„Gazeta Wyborcza” zamieściła artykuł, z którego wynika, że dyrektorzy przedszkoli biorą haracze od firm organizujących zajęcia dodatkowe dla dzieci, nawet kilka tysięcy złotych miesięcznie. Tak twierdzą instruktorzy prowadzący je w Warszawie, a setki tysięcy złotych płyną przez przedszkola bez jakiejkolwiek kontroli.
W lipcu, po kontroli z warszawskiego ratusza, odwołano dyrektorkę Przedszkola nr 352 na Ursynowie. Kontrolerzy ujawnili, że brała pieniądze od firmy organizującej dodatkowe płatne zajęcia w tym przedszkolu. Według umowy, którą zawarła z firmą, za nadzór, czyli coś, co i tak należy do jej obowiązków, oraz za zbieranie raz w miesiącu pieniędzy od rodziców. Dyrektorka dorabiała w ten sposób 4,8 tys. miesięcznie. Kierowniczka gospodarcza tego przedszkola była jednocześnie księgową firmy organizującej zajęcia dodatkowe.
Dziennikarze „Gazety” rozmawiali z kilkoma instruktorami rytmiki i angielskiego, którzy mają umowy z firmami pośredniczącymi w zatrudnianiu w przedszkolach takich jak oni fachowców. Twierdzą oni, że to, co robiła zwolniona dyrektorka, jest normą w prawie wszystkich przedszkolach w stolicy. - Na palcach można policzyć dyrektorki, które nie biorą haraczy za wpuszczenie firm-pośredników - mówi jedna z rytmiczek.
O sprawie w przedszkolu na Ursynowie powiadomiliśmy prokuraturę. Mam świadomość, że ten przypadek może nie być incydentalny - mówi Beata Murawska, zastępca dyrektora biura edukacji. I podkreśla: - Dyrektor ani inny pracownik przedszkola nie ma prawa brać wygrodzenia za organizację zajęć dodatkowych. Jeżeli będziemy mieli sygnały o nieprawidłowościach, będziemy kontrolować przedszkole i jak trzeba wyciągać konsekwencje. Murawska apeluje też do rodziców, żeby sprawdzali umowy przedszkoli z pośrednikami, pytali, ile z tych pieniędzy dostaje instruktor.
Ratusz zażądał od dyrektorów publicznych przedszkoli przesłania dokładnego spisu zajęć dodatkowych, ile dzieci na nie chodzi, ile pieniędzy za nie wpływa.
„Zasady organizowania zajęć dodatkowych w publicznych przedszkolach powinny być jasne i jawne dla wszystkich. Jednak - jak wynika z artykułu - są pełne niejasności. Władze, które nadzorują przedszkola, muszą rzetelnie sprawdzić i wytłumaczyć, jak dodatkowe zajęcia są finansowane i jak wielka jest szara strefa oficjalnie ujawniona już w ursynowskim przedszkolu. Rodzice, którzy płacą za zajęcia swoich dzieci, muszą wiedzieć, na co tak naprawdę wydają pieniądze. A dyrektorzy przedszkoli pokazać, że w tej sprawie nie mają nic do ukrycia” – napisał w komentarzu do artykułu Wojciech Tymowski.
 
Źródło: Gazeta Wyborcza, 28.09.2009 r.