Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Pacjentów onkologicznych najbardziej stresuje brak dostępu do leczenia

Nas, pacjentów najbardziej stresuje nie tyle sama choroba nowotworowa, co brak w naszym kraju dostępu do zarejestrowanej i stosowej na świecie terapii – powiedział w czwartek 3 listopada 2016 roku na śniadaniu prasowym w Warszawie prezes Stowarzyszenia Pacjentów PBS Jacek Gugulski.

opaska pacjent szpital
Źródło: iStock

Okazją do spotkania było rozpoczęcie kampanii „Potrzeba trochę szczęścia” zorganizowanej przez Instytut Praw Pacjenta i Edukacji Zdrowotnej.
- Jej celem jest budowanie świadomości społecznej na temat hematoonkologii i wsparcie chorych poprzez przedstawienie historii pacjentów, którym pomimo choroby udało się prowadzić aktywne, normalne życie – powiedziała Marta Daszuta z Instytutu.

Jednym z chorych, którego historie zaprezentowano w albumie wydanym z okazji kampanii, jest prezes Stowarzyszenia Pacjentów PBS (Pomocy Chorym na Przewlekłą Białaczkę Szpikową) Jacek Gugulski. Na spotkaniu z dziennikarzami powiedział, że choruje od 17 lat. Kiedy w 1999 roku wykryto u niego przewlekłą białaczkę szpikową miał zaledwie 31 lat.

- Padło na mnie, bo nowotwory hematologiczne (układu krwiotwórczego) to zrządzenie losu, chorzy nie cierpią na nie dlatego, że źle się odżywiali albo nie przestrzegali odpowiedniego styl życia – powiedział Gugulski.

Prezes Stowarzyszenia PBS dodał, że miał szczęście w nieszczęściu, ponieważ po tym jak zachorował pojawił się nowy lek, który sprawił, że przewlekła białaczka szpikowa przestała być chorobą śmiertelną.
- Początkowo lekarze twierdzili, że nie będę żył dłużej niż 4-6 lat. Nowe leczenie wszystko zmieniło. Okazało się, że chorzy mogą żyć znacznie dłużej, nawet kilkadziesiąt lat - powiedział.

Jacek Gugulski zwrócił uwagę, że nie wszyscy pacjenci mają takie szczęście jak on, jeśli chodzi o nowe terapie.
- Są nowe zarejestrowane w Europie leki, które w Polsce nie są dostępne, ponieważ ich się nie refunduje. Dla nas pacjentów takie sytuacje są znacznie bardziej stresujące niż sama choroba, której wykrycie dla każdego chorego jest szokiem – podkreślił.

Profesor Iwona Hus z Katedry i Kliniki Hematoonkologii i Transplantacji Szpiku Uniwersytetu Medycznego w Lublinie powiedziała, że w leczeniu przewlekłej białaczki szpikowej stosowanych jest kilka generacji nowych leków, które zrewolucjonizowały leczenie tej choroby. Ostatnio pojawiły się nawet tańsze leki generyczne (odtwórcze), które obniżyły koszty leczenia.

- W ostatnich latach nastąpił również istotny postęp w leczeniu przewlekłej białaczki limfocytowej – podkreśliła profesor Hus. Do tradycyjnej immunochemioterapii dołączono tzw. terapię celowaną skierowana przeciwko cząsteczce CD20 obecnej na powierzchni komórek białaczkowych, co pozwoliło wydłużyć przeżycia chorych. Ta terapia jest w Polsce refundowana.

W naszym kraju wciąż nie jest natomiast dostępne nowsze leczenie, wykorzystujące leki hamujące przewodzenie przez receptor limfocytu B sygnałów istotnych dla przeżycia komórek białaczkowych.
- Są one skuteczne u chorych, u których występuje oporność na immunochemioterapię lub odpowiedź ta jest zbyt krótka, oraz u chorych z zaburzeniami cytogenetycznymi (delecja krótkiego ramienia chromosomu 17 p), powodującymi oporność na tradycyjną terapię – wyjaśniała profesor Hus.

Taką źle rokującą delecję po kolejnym nawrocie przewlekłej białaczki limfocytowej wykryto u Janiny Bromowicz z Ciechanowa, cierpiącej na tę chorobę od 10 lat (gdy ją wykryto miała 54 lata). Doszło u niej do kolejnego nawrotu choroby, mimo to zachowała optymizm.

- Wbrew pozorom to była dobra wiadomość, bo mogłam otrzymać jeszcze jedną, najnowszą terapię, celowaną na moją odmianę białaczki – powiedziała na spotkaniu z dziennikarzami. Dodała, że miała podwójne szczęście, bo była jedną z ostatnich pacjentek, które zakwalifikowano do tego nowatorskiego leczenia.

Profesor Hus w albumie „Potrzeba trochę szczęścia” zwraca uwagę, że pacjenci najczęściej przeżywają dwa rodzaje lęku: jeden to lęk przed brakiem leczenia, drugi pojawia się w chwili wdrożenia terapii, gdyż chorzy obawiają się działań niepożądanych, niedostatecznej skuteczności oraz wyniszczenia organizmu.(pap)

Polecamy książki prawnicze o tematyce zdrowotnej