Szkolenie online KSeF dla prawników. Nowe obowiązki kancelarii prawnych 5.03.2026 g. 14:00
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Badanie gotowości szkolnej ale tylko przedszkolaków

Miało być wielkie badanie gotowości szkolnej, ale wyszedł nonsens. MEN sprawdzi gotowość, ale tylko tych dzieci, które już i tak się uczą - mianowicie w przedszkolach. Zgodnie z założeniami reformy we wrześniu 2009 r. pierwsze sześciolatki mają pójść do szkoły. Przez trzy lata to rodzice będą mogli decydować, czy sześcioletnie dziecko posłać do pierwszej klasy, czy zostawić w domu.
Minister edukacji obiecała rodzicom fachową pomoc w decyzji. Na zlecenie MEN za 1,5 mln zł Centrum Metodyczne Pomocy Psychologiczno-Pedagogicznej w Warszawie opracowało specjalne arkusze obserwacji dziecka i nauczyło posługiwać się nimi prawie 12 tys. nauczycieli z przedszkoli i ze szkół. Badanie ma się odbyć w każdej gminie już w styczniu. Nauczyciele dostali już arkusze, w które będą wpisywać, czy dziecko potrafi określić strony świata, czy sprawnie rzuca piłką, czy łatwo wybucha płaczem, czy umie bawić się z innymi itp. Arkusz ma kilkadziesiąt punktów, a w podsumowaniu nauczyciel oceni gotowość szkolną malucha w kilkustopniowej skali, np. jako "niską" albo "zgodną z oczekiwaniami".
Wiceminister edukacji Zbigniew Marciniak mówi: - To badanie nie jest obowiązkowe. Jeśli rodzice postanowią, że sześciolatek zostaje w przedszkolu, nikt ich nie będzie pytał o wynik badania.
Teoretycznie obserwacja ma objąć ponad 114 tys. pięciolatków - czyli dzieci urodzone od stycznia do kwietnia 2003 r. (to pierwsze sześciolatki, które mają pójść do szkoły we wrześniu). Sęk w tym, że co najmniej połowa z nich do przedszkoli nie chodzi. A przecież MEN zbada tylko te przedszkolne.
- To dlatego, że nie weszła jeszcze w życie ustawa o obniżeniu wieku szkolnego. Nie ma podstawy prawnej, żeby diagnozować gotowość szkolną dzieci poza przedszkolami - tłumaczy "Gazecie" Dorota Żyro, wicedyrektor warszawskiego Centrum Metodycznego.
Zdaniem prof. Elżbiety Putkiewicz z Wydziału Pedagogicznego UW, eksperta Instytutu Spraw Publicznych, badanie dzieci w przedszkolach jest bezcelowe. - Przecież właśnie tutaj dzieci uczą się tego, co jest potrzebne w oswajaniu szkoły: koncentracji i zaangażowania w rozwiązywanie problemu, współpracy z grupą, śmiałości oraz umiejętności rozmowy z dorosłymi.
- Całe to badanie jest bez sensu - ocenia dr Barbara Murawska, adiunkt Wydziału Pedagogicznego UW, autorka przeprowadzonego dla MEN badania osiągnięć szkolnych trzecioklasistów. - To nie dzieci mają być dojrzałe do szkoły, tylko szkoła ma być dostosowana do ich możliwości
Źródło: Gazeta Wyborcza, 3.01.2009 r.

Polecamy książki oświatowe