„Gazeta Wyborcza” publikuje komentarz Ireny Dzierzgowskiej, wiceminister edukacji w rządzie AWS UW: - To pachnie cenzurą. Każdy ma prawo wiedzieć, jaki urzędnik czy ekspert stoi za decyzją ministerstwa – takie prawo wynika z ustawy o dostępie do informacji publicznej. Autor, który ubiega się o akceptację MEN dla swojego podręcznika, ma prawo dyskutować z recenzentami. A recenzent, który posługuje się merytorycznymi argumentami, nie ma się przecież czego bać.
Według szefa PIK Piortra Marciszuka jest to świadome działanie nastawione na eliminację niewygodnych wydawców.
Innym problemem, na który skarżą się wydawcy, są ciągłe zmiany w kanonie lektur, a na nich opiera się 80 proc. treści podręcznika.







