zł netto.

 


Subwencja wydatków pokrywać nie musi

Powodów do zadowolenia nie mają też raczej samorządowcy, bo nominalna podwyżka subwencji nie pokryje rosnących kosztów utrzymania szkół - zwłaszcza w obliczu kryzysu energetycznego. Samorządy od lat podkreślają, że subwencja jest niedoszacowana - ogromne koszty, których nie pokryła subwencja, pochłonęła wdrażana od 2016 r. reforma oświaty.

Według raportu Najwyższej Izby Kontroli, kosztów reformy nie doszacowano – subwencja oświatowa, z której miały być sfinansowane zmiany, wzrosła o 6 proc, a wydatki samorządów na szkoły powiększyły się o 12 proc. Błędnie wyliczono też, jakie działania przyniosą samorządom oszczędności – przykładowo w latach 2017-2018 miały one zaoszczędzić na dowozie dzieci być 82 mln zł, podczas gdy wydatki te wzrosły o ponad 67 mln zł. Gminy i powiaty rzadko też mogły liczyć na pomoc z rezerwy subwencji oświatowej - w okresie, którego dotyczy raport NIK, przyznano im zaledwie 38,5 proc. kwoty, o którą wnioskowały.

Od 2018 r. sukcesywnie podwyższano również wynagrodzenia nauczycieli, co nie zawsze znajdowało pokrycie w subwencji oświatowej. Wysokie koszty oświaty wiążą się m.in. z podwyżkami dla nauczycieli, rosną także koszty stałe funkcjonowania budynków oświatowych - w tym wskutek dużych podwyżek cen energii.

Subwencja nie musi wystarczyć na wszystko

Na tego rodzaju zarzuty MEiN konsekwentnie odpowiada, że subwencja nie musi finansować wszystkiego. - Kwoty subwencji oświatowej nie można wprost odnosić do zadań oświatowych nałożonych na jednostki samorządu terytorialnego - wyjaśniał w odpowiedzi na interpelację na ten temat Dariusz Piontkowski, wiceminister edukacji. - W obowiązującym systemie prawnym nie ma przepisu, z którego wynikałoby, iż budżet państwa gwarantuje w ramach części oświatowej subwencji ogólnej, środki na pokrycie wszystkich wydatków na realizację zadań oświatowych jednostek samorządu terytorialnego - tłumaczył.

TK: samorząd ma prawo żądać pokrycia kosztów

Nie jest to do końca spójne z orzecznictwem Trybunału Konstytucyjnego - w wyroku z 6 marca 2019 r. (sygn. akt K 18/17) TK odszedł od dotychczasowej linii orzeczniczej głoszącej, że o naruszeniu zasady adekwatności, wyrażonej w art. 167 ust. 1 Konstytucji, można mówić jedynie wtedy, gdy wykazane zostanie, że jednostki samorządu terytorialnego, przy danych dochodach, nie są w stanie realizować przynajmniej niektórych ze swoich zadań publicznych.

Sprawdź więcej: Dochody jednostek samorządu terytorialnego. Omówienie do wyroku TK z dnia 6 marca 2019 r., K 18/17 >>>

Trybunał Konstytucyjny stwierdził, że zakaz dochodzenia zaniżonych przez państwo kwot jest niezgodny z ustawą zasadniczą. TK stwierdził, że choć nie sposób wymagać od państwa zagwarantowania jednostkom samorządu terytorialnego dochodów umożliwiających optymalną realizację nałożonych na nie zadań publicznych, to jednak nie daje się zaakceptować rozwiązania, w świetle którego – bez własnej winy – miałyby one zostać pozbawione prawa do odpowiednich części subwencji ogólnej.