Krytycznie ocenić należy wybór czasopism prawniczych, które znalazły się w wykazie czasopism opublikowanym w komunikacie Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego z 31 lipca 2019 r. w sprawie wykazu czasopism naukowych i recenzowanych materiałów z konferencji międzynarodowych wraz z przypisaną liczbą punktów. W wykazie tym nie ma bowiem wielu zasłużonych pism, które rozpoznawalne są w środowisku prawniczym. Jest wprawdzie "Państwo i Prawo", czy też "Ruch Prawniczy", Ekonomiczny i Socjologiczny, jednak brakuje całego szeregu czasopism, które od dawna (czasem od dziesięcioleci) publikują znaczące artykuły o wysokim poziomie naukowym. Chodzi m.in. o "Samorząd Terytorialny", "Finanse Komunalne", "Przegląd Prawa Publicznego", "Orzecznictwo Sądów Polskich", "Zeszyty Naukowe Sądownictwa Administracyjnego " i wiele innych.

Czytaj: Nowa lista punktowanych czasopism - chaos i pogłębienie "punktozy">>
 

Najgorzej z prawem publicznym

Szczególnie dotyka to przedstawicieli nauki prawa publicznego. Znalazły się za to czasopisma niszowe; o niektórych można powiedzieć, iż do tej pory były mało znaczące. Są i pisma związane z osobami tworzącymi przedmiotowy wykaz czasopism. Na liście znalazły się także np. prawnicze czasopisma afrykańskie; nie sądzę, by czytelnik takich czasopism (nawet jeżeli dane pismo znajduje się w bazie międzynarodowej), zainteresowany był problemami prawa polskiego, np. zbiegu praw do świadczeń z pomocy społecznej czy uznaniowością decyzji np. w zakresie odmowy przyznania zasiłku celowego na zakup pralki automatycznej.

 


Generalnie samo istnienie takiego wykazu uznać należy za niewłaściwe; stanowi ono przykład daleko idącej reglamentacji i ograniczania nauki. Nie jest to właściwy sposób na zwiększenie poziomu polskiej nauki. Próbując zwiększać taki poziom, stosować należy zasadę kontynuacji i korzystać z już istniejącego dorobku polskiej nauki, znajdującego się m.in. w uznanych i istniejących od dawna pismach.

 

Punktoza się nie skończy

Nowa lista czasopism powoduje wzrost znaczenia nowych pism, nie zawsze rozpoznawalnych w środowisku; pism, które mogą zapewnić dużą ilość punktów. Ale czy mogą one zagwarantować jakość? Patrząc na dotychczasowy dorobek wielu pism, które w wykazie mają wiele punktów, odpowiedź może być negatywna. Powstanie zatem grupa nowych wiodących pism prawniczych – niekoniecznie tych prestiżowych, czy rozpoznawalnych; nowa pierwsza liga pism, których znaczenie wynika z komunikatu ministerialnego. I opublikowane tam teksty będą w dużej mierze liczyły się do tzw. dorobku ewaluacyjnego, który to dorobek będzie określał wartość danego człowieka – naukowca; nie będą się więc już aż tak bardzo liczyć stopnie naukowe, tylko to ile i w jakim piśmie opublikowało się („wyprodukowało się”) swoje prace.

 


Nowy wykaz czasopism nie spowoduje „końca punktozy” (jak twierdzi Ministerstwo) – choroba punktozy przechodzi właśnie do kolejnego, ostrego etapu. Jeżeli nic się z tym nie zrobi, wówczas kolejny etap polskiej nauki (w tym nauki prawa) może przybrać charakter terminalny. Ja już obecnie obserwuję reakcję koleżanek i kolegów, uprawiających naukę. Widzę, że za wszelką cenę będą chcieli opublikować artykuł w jakimś niszowym, ale wysokopunktowanym (np. rosyjskojęzycznym) piśmie, mało znanym w Polsce; głównym kryterium będzie dla nich przyznana ilość punktów, a nie znaczenie pisma dla nauki, ani nie jakość artykułu naukowego.