Europejski Dzień Równości Wynagrodzeń, który w tym roku przypadł 28 lutego, wskazuje, od którego dnia kobiety zaczynają być rzeczywiście wynagradzane za swoją pracę. Wynika z tego, że kobiety w UE, zanim osiągną kwotę, jaką zarabiają mężczyźni, przez 59 dni pracują "za darmo".

"Równe wynagrodzenie za pracę o równej wartości jest jedną z podstawowych zasad UE, lecz niestety wciąż nie znajduje ona odzwierciedlenia w rzeczywistej sytuacji kobiet w Europie. Po latach braku działań w tym zakresie nastał czas na zmianę. Komisja Europejska przygotowuje inicjatywę, która ma spowodować, by w niedalekiej przyszłości nie był już potrzebny Dzień Równości Wynagrodzeń" - podkreśliła cytowana w komunikacie unijna komisarz ds. sprawiedliwości Viviane Reding.

W 2012 roku w całej Unii Europejskiej średnie zróżnicowanie wynagrodzenia ze względu na płeć wyniosło 16,4 proc. Różnica ta była mniejsza m.in. w Szwecji, Portugalii, Grecji, Danii, Francji, Bułgarii i na Litwie. W Polsce w 2012 roku wyniosła 6,4 proc. Najmniejsze różnice w płacach kobiet i mężczyzn są w Słowenii (2,5 proc.) i na Malcie (6,1 proc.). Powyżej średniej unijnej były m.in. Holandia, Hiszpania, Węgry, Czechy, Słowacja i Estonia.

W latach 2008-2012 różnica między wynagrodzeniem kobiet i mężczyzn w UE zmniejszyła się o 0,9 pkt. proc. W tym samym czasie w Polsce zmniejszyła się o 5 pkt. proc., a na przykład w Portugalii powiększyła się o 6,5 pkt. proc.

Jak wskazano w grudniowym sprawozdaniu KE na temat wdrażania unijnych przepisów dotyczących równego traktowania kobiet i mężczyzn w dziedzinie zatrudnienia, na nierówności w wynagrodzeniach kobiet i mężczyzn wpływają m.in.: brak przejrzystości w systemach wynagradzania i brak jasnej definicji pracy o równej wartości.

Dzień Równości Wynagrodzeń obchodzony jest już po raz czwarty.

Z Brukseli Agnieszka Szymańska